Missing Nine

Znane też jako: Missing 9, Gaia, Picnic, Sunkissed, Missing Nain, 미씽나인

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: thriller, mystery, przygodowy

Ilość odcinków: 16 x 70 min.

Premiera: 2017

Obsada: Jung Kyung Ho, Baek Jin Hee, Choi Tae Jun, Lee Sun Bin, Oh Jung Se, Kim Sang Ho, Tae Hang Ho, Chanyeol (EXO), Ryu Won, Yang Dong Geun, Song Ok Sook, Min Sung Wook, Kim Beob Rae, Kwon Hyuk Soo

.

Hot potato

Trudno jest dobrać do „Missing Nine” jakąkolwiek wcześniej znaną koreańską miarę… Projekt początkowo znany jako „Gaia” scenarzystki Song Jina („Healer”) brzmiał nieprawdopodobnie, ale zważywszy na jej ostatnią dramę, miałam cichą nadzieję, że wyjdzie z tego przynajmniej mania drama, coś kultowego. Przebył jednak naprawdę długą drogę od pomysłu do emisji, zmieniając kilkakrotnie reżyserów, scenarzystów, obsadę, a nawet sam ogólny pomysł na fabułę, dlatego jestem niezmiernie ciekawa, jak miała to wszystko wyglądać na początku… Han Jung Hun („Bad Guys”, „38 Task Force”) uratował dramę od zostania idolową komedią romantyczną na bezludnej wyspie, ale jego rola okazała się jedynie ograniczać do pomysłodawcy nowej struktury, a pisaniem zajął się kompletnie nieznany Son Hwang Won.

Jak na takie zawirowania w produkcji drama nie jest tragiczna, czego można się było spodziewać, ba!, jest dużo lepsza niż można sobie było w ogóle wyobrażać. Niestety nie uniknęła paru problemów, ale o bilansie wad i zalet za chwilę.

Zagadka bezludnej wyspy

Tak więc mamy katastrofę prywatnego samolotu Legend Entertainment i dziewięcioro ocalałych rozbitków na bezludnej wyspie gdzieś pomiędzy Koreą a Chinami – byłego idola Seo Jun Oh (Jung Kyung Ho), który po skandalu może liczyć na co najwyżej angaż w variety show, jego byłych kolegów z zespołu, obecnie aktora Choi Tae Ho (Choi Tae Jun) i solistę Lee Yeola (Chanyeol), aktorki Ha Ji Ah (Lee Sun Bin) i Yoon So Hee (Ryu Won), menadżera Jung Ki Juna (Oh Jung Se), prezesa wytwórni Hwang Je Guka (Kim Sang Ho), jego sekretarza Tae Ho Hanga (Tae Hang Ho) i wreszcie nową stylistkę Jun Oh, Ra Bong Hee (Baek Jin Hee) dla której to była pierwsza stała praca i pierwszy lot samolotem w życiu.

Walka o przetrwanie w miejscu, gdzie hierarchia przestaje mieć znaczenie, jakieś wymuszone wątki romantyczne na takim tle i nieunikniona podróba „Lost” – tego można było się spodziewać po „Missing Nine”. Jednak do ostatecznej wersji tej dramy zostały włączone elementy thrillera i nie powiem, jej początek był niezwykle zaskakujący w pozytywnym sensie. Otóż fabuła rozwijała się na dwóch przestrzeniach czasowych – epizod na wyspie był przedstawiany w retrospekcjach, ponieważ dowiadujemy się na początku, że z wyspy wróciła tylko Bong Hee, która w wyniku traumy ma teraz amnezję, ale poddawana jest różnym przesłuchaniom i terapiom, aby przypomniała sobie, co takiego wydarzyło się na wyspie. Szczególnie zależy na tym prokuratorowi Yoon Tae Youngowi (Yang Dong Geun), ponieważ znaleziono zwłoki jego młodszej siostry So Hee. Od razu inaczej podchodzi się do bohaterów, kiedy wiadomo, że jedno z nich na pewno zginie, a kto wie czy nie więcej, co nie?

Dylemat nie do rozstrzygnięcia

Bohaterowie powiązani są w dodatku innym sekretem brudnego showbiznesu, dlatego fabuła staje się jeszcze bardziej nielinearna, co jest prawdziwą oryginalnością w świecie koreańskich dram, chociaż niestety z czasem wszystko po raz kolejny ulega napiętemu planowi produkcyjnemu i staje się coraz prostsze – sprowadza się po prostu do ciągłych prób udowodnienia niewinności i sabotaży czarnego charakteru.

