Początek zeszłego roku był jedną wielką niespodzianką w postaci „Descendants of the Sun”, które nie tylko ożywiło wreszcie konające KBS, ale też stało się hitem wbrew wszelkim przeciwnościom losu. Wydaje mi się, że przede wszystkim jest to największy sukces pre-produced drama w historii, więc nic dziwnego, że naśladowcy pojawili się jak grzyby po deszczu, ale ten trend może równie szybko zniknąć, kiedy nie pojawi się znowu taki dosłownie jeden hit na milion.

W ramach pewnego takiego podsumowania roku w postaci serii tekstów o różnych trendach w tegorocznych produkcjach telewizyjnych w Korei postanowiłam wreszcie wziąć się za temat, za który wypadało już dawno temu… Postaram się w krótko podsumować osiągnięcia zeszłorocznych pre-produced dramas, nakreślić dla nich okoliczności, a także przypomnieć, co nas czeka w nadchodzącym roku.

Zanim jednak przejdę do bardzo ważnego chińskiego tła całej sprawy, chciałabym zacząć od takiego pytania – jaka jest fundamentalna różnica między koreańskimi a japońskimi dramami? Od razu można odpowiedzieć, że japońskie dramy są krótsze, bardziej nastawione na konkretne gatunki niż romans itd., ale warto zwrócić uwagę, że Japończycy nie kręcą seriali na eksport. Oni kręcą dramy pod swój własny gust, a jeśli jakaś stanie się popularna poza granicami Japonii, to już jest przypadek a nie wykalkulowany cel. Wydaje mi się, że w Chinach jest podobnie – w ich telewizji pełno jest wuxia, często z elementami fantasy i adaptacji różnych popularnych powieści, a koreańskie dramy, które stają się tam popularne, to zupełnie inna nisza – romanse… Dla przykładu, chińska edycja Cosmo Girl zrobiła kiedyś sondaż na najpopularniejsze dramy środowo-czwartkowe (jest to akurat slot, w którym najwięcej trendy dram) i wyniki są następujące:

  1. „You Who Came From The Stars” (SBS)
  2. „The Heirs” (SBS)
  3. „It’s Okay, That’s Love” (SBS)
  4. „The Master’s Sun” (SBS)
  5. „Pinocchio” (SBS)
  6. „City Hunter” (SBS)
  7. „You’re Beautiful” (SBS)
  8. „Goong” (MBC)
  9. „I Hear Your Voice” (SBS)
  10. „Rooftop Prince” (SBS)

(źródło: 중국인들이 가장 재밌게 본 한국 수목드라마 리스트)

Oczywiście proszę nie brać mnie za słówka, ponieważ źródło jest nie najnowsze, ale chciałam ogólnie pokazać jaki typ koreańskich dram jest najpopularniejszy w Chinach – komedie romantyczne z młodymi, popularnymi gwiazdami.

Teraz postawmy się na miejscu producentów dram, które od kilku lat zaczęły przynosić o wiele mniejszą oglądalność, a co za tym idzie, zyski ze sprzedaży reklam podczas ich emisji stają się coraz mniejsze… Jest to rezultat zmieniającego się profilu przeciętnego widza, który coraz mniej siedzi przed telewizorem, a częściej ogląda programy poprzez aplikacje na telefonie lub komputerze, nie musząc się martwić o to, czy zdąży obejrzeć transmisję. Rozwój technologii musiał prędzej czy później na to wpłynąć, ale problem w tym, że wciąż nie wymyślono odpowiadającego nowej sytuacji systemu fundowania produkcji lub mierzenia ich rzeczywistej popularności. Zwiększyła się zatem ilość product placement w koreańskich dramach, a także zaczęto szukać pieniędzy gdzie indziej – zagranicą, aby uratować się przed ewentualnymi stratami. Dlatego właśnie w ostatnich latach to nie koreańskie dramy zyskiwały popularność same z siebie w innych rejonach Azji, ale były wręcz zaprojektowane, aby tak się stało.

