veteran

2016 The Warsaw Korean Film Festival [Dzień 4]

Wraz z nadejściem weekendu liczba pokazywanych filmów wzrosła do dwóch na dzień. Jak dla mnie świetnie, nie mogłoby tak być przez cały festiwal? Przyznaję, że całkiem nieźle pomyślano, bo zarówno dzisiaj, jak i jutro będzie można zobaczyć jeden film niezależny i jeden blockbuster. Wielki kontrast.

O 16 wyświetlano „Right Now, Wrong Then” Hong Sang Soo, a o 19 „Veterana” Ryu Seung Wana. Jak zawsze miałam swoje przewidywania, co do odbioru tych filmów, które widziałam już wcześniej. Przede wszystkim pamiętając salwy ironicznego śmiechu na zeszłorocznym pokazie „Hill of Freedom”, nie zakładałam wielkiego zachwytu nad kolejnym filmem Hong Sang Soo, choć akurat „Right Now, Wrong Then” (pol. „Teraz dobrze, wtedy źle”) jakoś zaczęło mnie przekonywać do tego reżysera… Jego dwuczęściowa struktura mogła spowodować nieporozumienie i wcześniejsze wyjście z sali, ale ogólnie skończyło się na tym, że ludzie najwyraźniej nie mieli za bardzo co o nim powiedzieć.

rightnowwrongthen

W sumie na festiwalach filmowych oczekiwalibyśmy kina niezależnego, z wyższej półki, dającego do myślenia, powszechnie trudno dostępnego… Hong Sang Soo jest specyficzny. To jeden z największych frazesów, ale widzieć jeden jego film, to w sumie poznać prawie wszystkie, ponieważ są tak bardzo charakterystyczne i przez to dzielą widzów w najprostszy sposób – na zagorzałych fanów wyciągających jakieś głębsze treści, ludzi obojętnych i ludzi znudzonych.

Dlatego też niezmiernie się cieszę, że w programie tegorocznego Warsaw Korean Film Festival znalazł się również drugi koniec koreańskiego kina czyli letnie blockbustery. Byłam pewna, że „Veteran” (pol. „Weteran”, bez niespodzianki) będzie wydarzeniem tego wieczoru, dlatego nieco zwątpiłam, kiedy zobaczyłam na sali kinowej mniej widzów. A co jeśli ten film nie przypadnie ludziom do gustu? Co jeśli slapstick wyda się głupi, a przemoc zniesmaczy? Chciałabym podkreślić dla tych, którzy może nie dowierzają po seansie – „Veteran” został okrzyknięty jednym z najlepszych filmów azjatyckich zeszłego roku! To nie tylko komedyjka sensacyjna a’la „Gliniarz z Beverly Hills”, jak to opisał prof. Pitrus, ale czysta rozrywka, która wznosi się jednak ponad poziom Hollywoodu dzięki stronie technicznej (jak zawsze u Ryu Seung Wana – cudo i to bez żadnego wybuchu!) oraz satyrze na chaeboli i korupcję w Korei, a tego kontekstu mogło wielu ludziom zabraknąć… Patrzcie zresztą na żałosną okładkę dvd tego filmu poza Koreą:

Można podchodzić do „Veteran” lekko, ale mam nadzieję, że był to doceniony film, bo ja będę wciąż powtarzać jedno – Ryu Seung Wan nie jest tak celebrowany jak inni koreańscy reżyserzy pokroju Park Chan Wooka, ale powinien należeć do ścisłego Top 5. Jest moim ulubionym koreańskim twórcą! Ponowne obejrzenie jego filmu, tym razem z napisami, bo za pierwszym razem nie mogłam się ich doczekać, było dla mnie świetną rozrywką na sobotę, a jutro też się szykuje dobry dzień, gdyż miałam okazję obejrzeć „Assassination” w kinie, w Korei. Oczywiście bez napisów, więc ciekawe czy wyniosę coś nowego z tego filmu, który bezpośrednio rywalizował z „Veteran” w letnim box office zeszłego roku?

Ważne linki:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s