Pseudo-dramaty i wydrapywanie oczu po raz trzeci – pierwsze (niechętne) wrażenia dot. „Unpretty Rapstar 3”

Kiedy sięgnę pamięcią do pierwszego sezonu tego potwornego programu zwanego „Unpretty Rapstar”, wydaje się z perspektywy czasu dużo lepszy niż wtedy… Wtedy w obsadzie była tylko jedna idolka z girlsbandu (Jimin z AOA), a Cheetah i Jessi zrobiły po nim jakąś karierę, a przynajmniej pojawiają się w innych variety shows. Co jednak można wycisnąć jeszcze z wątpliwej formuły polegającej na rzucaniu nienawistnych spojrzeń i obgadywaniu siebie za plecami, kiedy raperki niewiele prezentują sobą pod względem muzycznym?

Nie obejrzałam ani jednego odcinka „Unpretty Rapstar 2”, ale sięgnęłam po pierwszy epizod trzeciego sezonu, ponieważ takie variety shows stały się dla mnie rozrywką na weekendowe poranki. Szybko tego pożałowałam, przypominając sobie, że właściwie od samego początku „Unpretty Rapstar” nie miało nic do zaoferowania… Jak wiecie, piąty sezon „Show Me The Money” niespodziewanie był dużo lepszy niż to dno z zeszłego roku, w którym było więcej sztucznych dramatów niż rzeczywistej muzyki, ale niestety nie można powiedzieć, aby struktura „Unpretty Rapstar” pozwalała w ogóle na taki rozwój sytuacji… W końcu jak można spodziewać się zdrowej rywalizacji, kiedy uczestniczki krytykują chociażby swój wygląd?!

Jeśli chodzi o obsadę, przeważają członkinie girlsbandów, którym wydaje się, że są prawdziwymi raperkami. Mamy też kilka nazwisk z undergroundu, które zbytnio nie mają telewizyjnego doświadczenia, Giant Pink z „Show Me The Money 5”, która przeszła zaledwie kilka rund, a tutaj jest boginią rapu na tle innych oraz Miryo z Brown Eyed Girls jako największą weterankę, dla której ten program to łatwa okazja do poprawienia wizerunku po kiepskim występie w „Show Me The Money 1” (kiedy to było…?).

Nie spodziewam się po tych dziewczynach kompletnie niczego. Zaprezentowany już w finałowym odcinku „Show Me The Money 5” utwór She’s Coming pokazał, że kilka z nich nie wie co robi, chociaż sama piosenka wpada w ucho – Primary’emu zdecydowanie dobrze wychodzą takie bangery, patrząc też na High Five wykonywane przez artystów Amoeba Culture…

Dochodzę w tym momencie do wniosku, że diametralna różnica między „Unpretty Rapstar”, a „SMTM”, mimo że oba programy żerują na spięciach między uczestnikami niczym rasowe reality shows, tkwi w muzykalności. Tyle raperek daje dobre występy, a potem dosłownie znika po programie, ponieważ są jedynie chwilowymi produktami producentów muzycznych zapraszanych jako goście. Podejrzewam, że większość z nich nie byłaby w stanie wyprodukować własnej muzyki w porównaniu właśnie do raperów z „SMTM”, którzy mają własne style. Przecież nie chodzi o to, kto rapuje „lepiej”, ale jak sprzedać muzykę z takimi umiejętnościami, jakimi się ma… Aż przykro się robi, że nie można nawoływać do równości płci na koreańskiej scenie hip-hopowej, bo po prostu nie widzę, aby te wszystkie koreańskie raperki były w stanie wydać jedną dobrą całą płytę. Kreują tylko wizerunek, skupiając się na tym, co powierzchowne, a dla kontrastu taki Chamane, który kompletnie nie miał prezencji w „SMTM3”, wydał w zeszłym roku swoimi siłami genialny krążek „22”.

„Unpretty Rapstar 3” jest zbyt żenujące, żeby to oglądać, ale z drugiej strony dramaty, eliminacje i kolejne wpadki są po prostu interesujące niczym najnowsze ploteczki. Zobaczymy, kogo jeszcze wciągną do tego programu i czy w ogóle starczy w Korei raperek, żeby nakręcić czwarty sezon, czy to będzie już od tego momentu recykling.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s