Fala Hallyu mocno już wygasła w Japonii, która przez tyle lat była głównym importerem koreańskich dram. Ostatnio chyba „Love Rain” (KBS 2012) było dofinansowane przez Japończyków, którzy ostatni raz zawierzyli PD Yoon Seok Ho, twórcy ich ukochanego „Winter Sonata” (patrz: Pieniądze stojące za dramami i ich bycie częścią fali Hallyu). Pałeczkę przejęły Chiny, w których zaczęto czerpać zyski z odsłon na takich internetowych portalach, jak na przykład Youku… Do czasu.

Odkąd medialne konglomeraty w Chinach zaczęły legalnie kupować koreańskie dramy do wyświetlania online za opłatą bez reklam, ich ceny za odcinek zaczęły błyskawicznie piąć się w górę na samym star power aktorów w nich grających. Chińska cenzura wprowadziła od stycznia 2015 zasadę, że aby koreańska drama mogła być sprzedana do Chin, najpierw musiałaby zostać w całości poddana ewaluacji, tak więc podcięło to skrzydła koreańskim producentom. Ofiarą tego stało się „Hyde, Jekyll and I” (SBS 2015) z Hyun Binem, które miało bić rekordy, ale kiedy wprowadzono nowe prawo, cena za odcinek spadła czterokrotnie, ponieważ niemożliwe byłoby emitowanie jej równocześnie z koreańską telewizją, a po paru miesiącach spadłby popyt, kiedy część chińskich widzów i tak obejrzałaby dramę nielegalnymi sposobami (źródło: New SARFT Regulations Hit K-drama Licensing Value Hard as Hyde, Jekyll, Me Gets Lowballed).

Jak wiemy, drama okazała się być niewypałem, więc śmieszy mnie to, jak Chińczycy mogli za nią przepłacić… W każdym razie Koreańczycy potrzebowali znaleźć nowy sposób na łatanie dziur w budżetach, skoro nie ma obecnie co liczyć na 20% oglądalności, a koszty produkcji i gaże aktorów coraz większe. Podążyli więc chińskim modelem i zaczęli tak jak oni planować pre-produced dramas, które nakręcone w całości przed premierą mogły być szybko poddane ocenie przez chińską cenzurę i dostać zgodę na równoczesne emitowanie w Korei i Chinach za najwyższą cenę. Trzeba było tylko znaleźć odpowiednie nazwiska do głównych ról, które przypadły by do gustu chińskim widzom…

Pierwszymi zapowiedzianymi projektami były „Descendants of the Sun” z Song Joong Ki i Song Hye Kyo oraz „Saimdang” z Lee Young Ae w jej wielkim powrocie po ponad dekadzie (drama wciąż czeka na swoją premierę). Można wciskać ładne bajki o tym, jak pre-producing zwiększa jakość dramy, daje więcej czasu na jej post-produkcję oraz zapobiega kuriozalnym sytuacjom, w których scenarzysta posiłkuje się zapasowymi pomysłami, kiedy nie może się wyrobić ze scenariuszem i dlatego dramy tak często rozczarowują swoją końcówką. Przynajmniej w to wierzył Cha Tae Hyun, dając przemowę po odebraniu nagrody Excellence na 2015 KBS Drama Awards i najwyraźniej robiąc aluzję do własnego „The Producers”, które zapowiadało się innowacyjnie, a skończyło jak każda inna drama…

