A Man Who Was SupermanZnane też jako: Syupeomaen Ieotteon Sanai, 슈퍼맨이었던 사나이

Na podstawie: koreańskiego opowiadania „A Man Who Became Superman” autorstwa Yoo Il Hana

Gatunek: komediodramat

Reżyseria: Jung Yoon Chul

Premiera: 2008

Obsada: Hwang Jung Min, Jeon Ji Hyun, Jin Ji Hee

.

Podczas oglądania dramy „Legend of the Blue Sea” zatęskniłam za bardziej przyziemną rolą Jeon Ji Hyun, ale w jej karierze wypełnionej blockbusterami trudno taką znaleźć, poza początkami w romansach i melodramatach. Padło więc na „A Man Who Was Superman”, w którym gra również genialny Hwang Jung Min – film, który ma wszystkie potrzebne elementy, aby zachwycać, ale jakoś kompletnie nie zapisał się w historii.

Jeon Ji Hyun gra producentkę telewizyjnych filmów dokumentalnych Song Soo Jung, która żeruje na ckliwych historiach i marzy o większej karierze. Pewnego dnia złodziej jej torby zostaje złapany przez szalonego człowieka w hawajskiej koszuli (Hwang Jung Min), który mówi, że jest Supermanem, ale w jego głowie utknął kryptonit i dlatego stracił swoje moce. Temat na nowy program spada jej jak z nieba, ale kiedy spędza więcej czasu z Supermanem, który bezinteresownie pomaga wszystkim w potrzebie czy tego chcą, czy nie, naprawdę się z nim zaprzyjaźnia, co wywiera wpływ na jej życie. Postanawia poznać prawdziwą historię człowieka, który upiera się, że jest Supermanem, a ona jego Louis Lane, zamiast tworzyć kiczowaty program o chorym psychicznie.

Jako miejscami absurdalny komediodramat, który przechodzi później w poruszający melodramat, „A Man Who Was Superman” miało naprawdę wiele potencjału na miarę kultowego „Castaway on the Moon”. Nie wiem czy nie było to spowodowane tym, że dużo już widziałam filmów tego rodzaju, ale ten nie wnosi nic nowego do gatunku i jest przewidywalny, więc jeśli nie zachwyci (a z łatwością może, zważywszy na jego rodzaj…), to będzie trochę przynudzał, ponieważ nigdy nie poznajemy Supermana jako człowieka z krwi i kości, ale obserwujemy go oczami Soo Jung jako interesujący obiekt. Poza tym film uderza w kwestie, które są przejmujące, ale nienowe – główny bohater walczy z globalnym ociepleniem oraz społeczną znieczulicą z powodu własnej traumy, której rodzaju można się z łatwością domyślić.

„A Man Who Was Superman” ma być filmem, który inspiruje do działania i reagowania na krzywdy. To jest akurat godne pochwały, ale ogólnie pozostawił mnie z pewnym takim posmakiem rozczarowania… Posiada genialne elementy jak scena parodiująca pracę Clarka Kenta i Louis Lane w Daily Planet lub zabawę poszlakami, które mogą wskazywać na to czy główny bohater rzeczywiście może być Supermanem lub nie, ale chyba wolałabym, żeby kwestia rozstrzygnięcia tego do końca została pozostawiona widzom, podobnie jak w „K-PAX” z Kevinem Spacey.

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s