Phoenix

PhoenixZnane też jako: Firebird, Bulsae,

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: melodramat

Ilość odcinków: 26 x 70 min.

Premiera: 2004

Obsada: Lee Eun Joo, Lee Seo Jin, Eric (Shinhwa), Jung Hye Young, Kim Bin Woo, Lee Yoo Jin, Kim Dong Hyun, Kim Byung Se

.

Klasyka kiczu

Oto w największym skrócie powód, dla którego sięgnęłam po „Phoenix”:

tumblr_inline_ol5p6xetqr1qcufwd_500„Can’t you smell something burning? My heart is burning

Rzadko kiedy się zdarza, że oglądam stare dramy, takie sprzed 2005, i rzeczywiście mi się podobają. Nawet się na to nie nastawiam, ponieważ prawdziwych klasyków, które pokonują próby czasu, jest naprawdę niewiele, a cała reszta to dramy, na które patrzy się z rozbawieniem i zastanawia się, jak to mogło się ludziom podobać lata temu („najnowszym” takim klasykiem jest „Boys Over Flowers”)?

Naszła mnie ochota na oldskulowy kicz i padło akurat na „Phoenix”, w którym Eric z Shinhwa zagrał swoją tak naprawdę drugą rolę w życiu (ale kto pamiętał, że był młodszym bratem Kim Kang Woo w „Breahtless”?) i rzekomo powodował niezłe palpitacje serca jako second lead w typie bad boya, który próbując oczarować główną bohaterkę, rzucał naprawdę kiczowatymi tekstami na podryw, zupełnie jakby nigdy nie dorósł.

Na froncie aktorskim jest to naprawdę dobrze złożona drama… Eric pomimo ówczesnego nieopierzenia jest czarujący jak zawsze (a jego teksty nawiedzają go po dziś dzień, kiedy wyciąga się je w variety shows), a główna rola męska należy do Lee Seo Jina będącego w szczytowym punkcie swojej kariery rok po „Damo”. Ta drama okazała się być jeszcze większym hitem oglądalnościowym, ale on szczerze mówiąc, wydaje mi się najsłabszym elementem głównego kwartetu. Po prostu tak ma napisaną rolę, a że nie darzę go żadną osobistą sympatią, moją uwagę łatwo skradł Eric.

Z kolei w główne bohaterki wcielają się tragicznie zmarła aktorka filmowa Lee Eun Joo (nie umiem sobie wyobrazić, jak daleko by zaszła…) oraz niedoceniana Jung Hye Young, która wciela się w oficjalnie najbardziej psychopatyczną, niezrównoważoną second lead, jaką widziałam, co jest właśnie jednym z głównych wyznaczników koreańskiego oldskulu w telewizji. Pokonuje w tym Park Sun Young z „Honesty”, ponieważ jest zwyczajnie lepszą aktorką.

Zawsze nie ten timing

„Phoenix” sprowadza się do stwierdzenia, że „love is timing„, a miłość głównych bohaterów odradza się bez przerwy z popiołów, aż wreszcie trafia na odpowiedni czas dla nich obojga. Nie wydaje się to być zbyt treściwie, ale brzmi obiecująco, szczególnie że w dobrych rękach można by rozwinąć z tego całkiem interesującą relationship drama. W tym przypadku mowa jednak o makjangowym hicie, w którym główni bohaterowie nawet nie byli ze sobą tak długo, żeby potem widz miał wytrzymywać niebotyczną długość 26 odcinków, w których przez większość czasu umartwiają się emocjonalnie, bo są zbyt skrzywdzeni.

Kiedy Jang Se Hun (Lee Seo Jin) i Lee Ji Eun (Lee Eun Joo) poznali się po raz pierwszy, on był biednym studentem pracującym na stacji paliw, a ona rozpuszczoną córką bogatych rodziców, którzy oczywiście sprzeciwiali się takiemu potencjalnemu zięciowi. Ji Eun  była jednak na tyle zakochana, że specjalnie próbowała zajść w ciążę, aby wziąć ślub z ukochanym. Ich sielanka jednak nie trwała długo, ponieważ przyzwyczajona do luksusów nie mogła wytrzymać życia na dużo niższym poziomie z Se Hunem, który z kolei jest zbyt dumny i arogancki. Ich kłótnie robią się coraz częstsze, a kiedy główna bohaterka doznaje poronienia po upadku ze schodów, rozstają się w bólu.

