Koreańskie filmy w kontekście. Część V: (Puste?) patriotyczne filmy

Zazwyczaj umywam ręce od polityki i historii, gdyż zwyczajnie nie posiadam takiej wiedzy, aby wypowiadać się na te tematy, ale trudno nie zauważyć rosnącego patriotycznego trendu w koreańskim kinie ostatnich lat… Jak można odebrać takie filmy, spoglądając na nie niepolitycznym okiem?

Zauważyłam jedną tendencję – zbyt patriotyczne filmy nie są dobrze odbierane przez krytyków, choć często stają się hitami kinowymi w Korei. Oczywiście ma to związek z nastrojami społecznymi, ale często w grę wchodzą też wpływy wielkich konglomeratów związanych z polityką, które wręcz rozdają swoim pracownikom bilety do kin (podciągnęło to na przykład wyniki box office melodramatu wojennego „A Melody to Remember” z początku tego roku…).

Spójrzmy na największe hity ostatnich lat. Numerem jeden wszech czasów stało się „Roaring Currents” (2014) przedstawiające szesnastowieczną bitwę morską między małą flotą dowodzoną przez generała Yi Sun Shina a wielką armią „złych” Japończyków. Film zarobił ponad 100 mln dolarów w Korei, przyciągając do kin ponad 18 mln widzów. Publika wypowiadała się o nim niezwykle entuzjastycznie, wyrażając opinie, że zdecydowanie brakowało takiego filmowego herosa, który mógłby inspirować nowe pokolenia Koreańczyków, ale krytycy już nie byli tacy przychylni… Zresztą co innego może wyjść w próbie zachowania obiektywizmu wobec filmu gloryfikującego jedną postać kosztem skrzywionego obrazu innych?

Choi Min Shik, jedyna twarz "Roaring Currents"
Choi Min Shik, jedyna twarz „Roaring Currents”

Pod koniec tego samego roku niespodziewanie kolejny film przyciągnął do kin rzesze widzów, uplasowując się na drugim miejscu box office wszech czasów. „Ode to My Father” (2014), podobnie jak w przypadku „Roaring Currents”, można chwalić za bardzo dobre efekty specjalne, ale sentymentalny obraz wychwalający poświęcenia starszego pokolenia zebrał jeszcze gorsze recenzje…

Kontrowersyjna scena z "Ode to Father", w której bohaterowie zaprzestają kłótni małżeńskiej, kiedy trzeba oddać hołd przy hymnie
Kontrowersyjna scena z „Ode to Father”, w której bohaterowie zaprzestają kłótni małżeńskiej, kiedy trzeba oddać hołd przy hymnie

Podejrzewam, że wzrost nastrojów patriotycznych na całym świecie sprzyja powstawaniu takich filmów, zresztą nieco odizolowana od zagranicznych wpływów Korea to idealne miejsce dla nich. Sama historia kraju obfituje w epizody, które nadają się na materiał filmowy, kwestia leży tylko w sposobie przedstawienia go. Weźmy dla przykładu konflikt między obiema Koreami. Mit o „złej” Korei Północnej i „dobrej” Korei Południowej jest opowiadany właściwie cały czas od zawieszenia broni. Od strony czysto filmowej taki obraz jest mało interesujący, ponieważ ile można kręcić to samo? Zaczyna się robić ciekawe dopiero wtedy, kiedy producenci wchodzą na szarszy, nieco bardzo ambiwalentny grunt i pokazują tragedię obu stron. Dopiero wtedy wychodzą filmy, które zapadają w pamięć – „Joint Security Area” (2000), „Welcome to Dongmakgol” (2005) lub „The Front Line” (2011).

Moim zdaniem najbardziej poruszające są właśnie te produkcje, które pokazują ogólny bezsens wojny lub okrucieństwa Koreańczyków wobec samych siebie – przez to właśnie takie popcornowe „Silmido” (2004) o specjalnym oddziale trenowanym do zabicia Kim Jong Ila zapada w pamięć, kiedy trzon dowódczy postanawia się ich pozbyć, a czarnym charakterem filmu okazują się wcale nie „ci źli z Północy”, ale ci manipulujący życiami innych.

