Na co warto zwrócić uwagę? Muzyczne powroty ulubieńców!

Odkąd skasowałam recenzje muzyczne z bloga, dostałam niespodziewanie dużo wyrazów zawiedzenia z Waszej strony, czego się nie spodziewałam, choć nie odbiło się to wcale na moich statystykach. Pamiętam jeden komentarz, w którym stwierdzono, że mogę robić, co chcę i jak przyjdzie mi ochota na podzielenie się jakąś muzyką, to droga wolna. Zamierzam to właśnie dzisiaj uczynić!

Przyznam, że odkąd nie piszę już recenzji kpopu, kompletnie wypadłam z obiegu, oglądając jedynie jakieś teledyski na YouTube, kiedy wyjdą, ale raczej nie ściągam albumów. Dlatego kiedy wreszcie poświęciłam jakiejś muzyce więcej uwagi, jestem absolutnie podekscytowana i męczę te płyty codziennie. Mowa o powrotach muzycznych zawsze uwielbianego przez publikę Beenzino, mocno promowanego przeze mnie Samuela Seo i Giriboya.

Album Beenzino był zapowiadany od milionów lat, bo, co zabawne, jego debiutanckie „24 : 26” jest uznawane zaledwie za EPkę… Wydał ostatnio całkiem sporo singli, co mogło przekonać o zbliżającej się premierze pierwszego pełnego albumu „12”, ale przyjęłam postawę, że nie uwierzę, póki nie zobaczę. Co by nie było, na płycie znajduje się singiel Dali, Van, Picasso, od którego zaczęły się plotki o albumie. JEST ON SPRZED TRZECH LAT.

Od zeszłego roku zaczął się wyjątkowy jak na Beenzino wysyp singli – Break, We Are Going To, a teraz Life In Color, które, nie wiedzieć czemu, nie znalazło się na „12”. Beenzino - 12Nie wierzę, żeby wydał jeszcze jakiś dodatkowy materiał, to byłoby za dużo pracy dla niego jak na jeden rok…

W każdym razie co uważam o długo wyczekiwanym albumie? Wydaje mi się, że długie czekanie na niego zabiło ekscytację. Zapowiadano muzyczną różnorodność i wyjście poza ramy hip-hopu, ale „12” to wciąż typowy Beenzino, tak różny od tego, co robi z pozostałymi dwoma ziomkami z 1llionaire Records. Nie oznacza to, że album jest zły, wręcz przeciwnie! Pewnie za jakiś czas będę go bez przerwy męczyć! Już mi szalenie wpadło w ucho Flexin’ (…bo produkcja Nochanga?)! „12” jest albumem, który trzeba poznać, ale przy coraz większej różnorodności w koreańskim undergroundzie Beenzino nie jest już dla mnie wysoką barierką dla innych.

Brak szału na Beenzino spowodowało nie tylko zmęczenie czekaniem, ale też zaskakująco świetny album Giriboya, którego w ogóle nie wyczekiwałam. Wiecie, do tej pory słucham jego debiutanckiego „Fatal Album” i przede wszystkim remiksu You Don’t Look So Good To Me, ale następne „Sensual Album” i „Sexual Perceptions” nie zapadły mi w pamięć. Giriboy - Mechanical AlbumTeraz jednak Giriboy idealnie wstrzelił się w moje potrzeby z „Mechanical Album”… Potrzebowałam jakiejś oryginalnej elektroniki, hip-hopu i R&B, a ta płyta zapewnia to wszystko! Mam ją na ciągłym odtworzeniu!

Główny singiel zawiera typową wokalizę Giriboya i wciągający swoimi dźwiękami bit, 우주비행1 jest moim guilty pleasure przez ten trap, który teoretycznie nie pasuje do Giriboya, bo to raczej działka Vasco, a na LO:OP usłyszymy Samuela Seo. Dlaczego wcześniej nie wpadłam na to, że są genialnym połączeniem?!

