Pora na pierwsze z moich zaplanowanych podsumowań roku, po ogólnym wprowadzeniu i gdybaniach sprzed tygodnia. Pierwsze, ale kompletnie nienowe, ponieważ już dwukrotnie w tym roku (tu i tu) pisałam o jego niesamowitych sukcesach dla koreańskiego kina i popierałam je tabelkami pełnymi informacji. Myślę, że kolejne, tylko trochę dłuższe o kilka pozycji notowania byłyby katorgą dla was i dla mnie (w przygotowaniu), dlatego postanowiłam się streścić do krótkich „Top…” i ogólnych myśli na temat trendów oraz kierunku, w jakim podąża koreańskie kino komercyjne. A ma się bardzo dobrze…

Zwiększona frekwencja na lokalne filmy w pierwszym półroczu

Łatwo można podzielić cały rok na okresy wzmożonego ruchu w koreańskich multipleksach – są to kolejno okres noworoczny (według kalendarza księżycowego), letni sezon ogórkowy, Chuseok czyli koreańskie święto dziękczynienia zazwyczaj wypadające we wrześniu i oczywiście okres bożonarodzeniowy. Z tego względu pierwsze półrocze nigdy nie wypada dobrze pod względem wyników box office… Być może jakieś noworoczne/walentynkowe hity ciągną liczby do góry, ale do wakacji zostaje jeszcze kilka długich miesięcy, w trakcie których znajduje się miejsce dla jakiś romansów lub kryminałów, ale często nie widać wtedy żadnych większych hitów…

Dlatego ten rok zaczął się wspaniale – już w pierwszym półroczu znalazło się kilka sporych hitów. Wydaje mi się, że mogły się do tego przyczynić nie tylko powroty wielkich reżyserów i sukces w Cannes, ale też czynniki zewnętrzne. Dwa lata temu cała Korea pogrążyła się w żałobie, kiedy zatonął prom Sewol, rok później mieliśmy świeżą rocznicę, wciąż brak odpowiedzi na pytania, no i epidemię MERS. W tym roku nic nie stało na przeszkodzie w niezobowiązujących wypadów do kina, dlatego pierwsze półrocze w koreańskim box office odnotowuje zwiększenie frekwencji na rodzime filmy. W przypadku zagranicznych, sprawa jest o tyle ciekawa, że znajdziemy więcej hitów, na które poszło ponad milion ludzi niż w zeszłym roku, ale ani jednego, który przekroczył granicę 10 mln widzów, dlatego zagraniczne filmy w koreańskim box office odnotowują spadek w porównaniu do zeszłego roku.

Sporządziłam tabelę kompilującą wszystkie zagraniczne produkcje w koreańskim box office, na które bilet kupiło więcej niż milion Koreańczyków:

zagraniczne-filmy-w-koreac584skim-box-office1

Proszę jednak pamiętać, że to wszystko jest takie „na oko”. Rok się jeszcze nie skończył, zresztą zawsze mam problem do których lat kwalifikować wyniki grudniowych premier, ale mimo wszystko chciałam nakreślić ogólny obraz… A co można ogólnie wywnioskować? Jak widać, produkcje Marvela mają się świetnie w Korei, choć (zaskakujący w sumie) sukces „Doctor Strange” przypisywałabym bardziej niesamowitej popularności Benedicta Cumberbatcha w tym kraju (oczywiście z powodu „Sherlocka”).

Jeśli chodzi o lokalne filmy, mogliście porównać wyniki tegorocznego i zeszłorocznego półrocza w tym poście.  W odróżnieniu od 2015, kiedy mieliśmy podwójne uderzenie ze strony „The Priests” i „Inside Men”, to właśnie druga połowa 2016 roku nieco wyhamowała. Myślę, że powodem tego może być skandal korupcyjny prezydent Park Geun Hye oraz ogólnokrajowe protesty, ale co koreańskie kino zdążyło osiągnąć, już osiągnęło. Bożonarodzeniowy sezon ogórkowy nie zapowiada się jakoś znakomicie, z „dużych premier” mamy zapowiedziane jedynie katastroficzne „Pandora” z Kim Nam Gilem i kryminalne „Master” z Lee Byung Hunem, Kang Dong Wonem i Kim Woo Binem, którym byłam niezmiernie podekscytowana, ale już mój entuzjazm ochłonął, kiedy spotkałam się z pierwszą negatywną opinią na temat filmu. Myślę jednak, że star power aktorów przełoży się na bardzo dobry wynik w box office…

Wielokrotnie wspominane powroty wielkich mistrzów i niespodziewane porażki

Oto zebrane przeze mnie (na podstawie wyników z Hancinema) Top 20 koreańskich filmów 2015 i 2016 roku. Tym razem wzięłam pod uwagę tytuły, które miały premierę w okresie od stycznia do końca listopada.

top-20

W tym roku tylko jeden tytuł, „Train to Busan”, przekroczył magiczną granicę 10 mln widzów w kinach, ale za to wyniki innych filmów rozłożyły się bardziej równomiernie, powodując kolejny rok z rzędu, który jest wzrostowy dla wyników koreańskich filmów. Warto zwrócić uwagę na to, że największe hity zdają się nie być determinowane w największej mierze obsadą, ale nazwiskami reżyserów, chyba że to jeden wielki przypadek, że w Top 20 znaleźli się jedni z największych/najpopularniejszych koreańskich twórców, którzy akurat zrobili powrót w tym roku.