Dziesięć lat później ich losy są kompletnie odwrócone. Ji Eun spoważniała i wydoroślała, ponieważ czuje się odpowiedzialna za śmierć jej ojca, który zginął w wypadku samochodowym, goniąc ją. Stracili cały majątek, ale jej matka i młodsza siostra nie akceptują tej sytuacji, więc Ji Eun jest jedynym żywicielem rodziny i zajmuje się wszystkim – od pracy kelnerki do prywatnej gosposi, co jej zlecą. W ten sposób dostaje posadę w domu biznesmena Williama Janga, którym okazuje się być Se Hun, który osiągnął w Ameryce wielki sukces. Co więcej, jego narzeczoną jest dawna przyjaciółka Ji Eun, również bogata Yoon Mi Ran (Jung Hye Young), która po wypadku samochodowym jeździ na wózku inwalidzkim. Nie ma pojęcia, że jej narzeczony i główna bohaterka byli kiedyś małżeństwem, ale zachowuje się irracjonalnie, kiedy tylko widzi inną kobietę w jego pobliżu. O serce Ji Eun stara się z kolei przypadkowo poznany playboy Seo Jung Min (Eric), spadkobierca konglomeratu, w którym Se Hun jest dyrektorem. Ona zamyka się na niego, myśląc, że jest już niewarta jakiegokolwiek szczęścia, a z kolei za każdym razem wdaje się z Se Hunem w sprzeczki, kiedy tylko się widzą. Zatem nie powinno być problemu, prawda? Tyle że te intensywne konfrontacje wynikają z tego, że głównych bohaterów wciąż łączą bardzo silne, choć negowane uczucia…

Niekończąca się historia o rywalizacji

„Phoenix” jest tradycyjnym koreańskim melodramatem, w którym wszystkie konflikty biorą się z zazdrości, a potem kiedy potrzeba jakiegoś zdecydowanego zwrotu fabuły, wkraczają na scenę tajemnice z przeszłości oraz kłopoty w firmie. Typowe.

Powiem szczerze, od samego początku widziałam, że „Phoenix” jest dramą, która nie ma szans na dobre recenzje, ale gdzieś do dziesiątego odcinka była wciągająca niczym „najgorsza” telenowela. Fabuła szybko brnęła do przodu, psychoza inwalidki Mi Ran była co najmniej intrygująca, a Lee Eun Joo pomimo grania później czegoś pokroju klasycznej Candy robiła na mnie o wiele lepsze wrażenie niż naburmuszony Lee Seo Jin, ponieważ pamiętałam o jej wcieleniu w rozpuszczoną bogaczkę w pierwszych odcinkach, co stanowiło niezły kontrast. Tak więc ze wszystkich rzeczy chyba aktorstwo będzie najmocniejszą zaletą „Phoenix”…

Niestety problem tej dramy leży w tym, że jest za długa, więc szybko staje się odgrzewanym kotletem. Mi Ran po porażeniu prądem odzyskuje władzę w nogach, ale ukrywa ten fakt, aby wciąż brać swojego oddalającego się od niej narzeczonego na litość, ale on dowiaduje się o tym w trzynastym odcinku. Przecież to dopiero połowa dramy! I jak myślicie, nad czym upłynęła druga połowa? Oczywiście, że skończyło się to na wałkowaniu wciąż tego samego… Ji Eun niby jest w związku z Jung Minem, ale jak zawsze jest zdystansowana; ten próbuje się z nią ożenić i znowu mamy sprzeciw rodziców, a Se Hun na to wszystko patrzy i okazyjnie traci swoją maskę obojętności. Naprawdę nie mam pojęcia, jakim cudem to Lee Eun Joo i Lee Seo Jin zdobyli nagrodę dla najlepszej pary na MBC Drama Awards, kiedy progres z postacią graną przez Erica był już tak zaawansowany, że trzeba było ich rozdzielić tajemnicą między ich rodzicami, aby second lead nie wygrał. Zresztą, kiedy minął już etap podrywania głównej bohaterki i rzucania tych wszystkich śmiesznych tekstów, nic mnie już nie trzymało przy dramie oprócz postaci Mi Ran, która miała problemy psychiczne i była coraz bardziej desperacka w próbach zwrócenia na siebie uwagi.

Koniec końców występ Jung Hye Young pozostaje jedyną rzeczą, jaka może trzymać przy oglądaniu „Phoenix”, ponieważ drama szybko wykorzystuje cały swój potencjał w połowie, a reszta to takie brnięcie na siłę, aby wycisnąć jak najwięcej z wysokiej oglądalności. Wydaje mi się, że właśnie ta drama nadmuchała bańkę Lee Seo Jina i tak samo nie stoi za nią kompletnie nic poza populistycznymi elementami podnoszącymi ciśnienie. Taki z niej klasyk, że posiada wciąż pamiętaną balladę Lee Seung Chula oraz kilka cytatów Erica, które wciąż są warte śmiechu.

Zdobyte nagrody

2004 MBC Drama Awards:

  • Top Excellence dla Lee Eun Joo
  • Top Excellence dla Lee Seo Jina
  • Excellence dla Jung Hye Young
  • najlepszy nowy aktor – Eric
  • najlepsza para – Lee Eun Joo & Lee Seo Jin
  • nagroda popularności dla Erica

Ocena:

Fabuła – 5/10

Kwestie techniczne – 6/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 5/10

Średnia – 5,75/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s