Kadr z filmu "Silmido"
Kadr z filmu „Silmido”

Obok wątku północnokoreańskiego wzrasta w ostatnich czasach popularność filmów rozgrywających się podczas okupacji japońskiej. Zaskakująco nie był to motyw, który gwarantował komercyjny sukces, to raczej dramy dziejące się na początku XX wieku były zawsze dość popularne, ale przełomowym w tej kwestii okazał się zeszłoroczny hit reżysera Choi Dong Huna, „Assassination” (2015), a w tym roku trend podtrzymuje „The Age of Shadows” (2016) Kim Ji Woona. Myślę, że prezentują one idealną właśnie receptę na wyważony film z podłożem patriotycznym… Jedni mogą doszukiwać się takich wątków, inni będą widzieć tylko doskonałe kino akcji. Poza tym oba filmy powstrzymują się od rzucania zbyt ciemnego cienia na Japonię, podkreślając raczej koreańskich zdrajców jako antagonistów i ich własne konflikty.

Lee Jung Jae jako niespodziewany czarny charakter filmu "Assassination"
Lee Jung Jae jako niespodziewany czarny charakter filmu „Assassination”

Jednocześnie innymi wielkimi hitami tego roku są dwa filmy niezależne, zaspokajające tych z anty-japońskim podejściem – „Dongju” (2016) Lee Jun Ika o tytułowym niepodległościowym poecie i „Spirits’ Homecoming” (2016) dotykające niezwykle kontrowersyjnej sprawy comfort women. Czy wypada takie filmy krytykować za niewyważoną politycznie treść? Uważam, że absolutnie nie, ale moje zdanie zmienia się, kiedy mam do czynienia z wielkimi blockbusterami produkowanymi przez konglomeraty mające polityczne związki, bo można to wtedy odebrać jako wciskanie ludziom jednego obrazu, propagandę. Dlatego właśnie najlepszą oceną cieszą się te tytuły, które potrafią w odważny sposób rozliczyć koreańską historię, podkreślając przy tym błędy rodaków. Reżim w latach 70. i 80.  jest w tym wypadku najbardziej delikatnym tematem, który w odpowiednich rękach staje się niezapomnianym obrazem kinowym. Przekonajcie się, jak druzgocący może być seans „Peppermint Candy” (2000)… Przeraźcie się obrazem tortur w „National Security” (2012)… Jednakże dla równowagi powstaje też wiele filmów podobnych do „May 18” (2007), które obiecują rozliczenie się z bolesną historią najnowszą, ale później tylko ją wykorzystują do jątrzenia ran i wywoływania emocji, które generalnie przekładają się w Korei na wysokie wyniki w kinowym box office.

Powiązane recenzje:

Assassination (2015)
The Front Line
(2011)
Joint Security Area
(2000)
May 18
(2007)
National Security
(2012)
Northern Limit Line
(2015)
Ode to My Father
(2015)
Operation Chromite
(2016)
Peppermint Candy
(2000)
Roaring Currents
(2014)
Silmido
(2004)
Welcome to Dongmakgol
(2005)

Źródła wykorzystane w tekście:

  • Korean films take on the thorny topic of Japan (@The Japan Times)
  • Japanese Demons and Crotch Bombs: The Tense State of Asian Cinema (@The Atlantic)
  • Films trace victims of Japan occupation era (@The Korea Times)
  • Why Koreans Can’t Get Enough of Bleak Movies About Their History and Politics (@Slate)

_____________________________

Koreańskie filmy w kontekście.

Poprzednie części:

Część I: komedie romantyczne na początku millenium
Część II: caper i heist movies
Część III: sageuki erotyczne
Część IV: panteon współczesnych reżyserów
Część V: (puste?) patriotyczne filmy

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s