Koreańskie filmy w kontekście. Część VII: filmy sportowe i ich nieunikniony kicz

W teorii kto ma coś przeciwko dobremu filmowi sportowemu? Emocje są uniwersalne, przesłanie o nadziei również i nawet jeśli nie ma się pojęcia o danej dyscyplinie, wielokrotnie przekonałam się, że dobrze nakręcony film potrafi to wynagrodzić.

Można się było domyślić po recenzjach, że temat filmów sportowych się zbliżał. Chciałabym tylko rozwinąć to, od czego zaczynałam praktycznie każdą ostatnią recenzję, ponieważ trudno nie patrzeć na filmy sportowe przez pryzmat właściwie tylko dwóch rodzajów, na jakie można je podzielić oraz zwiększonej emocjonalności, która w koreańskich rękach może równie łatwo zmiękczyć największych twardzieli, jak i stać się kiczem.

"Crying Fist" (2005)
„Crying Fist” (2005)

Filmy sportowe nie są gwarantami sukcesu. Filmy sportowe to wciąż ten sam odgrzewany kotlet. Filmy sportowe potrafią być naiwne. Dużo można mówić banałów o tym gatunku, który równie dobrze może się sprowadzać do weekendowej rozrywki telewizyjnej, jak i oscarowych zwycięzców, ale chyba najważniejsze jest to pierwsze zdanie, przez które trudno rozpocząć produkcję, jakby ogólnie tak nie było ze względów technicznych. Pomyślcie nad tym – trzeba mnóstwa statystów i dublerów, ponieważ nawet kilkumiesięczne przygotowanie aktorów nie może wynagrodzić zdobywanych całe życie umiejętności zawodowych sportowców. Aby nakręcić film z innych perspektyw niż sucha relacja telewizyjna, często potrzebne są blockbusterowe efekty specjalne. W sportach walki ważna jest akcja i reakcja przeciwników, co też jest trudne w realizacji.

Gdybym miała wskazać na jakiś sport narodowy Korei, byłby to baseball, na temat którego powstało już kilka filmów – między innymi historyczne „YMCA Baseball Team” (2002), „Mr. Gam’s Victory” (2004) i „Perfect Game” (2011) będące na faktach. Warto jednak zauważyć, że filmy o sportach drużynowych, takich jak piłka nożna, koszykówka, siatkówka itp. są w mniejszości. Czy to ze względy na trudność realizacji? „Forever the Moment” (2008) jest pierwszym (na świecie) filmem o piłce ręcznej, ale wspomniałam w swojej recenzji o przeciętnej jakości produkcji, szczególnie sposobie, w jaki zostały nakręcone mecze. Wydaje mi się, że pierwsze efekty specjalne na naprawdę dużą skalę zostały zastosowane w „Take Off” (2009), które jest o skokach narciarskich. Wciąż jest to największy komercyjny hit tego gatunku, który przyciągnął do kin ponad 9 mln widzów, więc nic dziwnego, że w kolejnych latach pojawili się naśladowcy formuły, ale w czym tak naprawdę tkwił sekret? Inscenizacji prawdziwych wydarzeń? Podobnie nakręcono „Perfect Game”, „As One” (2012) i hokejowy spin-off „Run Off” (2016), ale żaden z tych tytułów nie zdobył nawet połowy sukcesu tamtego filmu. Popularny aktor w głównej roli? Równie ceniony przez krytyków method actor Kim Myung Min i jego poświęcenia nie sprawiły, że ludzie mówili o „Pacemaker” (2012) i film jest już zapomniany. Wzruszającej końcówce, kiedy bohaterom udaje się wreszcie pokonać wszystkie trudności? To aż do przesady wykorzystuje scenarzystka Yoo Young Ah („As One”, „No Breathing” (2013), „My Annoying Brother” (2016)) i rezultatem są właśnie takie kicze, które później psują opinię o gatunku. Zostańmy więc przy wersji, że wyniki „Take Off” to mieszanka szczęścia i popularnego Ha Jung Woo w roli głównej. Zresztą można tak samo tłumaczyć sukces drugiego najbardziej hitowego filmu sportowego w koreańskim box office, „Forever the Moment”.

"Take Off" (2009)
„Take Off” (2009)

Oba filmy są oparte na faktach, ale tworzą pewną taką fantazję na temat kulisów znanych wydarzeń sportowych. Ten gatunek prawie od zawsze działał na tej zasadzie, że miał jeszcze raz przypominać wielkie emocje, a dopiero „Rocky” spopularyzował drugi, fikcyjny nurt filmów sportowych. Muszę przyznać, że o wiele bardziej wolę produkcje tworzące bohatera, a nie odtwarzające jakieś ikony. Również krytyka sprzyja takim filmom – klasycznym underdog story, ale bez tego całego patosu, kiedy cały kraj patrzy na zawody. Filmy o boksie i różnych innych sztukach walki znalazły sobie specjalne miejsce u krytyków. Tak samo jest z koreańską kinematografią – najbardziej uznanymi tytułami będą wczesna komedia Kim Ji Woona „The Foul King” (2000), w której Song Kang Ho odkrywa wrestling, dramat „Crying Fist” (2005) o życiach dwóch różnych bohaterów, którzy w finale spotykają się wreszcie na bokserskim ringu, a także cudownie ekscentryczny komediodramat „Like a Virgin” (2006), w którym niespodziewany talent w ssireum (koreańskich zapasach) może umożliwić bohaterowi zebranie wreszcie pieniędzy na operację zmiany płci.

"Like a Virgin" (2006)
„Like a Virgin” (2006)

Wydaje mi się, że fundamentalna różnica między dobrymi, a przeciętnymi filmami sportowymi leży w podejściu reżyserów – czy kręcą oni z myślą o wywoływaniu emocji, wzruszaniu i przypominaniu legend, czy mają bardziej personalne podejście i najważniejsi są sami bohaterowie, a nie otoczka dookoła nich? Pojawia się całe mnóstwo filmów o niszowych dyscyplinach (golf w „Mr. Perfect” (2014), jeździectwo w „Grand Prix” (2010), kręgle w „Split” (2016)…) których jedynym punktem marketingowym jest ta „oryginalność”, natomiast w pamięci pozostają np. „Marathon” (2005), w którym Jo Seung Woo przekonująco zagrał biegacza z autyzmem, a Kim Mi Sook jego nadopiekuńczą matkę lub „The Aggressives” (2004), w którym reżyserka Jung Jae Eun przedstawiła undergroud miejskich rolkarzy.

Powiązane recenzje:

The Aggresives (2004)
Forever the Moment (2008)
The Foul King (2000)
Grand Prix (2010)
Like a Virgin (2006)
Marathon (2005)
Mr. Perfect (2014)
My Annoying Brother (2016)
No Breathing (2013)
Pacemaker (2012)
Perfect Game (2011)
Run Off (2016)
Split (2016)
Take Off (2009)
YMCA Baseball Team (2002)

Źródła wykorzystane w tekście:

  • 뜨거운 그녀들의 윤리와 미덕이 좋아 (@씨네21)

_____________________________

Koreańskie filmy w kontekście.

Poprzednie części:

Część I: komedie romantyczne na początku millenium
Część II: caper i heist movies
Część III: sageuki erotyczne
Część IV: panteon współczesnych reżyserów
Część V: (puste?) patriotyczne filmy
Część VI: kobiety
Część VII: filmy sportowe i ich nieunikniony kicz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s