O potrzebie dogrzebania się głębiej w niszowym gatunku meta

Niedawno obejrzałam filmową adaptację mangi „Bakuman”. Zapowiedziom takich projektów zawsze towarzyszy nutka sceptycyzmu, szczególnie jeśli chodzi o uwielbiane przez wielu komiksy, ale opinie krytyki oraz fakt zaproszenia na festiwal filmowy nastroiły mnie pozytywnie. Rzeczywiście, nie zawiodłam się, ale takie moje „zboczenie zawodowe” nakazało zadać pytanie – dlaczego Korea tak nie może?

Dlaczego Korea nie może stworzyć dobrego filmu lub dramy meta, która stałaby się popkulturowym fenomenem? Czy to „Bakuman” jest wyjątkowy na skalę światową? Przyznam, że jest on moją słabością. Mimo że nie byłam aż tak wielką fanką, żeby czytać go na bieżąco, kiedy wychodził (a pamiętam jego premierę, łezka w oku!), to jednak wywołał we mnie potężne emocje, kiedy wreszcie skończyłam go czytać, kiedy później obejrzałam anime (a nie robię tego od wielu lat) i teraz tak samo przy filmie obejmującym zaledwie ułamek oryginału. W dodatku nie jest to odosobniony przypadek – „Genshiken” również mnie poruszał w podobny sposób.

Teraz przez to nie wiem, czy mangi o robieniu mangi to moja słabość, czy jednak ogólnie jestem fanką meta referencji? Trudno jest mi znaleźć w koreańskiej kinematografii coś, co zaspokoiłoby tę potrzebę. Oczywiście temat mang odpada, ponieważ w tym kraju o wiele popularniejsze są internetowe stripy komiksowe, chociaż, tak na marginesie, dlaczego jeszcze nikt o tym nie nakręcił niczego?! Temat dram został wykorzystany przy genialnym (do czasu) „The King of Dramas”. W sumie drama ta stała się już kultowa pomimo rozczarowującego zakończenia, ale gdyby tak nakręcić film o podobnej tematyce…? Hmm, chyba skończyłoby się to jak zawsze – wcale nie na uchyleniu zakulisowych tajemnic, ale na personalnych dramatach. Nawet w „Bakumanie” wątek pseudo-romantyczny Saiko i Azuki nie mógłby mniej mnie obchodzić, bo cała ekscytacja brała się z rysowania mangi, rywalizacji i przyjaźni z innymi autorami.

Może za dużo wymagam? Jestem bardzo zainteresowana produkcją koreańskich dram i filmów, ale kto by się odważył na rzucanie cienia lub, tym bardziej, użycie prawdziwych nazwisk? To była właśnie interesująca strona „The Producers” (o produkcji variety shows), ale niestety wykonano ja przeciętnie, przez co drama stała się w efekcie zwykłą komedią romantyczną, nie mogąc przyciągnąć samymi kulisami i odniesieniami. Podobno tegoroczny film „The Great Actor” jest gratką dla kinomaniaków (Lee Kyung Young bez ceregieli gra tam rolę reżysera Park Chan Wooka!), ale oczywiście tytuł przeszedł bez większego echa.

Nie wiem, może wyprodukowanie w Korei hitowego meta movie lub meta dramy jest prawie niemożliwe, bo po prostu takie formy rozrywki nie odgrywają aż tak dużej roli jak mangi w życiu Japończyków? A przecież nie brakuje w tym kraju oryginalnych dla niego elementów… Mamy kpop! Tylko że ile można snuć tych samych historii o byciu niedocenianymi, ciężko pracującymi muzykami walczącymi ze złym systemem i czarnymi charakterami, którzy żyją z kopania dołków? Jedno „Dream High” rzeczywiście stało się fenomenem, ale milion dram później nie jestem w najmniejszym stopniu zainteresowana emitowanym właśnie „Entertainer”…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s