Park Chan Wook („The Handmaiden”), Na Hong Jin („Goksung”), Kim Ji Woon („The Age of Shadows”), John H. Lee („Operation Chromite”), Heo Jin Ho („The Last Princess”) osiągnęli w 2016 największe sukcesy swoich karier. Warto również wspomnieć o Lee Jun Iku, który po blockbusterowym „The Throne” nakręcił niskobudżetowe „Dongju” i również osiągnął wielki sukces, jak na kino niezależne, zgarniając przy okazji Daesang za oba filmy na tegorocznych Baeksang Arts Awards. Drugim niezależnym hitem, który rozświetlił wiosenne wyniki obok Park Chan Wooka, Na Hong Jina i Lee Jun Ika, jest „Spirits’ Homecoming” o bardzo lotnym temacie niewolnic seksualnych z czasu okupacji japońskiej. Kim Sung Hun, reżyser niespodziewanego hitu „A Hard Day”, również przebił swój poprzedni sukces wraz z „Tunnel”, ale można się było tego spodziewać po filmie z Ha Jung Woo w roli głównej i mocnej krytyce władz zawartej w tej produkcji…

Niespodziewanie w tym roku bardzo dobrze miały się komedie. Nastroje społeczne sprzyjają dramatom i filmom o korupcji, ale być może Koreańczycy potrzebują także odetchnienia od tego wszystkiego, patrząc na niewyobrażalny sukces jesiennej komedii „Luck.Key” z Yoo Hae Jinem w roli głównej, popularnym aktorem drugoplanowym. W przypadku „Familyhood” czy „My Annoying Brother” bez zawahania przypisałabym ich sukces popularnym po swoich ostatnich dramach Kim Hye Soo i Jo Jung Seokowi w rolach głównych, ale Yoo Hae Jin raczej nie przyciąga samym nazwiskiem…

Zresztą mogę sobie tak gdybać o star power… Teoretycznie największą gwiazdą tego roku jest Gong Yoo, mając na koncie „A Man and A Woman” z Jeon Do Yeon, „Train to Busan”, „The Age of Shadows” z Song Kang Ho i emitowaną obecnie dramę „Goblin”, ale z wyjątkiem tego serialu nie przypisywałabym sukcesu tych filmów właśnie jemu, a zdecydowanie innym czynnikom – reżyserii, stronie technicznej, reszcie obsady… Osobiście nigdy nie miałam nic przeciwko temu aktorowi, ale obecnie jego bańka jest strasznie rozdmuchiwana, a prawda jest taka, że daje zaledwie porządne występy na tle innych, bardziej utalentowanych kolegów. Show w „Train to Busan” kradną zombie i Ma Dong Seok. Gong Yoo natomiast nie został w tym roku nominowany do żadnej nagrody aktorskiej…

Chciałabym rzucić jeszcze paroma tytułami, które okazały się według mnie nieoczekiwanymi porażkami box office – dla przykładu „The Truth Beneath” (250,664), „Love, Lies” (484,656), „The Map Agaist the World” (973,951), które zostało pogrzebane podczas Chuseok przez „The Age of Shadows”, a przecież reżyser Kang Woo Seok jest popularnym twórcą blockbusterów… Chyba najbardziej boli jak zwykle pozycja kobiet w koreańskiej kinematografii, bo być może jeden Park Chan Wook stworzył kobiecy, mocny thriller, a Kim Hye Soo pokazała zupełnie inny wizerunek w „Familyhood” po dramie „Signal”, ale ogólnie nie ma za bardzo kogo nominować na galach nagród filmowych, aby nie sięgać do kina niezależnego… Son Ye Jin dała występ życia w „The Truth Beneath”, które jest długo wyczekiwanym powrotem Lee Kyung Mi do reżyserii, ale to dla mnie najbardziej przykra porażka i niedocenienie tego roku.  Na pocieszenie dodam jednak, że nieuwzględnione w moim notowaniu „Missing” przekroczyło już granicę miliona sprzedanych biletów, a jest to film o kobietach, dla kobiet, nakręcony przez kobietę – dramat/thriller z Uhm Ji Won i Gong Hyo Jin w reżyserii Lee Eon Hee.

Spojrzenie w najbliższą przyszłość

Co można powiedzieć o przyszłości, patrząc z perspektywy tego roku? Przede wszystkim myślę, że korupcyjny trend będzie się miał dobrze jeszcze przez dłuższy czas… Obecny skandal polityczny w Korei jest idealną pożywką dla filmowców i z pewnością powstanie o tym kilka filmów, natomiast już w styczniu szykują nam się związane tematycznie potencjalny hit w postaci „The King” z Jo In Sungiem i Jung Woo Sungiem.

Zobaczymy też, jak pójdzie Koreańczykom w tworzeniu swojej własnej franczyzy – w przygotowaniu jest przecież dwuczęściowe „With Gods”, adaptacja komiksu, która posiada tyle znanych nazwiska w obsadzie na czele z Ha Jung Woo, że chyba nie może nie stać się hitem…

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

2 komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s