Myślę, że przyszła odpowiednia pora na porównawcze podsumowanie dotychczasowego box office koreańskich kin 2016 roku. Ostatnio zrobiłam to przed dwoma laty, kiedy wreszcie nastąpiła spodziewana bessa sprzedaży biletów, ale jak wiadomo, trend zwyżkowy wciąż się mimo wszystko utrzymuje pod koniec danego roku.

Koreańskie kina nieprzerwanie od ponad czterech lat biją rekord frekwencji. Nie zapowiada się, żeby teraz uległo to zmianie, ba!, w parze z komercyjnym sukcesem przychodzi też ten artystyczny, a to za sprawą kilku ważnych powrotów…

Dawno niewidziani reżyserzy i odrobina nowości w repertuarze pewniaków

Gdyby ktoś się mnie zapytał o zdanie dotyczące obecnej sytuacji koreańskiego kina, uznałabym, że jest stabilnie. Można się zachwycać nad tym, jak to wciąż Korea jest jednym z nielicznych państw na świecie (o ile nie jedynym, ale tego nie jestem pewna), gdzie rodzime produkcje biją na głowę zyskami te zagraniczne, ale szczerze mówiąc, jest to już sytuacja, do której się przyzwyczaiłam, przez co wymagam coraz więcej i dlatego właśnie moje odczucia są nieco ambiwalentne.

Z jednej strony wiem, po których filmach należy się spodziewać sukcesu, patrząc na ich obsadę, reżysera lub gatunek. „A Violent Prosecutor” osiągnęło nawet o wiele więcej niż zakładałam, ale przypisuję to wyłącznie popularnym Hwang Jung Minowi i Kang Dong Wonowi w rolach głównych. Pojawia się tutaj dylemat, ponieważ zauważyłam, że w przeciągu kilku lat pojawia się coraz mniej kinowych niespodzianek, chyba że taką uznać brak sukcesu jakiegoś murowanego kandydata do niego, jak na przykład „Love, Lies” z Han Hyo Joo, Chun Woo Hee i Yoo Yeon Seokiem.

Na  szczęście na ratunek filmowej stagnacji czyli produkcji kryminałów i thrillerów według podobnego szablonu, które różnią się tylko obsadą, przyszli reżyserzy potrafiący nakręcić coś oryginalnego bez względu na to, kto by w tym zagrał. Ostatnio właśnie miałam takie nieprzyjemne wrażenie, że to, kto stoi za kamerą, nie ma najmniejszego znaczenia, kiedy Hwang Jung Min zawsze daje przewidywalnie dobry występ, ale wreszcie Na Hong Jin postanowił przypomnieć, że ten aktor potrafi najbardziej lśnić właśnie w rolach drugoplanowych (patrz: „New World”, „A Bittersweet Life”…). Długo wyczekiwane „Goksung” stało się jak dotychczas największym kinowym hitem w jego karierze i to bez star power Ha Jung Woo, który grał w dwóch poprzednich filmach Na Hong Jina.

"Goksung" w Cannes - od lewej Kwak Do Won, Chun Woo Hee, reżyser Na Hong Jin i Kunimura Jun
„Goksung” w Cannes – od lewej Kwak Do Won, Chun Woo Hee, reżyser Na Hong Jin i Kunimura Jun

Jeśli już chodzi o tego aktora, każdy film z jego udziałem staje się wielkim sukcesem, a właśnie w tej chwili na szczycie koreańskiego box office jest „Tunnel”, w którym wreszcie po raz pierwszy od trzech lat występuje bez historycznego kostiumu. W końcu czym jest kinowe lato bez Ha Jung Woo? Ledwo dwa miesiące temu Koreańczycy mogli go obejrzeć w „The Handmaiden” Park Chan Wooka i podobnie jak inny wspomniany pewniak koreańskiego box office, Hwang Jung Min, zagrał dla odmiany rolę drugoplanową. Zresztą podobieństw jest więcej – też trzeba było długo czekać na powrót tego znakomitego reżysera, o rok dłużej niż w przypadku Na Hong Jina, a film stał się jego największym hitem w karierze.

Obsada "The Handmaiden" w Cannes - od lewej Jo Jin Woong, Kim Tae Ri, reżyser Park Chan Wook, Kim Min Hee i Ha Jung Woo
Obsada „The Handmaiden” w Cannes – od lewej Jo Jin Woong, Kim Tae Ri, reżyser Park Chan Wook, Kim Min Hee i Ha Jung Woo

Oba tytuły znalazły się również na tegorocznym festiwalu w Cannes, a „The Handmaiden” to pierwszy koreański film w głównym konkursie od 2012 roku. Internetowi krytycy są zachwyceni festiwalowym sukcesem koreańskiego kina w tym roku, które przełożyło się również na frekwencję w multipleksach. Warto dodać, że było więcej ciekawych powrotów po latach – Jo Sung Hee („A Werewolf Boy”) z „Phantom Detective”, animatora Yeon Sang Ho, który zadebiutował w kręceniu live-action z „Train to Busan”, pierwszym tytułem w tym roku, który przekroczył magiczną granicę 10 mln widzów w kinach, Johna H. Lee z wojennym blockbusterem „Operation Chromite” lub Lee Kyung Mi („Crush and Blush”) z „The Truth Beneath”, które rozczarowująco hitem się nie stało, ale Son Ye Jin podobno dała jeden z najlepszych występów w karierze według recenzji.