Co ciekawe, na nowym albumie Samuela Seo również znalazła się kolaboracja z Giriboyem zatytułowana podobnie DO:OM. Liczyłam, że tym razem to Giri odbije się większą ilością partii, ale ma tylko rapowany featuring.

Tak w ogóle jeśli chodzi o Samuela, być może wiecie, że jego zeszłoroczne „Frameworks” jest moją ulubioną płytą roku. Samuel Seo - Ego Expand 100%Jest to dosłownie arcydzieło, które trudno będzie przebić i trochę można odebrać takie wrażenie po „Ego Expand 100%” – że nie jest to lepszy album, bo powstał szybko na fali sukcesu poprzedniego (otrzymał za niego nagrodę na Korean Music Awards). Podkreślam jednak, że jest to ta sama sytuacja, co z Beenzino – moje oczekiwania wobec nowej płyty były niewyobrażalnie wielkie i być może nie mogły zostać spełnione, niemniej obiektywnie są to bardzo dobre płyty. Musicie ich przesłuchać, jeśli choć trochę interesuje was koreańska scena hip-hopu i R&B! „Ego Expand 100%” nie wydaje się być tak liryczne i emocjonalne, co „Frameworks” i w sumie dziwnie mi słyszeć jakieś featuringi u Samuela, skoro poprzedni album wyprodukował całkowicie sam (a wciąż go słucham przynajmniej co tydzień!). Mimo to jego genialne poczucie muzyczne wciąż pozostaje takie samo – tworzy chyba najoryginalniejsze podkłady ze wszystkich koreańskich wokalistów R&B. Ego Death dla przykładu? Ego Expand 100%?

Dla fanki to niezły zawał serca, kiedy trzech z jednych z jej ulubionych artystów wydają albumy w tym samym czasie, ale muszę powiedzieć, że tym razem zwycięską ręką wyszedł dla mnie Giriboy, którym się najmniej ekscytowałam. Taka zdolność do sprawienia niespodzianki jeszcze bardziej zwiększa go w moich oczach, wiecie? Do pełni szczęścia brakuje jeszcze, żeby Dean wydał LP.

Hoody - Like YouNa koniec chciałabym jeszcze rzucić tym, którzy tego nie przesłuchali, pierwszy singiel wokalistki Hoody, „pierwszej damy AOMG”. Możecie ją kojarzyć z featuringu u Jay Parka w Solo lub w jeszcze lepszym F.W.B od Elo (kiedy ty wydasz wreszcie album, placku?!), ale teraz wydała pierwszy solowy singiel w nowej wytwórni. Jakoś nie widuję, żeby koreańskie wokalistki R&B odnosiły wielkie sukcesy, więc może akurat uda się Hoody i AOMG?

Jak widzicie, słucham ostatnio wąskiej dziedziny muzyki, ale jeśli chcecie mi pokazać coś innego, co pewnie ominęłam, to nie wahajcie się rzucić linkami!

Reklamy

4 myśli nt. „Na co warto zwrócić uwagę? Muzyczne powroty ulubieńców!”

  1. Dla mnie, Beenzino odwalił kawał dobrej roboty i jak na razie „12” ma szansę na pierwsze miejsce w moim personalnym rankingu albumów roku (a dopiero czerwiec). Flexin’ genialne, ale warte wspomnienia są też główny singiel na płycie (rzeczywiście dziwne, że nie Life in Color), Being Myself i January. Reszta oczywiście też genialna, ale jak na razie to właśnie te najbardziej wpadły mi w ucho.
    Giriboy dotychczas zaciekawił mnie tylko paroma singlami, więc tym bardziej niczego od niego nie oczekiwałam. A tego albumu jeszcze nie przesłuchałam, ale skoro polecasz to zerknę.
    Samuel Seo jakoś mnie do siebie nie przekonał wcześniejszymi piosenkami, ale sprawdzę, co tam nowego ma do zaproponowania.
    Jeżeli chodzi o muzyczne powroty ulubieńców to wiesz może co tam słychać u Nochanga? Mesurechiffon był moim ulubionym albumem tamtego roku i tak się zastanawiam, czym mnie jeszcze zaskoczy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s