Jaki był tego rzeczywisty efekt, doskonale widać. „Descendants of the Sun” to największy hit ostatnich kilku lat, prawdziwy fenomen, ale tylko ta jedna produkcja była wyjątkowa (dość oryginalne tło oraz efekty specjalne robiły różnicę…), kiedy reszta stała się przykrymi rozczarowaniami wobec niebotycznych oczekiwań. Pre-produced drama nie równa się sukcesowi, ale najwyraźniej nikt na to nie wpadł. Potrzeba oryginalności, którą może zapewnić dodatkowy czas na post-produkcję, co wykorzystało akurat „Descendants of the Sun” w swoich imponujących scenach kataklizmu naturalnego, ale reszta nakręconych wcześniej dram, które pojawiły się w 2016 roku, była marnotrawstwem tego potencjału. Melodramat „Uncontrollably Fond” z Kim Woo Binem i Suzy czy kiczowata komedia romantyczna „Cinderella and Four Knights” z Jung Il Woo i Ahn Jae Hyunem wcale nie potrzebowały tyle czasu na produkcję, kiedy ostatecznie nakręcono banalne, dobrze znane historie. Chodziło po prostu o bezmózgą rozrywkę dla chińskich nastolatek z przystojnymi, młodymi aktorami i to im się udało, natomiast na swojej rodzimej ziemi dramy te były szeroko krytykowane przez media za swoje wady. „Moon Lovers – Scarlet Heart: Ryeo” miało wyższą jakość produkcji, ale wcale nie lepszy scenariusz oraz mnóstwo kiepskich idoli w ważnych rolach, natomiast „Entourage” tvNu okazało się być jeszcze większym niewypałem w porównaniu do medialnego szumu wokół tej produkcji, ale to akurat inna para kaloszy – niewstrzelenie się w koreańskie gusta.

KBS, który tak bardzo cierpiał przez lata z powodu oglądalności, zachłysnął się sukcesem „Descendants of the Sun” na tyle, że to właśnie ta stacja nabrała najwięcej pre-produced dramas, emitując w tym momencie młodzieżowe „Hwarang”, bez większego sukcesu. Chiny z niewiadomego powodu zaprzestały równoczesnej emisji po drugim odcinku, zresztą cenzura została obostrzona z powodów politycznych. Można by zatem pomyśleć, że taki koreański producent pójdzie po rozum do głowy i wpadnie na to, że może trzeba by było zainwestować w serial, który nie tylko upchnie się Chinom, ale spodoba się też we własnej ojczyźnie, więc trzeba znaleźć jakiś złoty środek, ale niestety tym się właśnie charakteryzuje trend pre-produced dramas w 2016 roku – robieniem dram pod chińskie gusta, co skutkuje porażką w Korei.

Co gorsza, wcale się nie zapowiada, żeby Koreańczycy wyciągnęli ważne wnioski z tego roku „testowego”. Zapowiedziana jest cała gromada romansów, które nie charakteryzują się absolutnie niczym oryginalnym i tylko polegają na nazwiskach – albo wschodzących gwiazdkach, idolach czy innych lubianych celebrytach (np. „My Only Love Song” z Jonghyunem z CNBLUE i Gong Seung Yeon lub „My Secret Romance” z Sung Hunem i Jieun z Secret), albo „starych” gwiazdach dawnego Hallyu (wspomniane „Saimdang” lub „Woman of Dignity” z Kim Hee Sun i Kim Sun Ah). Takie dramy nie mają nawet zatwierdzonej stacji, która miałaby je emitować, a już rozpoczynają produkcję z pobożnym życzeniem znalezienia sobie slotu do końca roku… Znajdzie się historii mnóstwo takich „ambitnych” projektów, które potem zostały zawieszone z powodu niemożności znalezienia sobie miejsca w ramówce, chociaż wydaje mi się, że obecnie ze wszystkiego zmieniło się właśnie to – prędzej czy później te dramy zostaną kupione przez jakąś telewizję, która skusi się na chiński procent (patrz: „Cinderella and Four Knights” w niecodziennym slocie tvNu).

Źródła:

  • 드라마 ‚사전 제작’ 봇물 터진다…성공 여부는? (@Sportsworld)
  • 사전제작 드라마의 함정에 빠진 ‘함부로 애틋하게’ (@경향신문)
  • The dilemma of pre-produced dramas that even „Hwarang” couldn’t avoid (@Hancinema)
  • KBS Drama „Hwarang” to Stop Simultaneous Broadcasting in China (@Hancinema)
Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s