Mam wielki problem z oceną „Missing Nine”. Mogłabym przymknąć oko na pogarszającą się z czasem jakość serialu, ponieważ to nic nowego, wręcz należy się spodziewać takich rzeczy. Reżyser Choi Byung Gil („Angry Mom”) przynajmniej przez połowę dramy uraczył nas znakomitymi zdjęciami i montażem, a podobnie jak w jego poprzedniej dramie ta również może się pochwalić oryginalną, miejscami egzotyczną ścieżką dźwiękową, która tworzy zaskakujący klimat. Trudno mi jednak ocenić czy to geniusz, czy dziwactwo – chodzi właśnie o tę atmosferę „Missing Nine”, która w jednej chwili potrafi przejść od thrillera do ekscentrycznej komedii, a szczególnie w drugiej połowie humor głównie ze strony Seo Jun Oh rozładowywał sytuację w najmniej oczekiwanych przeze mnie momentach. Od razu nasunęło się mi porównanie do dram japońskich, które nie trzymają się tak naprawdę żadnych schematów, ale „Missing Nine” tak mnie zaskoczyło, że właściwie nie wiem, z jakiej strony patrzeć na tę dramę. Nazwanie jej thrillerem jest nieco na wyrost, chociaż dlaczego w ogóle próbuję porównać ją do czegokolwiek, kiedy temat bezludnej wyspy jest całkowitą nowością wśród dram, a scena katastrofy lotniczej była pierwszą nawet wśród filmów w Korei?

Cóż, może skończę po prostu na tym, że „Missing Nine” niespodziewanie jawiło mi się na początku jako już jedna z najlepszych dram w tym roku, ale z końcem straciłam do niej tak wielkie serce. Mogłaby być krótsza, to by wyszło jej na dobre, jednak można to spojrzeć również w ten sposób – należy chwalić powzięte ryzyko. Doceniam eksperymenty strukturalne fabuły, a co najważniejsze – całe te przygody na bezludnej wyspie zaskakująco dobrze wyglądały i było napięcie, bo podchodząc do premiery sceptycznie, spodziewałam się poziomu reality shows w stylu „Law of the Jungle” lub żenujących filmów familijnych.

Ocena:

Fabuła – 7/10

Kwestie techniczne – 7/10

Aktorstwo – 8/10

Wartość rozrywki – 7/10

Średnia – 7,25/10

Advertisements

3 myśli nt. „Missing Nine”

  1. To była całkiem fajna odskocznia od schematycznych dram. Moja ulubiona akcja z miną i pościg zakończony przy automacie do gry. Bardzo podobała mi się podobała rola Baek Jin-Hee, miała charyzmę, co rzadko widzę u aktorek. Także Yeon Je-Wook, na którego nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi, zrobił na mnie bardzo duże wrażenie swoją grą.

    Lubię to

  2. Dość rzadko coś komentuję,dlatego na początek chcę powiedzieć, że uwielbiam Twoją stronę, chętnie śledzę ją od wielu już lat:P Przyznam, że w większości zgadzam się z Twoimi recenzjami i nie raz pomogły mi znaleźć i docenić jakąś „perełkę”, jak i uchroniły mnie przed stratą czasu na mniej udane produkcje.

    Jednak wracając do dramy, obejrzałam początkowe odcinki zwabiona entuzjastycznym przyjęciem, ale niestety, pomijając niewątpliwe zalety ( jak choćby ciekawy i nowatorski sposób prowadzenie fabuły czy zdjęcia), nie udało mi się wciągnąć. Mimo wszystko, jakoś zabrakło mi większego realizmu. Miałam nawet chęć dać dramie jeszcze jedną szanse, choćby dla świetnie zapowiadającego się wątku jedynego ocalałego, ale po Twojej recenzji, chyba jednak odpuszczę…

    Lubię to

  3. W sumie zgadzam się z oceną. Połowę dramy pochłonęłam prawie na raz, ale reszta strasznie mi się dłużyła. Drama o zyskałaby o wiele bardziej, gdyby maiała 12 odc. A tak… Dużo dziur, niewyjaśnionych spraw, wrzuconych wątków na siłę. I ta ostatnia scena? Porażka! Niemniej nie żałuję, bo początek zasługuje wg mnie na 9,5/10 :)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s