Według wczorajszego raportu koreańskiego box office, nowy film Ryu Seung Wana pt. „Battleship Island” w przeciągu pięciu dni od daty premiery przyciągnął 4,065,535 widzów do kin (źródło: Hancinema). Pobił tym rekord otwarcia i już stał się największym koreańskim hitem tego roku, bo jak dotąd zaskakująco (lub nie…?) rodzime filmy osiągały wyniki poniżej oczekiwań, dając się deklasować zagranicznym blockbusterom (poprzednie największe otwarcie roku zanotowała koreańska premiera „Spiderman: Homecoming” – źródło: Screendaily). Jednakże zamiast wyrazów zachwytu, osiągnięcie to zostało przysłonięte kontrowersyjnym powodem tak dobrego wyniku w box office – dominującą liczbą seansów, która nie daje za bardzo szansy na obejrzenie czegoś innego oraz podejrzanie niską ceną biletów (źródło: Pierce Conran @Twitter).

Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby wydawać jakiekolwiek osądy, ale mimo wszystko jest to pewne rozczarowanie, że Ryu Seung Wan, jeden z najbardziej niezależnych reżyserów w Korei, który w 2015 roku osiągnął niespodziewanie olbrzymi sukces komediowym filmem sensacyjnym „Veteran”, znalazł się w samym środku w sumie niezależnej od niego kontrowersji. Niezależnej, gdyż to nie jego wina, że najwięksi producenci i dystrybutorzy filmowi w Korei – CJ E&M oraz Lotte – są jednocześnie właścicielami dwóch największych sieci multipleksów i dają swoim filmom najwięcej seansów w kinach. Taki monopol największych konglomeratów praktycznie uniemożliwia pracę mniejszych firm dystrybucyjnych – czołówka koreańskiego box office wszech czasów składa się z samych filmów od CJ, Lotte, Showbox lub N.E.W, a zwiększona frekwencja w ostatnich latach jest wynikiem wyrobionego know-how oraz dokładnych kalkulacji (źródło: Korea JoongAng Daily). Dla przykładu, obliczono, że aby wysokie koszta produkcji „Battleship Island” wyszły na zero, film musi sprzedać co najmniej siedem milionów biletów, co już uplasowałoby go w Top 35 koreańskiego box office wszech czasów…

Szanse na to są ogromne, ale pojawiają się głosy, że film może nie dociągnąć do magicznej granicy 10 mln. Zbiera niepochlebne recenzje (np. Yonhap News lub MKC), chociaż jego patriotyczny kontekst (pojawiają się nawet opinie o jingoizmie…) znajdzie swoją widownię, szczególnie w Korei Południowej, gdzie jednymi z największych hitów są „Roaring Currents” lub „Ode to My Father” – filmy świetne techniczne, ale nieco krytykowane merytorycznie. Przykro mi trochę, że reżyser Ryu Seung Wan złapał się w największą komercyjną pułapkę, ale miejmy nadzieję, że wróci do swojego stylu przy zapowiedzianych sequelach „The Berlin File” i „Veteran”.

W międzyczasie „Battleship Island” wzbudza również kontrowersje wokół tego, co jest prawdziwą historią (źródła: Screendaily lub IB Times) – jedni Koreańczycy twierdzą, że przedstawiono Japończyków „zbyt dyplomatycznie”, Japończycy z kolei krytykują wkład postaci fikcyjnych… Przynajmniej jedno jest pewne – przy tak szerokiej dyskusji wokół tego filmu z pewnością stanie się jednym z największych hitów tego roku, czy to z dobrych, czy to ze złych powodów. Podobno bardzo dobrze sprzedaje się na zagranicznych rynkach (źródło: The Hollywood Reporter).

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s