Sezon ogórkowy?

Wracając jednak do mojego początkowego dylematu… Ogromnie mnie cieszy olbrzymi sukces „Goksung” i „The Handmaiden”, ale też większość dotychczasowych hitów nie jest wybitnymi filmami, a tytułami specjalnie wybranymi na sezon ogórkowy czyli lato i styczeń w okolicy Nowego Roku Lunarnego. Nie wiem czy 2016 rok ujrzałby lepsze wyniki pierwszego półrocza niż w roku 2015, gdyby nie sukces w Cannes…

Zatem sami porównajcie moje zestawienia wyników weekendowego box office w oparciu o informacje z Hancinema. Przeanalizowałam liczby od początku stycznia do dnia dzisiejszego, choć później zostawiłam tylko te tytuły, które miały premierę do końca czerwca. W końcu podsumowuję pierwsze półrocze, co nie? Pomyślałam, że nie warto włączać do tego filmów z letniego sezonu, bo to i tak okres wzmożonej frekwencji w kinach, a lepiej byłoby się przekonać czy w „najgorszym” okresie czyli na wiosnę koreańskim producentom udało się podtrzymać dobrą passę:

pierwsze półrocze 2016

Kolorem podkreśliłam „prawdziwe hity” czyli filmy, które przyciągnęły do kin ponad 4 mln widzów, choć trzeba pamiętać, że przekroczenie granicy miliona świadczy już o sukcesie. Już w tej kwestii mamy ciekawą sytuację, o której cały czas wspominam – z reguły najwięcej hitów pojawia się w styczniu-lutym czyli okresie świątecznym, ale nastawione na wzruszanie widzów „Remember You”, „A Melody to Remember” i „Robot, Sori” nie pochwyciły serc, za to ich wszystkich przyciągnął buddy movie „A Violent Prosecutor”, który otarł się o magiczną granicę 10 mln.

Chciałabym również zwrócić waszą uwagę na parę innych tytułów… Rozczarowująco niski wynik uzyskał wspomniany dramat „Love, Lies” lub thriller „Missing You”, natomiast pozytywnymi niespodziankami można nazwać przekroczenie przez thriller „Insane” granicy miliona widzów i pierwsze miejsce w weekendowym box office w momencie swojej emisji, a także ponad 2 mln widzów dla komedii „Familyhood” z Kim Hye Soo.

Oto zestawienie dot. 2015 roku:

pierwsze półrocze 2015

Ogólnie w porównaniu z zeszłym rokiem nastąpił wzrost ilości sprzedanych biletów o 4,5% pomimo czterech filmów mniej. Pamiętajcie, że wzięłam do rozważań tylko komercyjne filmy, chociaż te niezależne mogą się pochwalić dwoma olbrzymimi sukcesami – „Spirits’ Homecoming” (3.585.906 widzów) i „Dongju” (1.168.870 widzów). Taka różnica może nie wydawać się wielka, jednakże już jakaś w pierwszej półroczu świetnie zwiastuje, skoro na drugą połowę zawsze są przewidziane największe hity z powodu wakacji, Chuseok i Bożego Narodzenia… Poza tym w 2015 roku koreańskie filmy mocno przegrywały z zagranicznymi blockbusterami… Do największych hitów należały wtedy „The Avengers: Wiek Ultrona”, „Szybcy i wściekli 7”, „Mad Max: Na drodze gniewu” czy „Kingsman”.

Optymistyczne prognozy

Już w tym momencie zapowiada się, że ogólny wynik koreańskiego box office 2016 roku pobije poprzedni rekord… Na chwilę obecną do stawki dołącza pięć hitów, które wciąż mogą osiągnąć lepszą sprzedaż – „Seondal: The Man Who Sells the River” (2.048.995), „Train to Busan” (10.791.384), „Operation Chromite” (6.229.731), „The Last Princess” (3.549.282) i „Tunnel” (2.580.561). Reżyser Kim Ji Woon również wraca po wieloletniej przerwie we wrześniu z filmem szpiegowsko-historycznym „The Age of Shadows” z Song Kang Ho i Gong Yoo, tak więc brakuje jeszcze Bong Joon Ho w tym roku do pełnego tandemu najsłynniejszych koreańskich reżyserów, ale jest zajęty produkcją filmu „Okja” dla Netflixa.

Przewiduję również dobre wyniki w koreańskim box office dla następujących filmów, które czekają na swoją premierę:

  • „Gosanja” / „The Map Against the World” (reż. Kang Woo Seok) z Cha Seung Wonem i Yoo Jun Sangiem
  • „The City of Madness” (reż. Kim Sung Soo) z Jung Woo Sungiem, Hwang Jung Minem, Joo Ji Hunem i Kwak Do Wonem
  • „The King” (reż. Han Jae Rim) z Jo In Sungiem i Jung Woo Sungiem

Nie jest tych potwierdzonych zapowiedzi wiele, ale liczę, że jeszcze będzie można zobaczyć w tym roku „Missing Child” z Uhm Ji Won i Gong Hyo Jin, „The Tooth and the Nail” z Go Soo i Kim Joo Hyukiem, „Real” z Kim Soo Hyunem, a także „Master” z Lee Byung Hunem, Kang Dong Wonem i Kim Woo Binem.

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.