Znane też jako: Nine-Tailed Fox, Gumiho,

Na podstawie: legendy o Gumiho

Gatunek: thriller, fantasy, romans

Reżyseria: Park Heon Soo

Premiera: 1994

Obsada: Go So Young, Jung Woo Sung, Dokgo Young Jae, Bang Eun Hee

.

Debiut filmowy Go So Young i absolutny debiut aktorski Jung Woo Sunga może być w obecnych czasach jedynie ciekawostką dla fanów, szczególnie że ta para wystąpiła jeszcze w niejednym filmie razem, przede wszystkim kultowym „Beat” z 1997. Tak naprawdę nie widzę żadnego innego zastosowania dla „The Fox With Nine Tails” poza zaspokojeniem tej ciekawości właśnie i przekonaniu się na własne oczy, jak bardzo kiepski był kiedyś Jung Woo Sung. To jedna wielka wymówka, a nie dzieło.

Wiem, że trudno jest krytykować tak stary film według współczesnych standardów. „The Fox With Nine Tails” jest pierwszą nowoczesną, niekostiumową wariacją na temat Gumiho – legendarnego lisa o dziewięciu ogonach, który przybiera formę pięknej femme fatale, aby uwodzić, a potem pożerać wątroby mężczyzn. Co więcej, film ten zapisał się w historii jako pierwsza koreańska produkcja z użyciem komputerowych efektów specjalnych! Na tym jednak koniec ciekawostek i pozostaje jedynie niedogotowany produkt dla ówczesnych nastolatków, który próbuje być modny i na czasie, łącząc thriller i romans przy udziale pięknych aktorów. Można powiedzieć, że to koreańska wersja „Zmierzchu” z lat 90 z równie sztywnym aktorstwem.

Z początku wydaje się, że film ma wiele potencjału… Tytułową Gumiho ukrywającą się w świecie ludzi jest kelnerka Ha Ra (Go So Young), która wdaje się w przypadkowy związek z nic niewiedzącym o niej Hyukiem (Jung Woo Sung). Obok ich romansu równocześnie rozwijany jest drugi wątek kryminalno-fantasy – w piekle nastąpiła pomyłka i Więzień Numer 69 (Dokgo Young Jae) wsiada do pociągu zmierzającego na padół ludzki zamiast tego z numerem 96. Dostaje więc misję odnalezienia i zabicia Gumiho, bez żadnych wskazówek. On również wdaje się w romans z pomagającą mu szamanką Min Hee (Bang Eun Hee) i jedna para próbuje unicestwić drugą.

Być może za wiele się spodziewałam po „pierwszym koreańskim filmie z CGI”. Jego koszt musiał być drogi, więc efekty specjalne są raczej oszczędne – zwracają uwagę na samym początku, na całkiem rozległym planie obrazującym wyobrażenie piekła (wtedy jeszcze byłam podekscytowana nadchodzącym kiczem…) oraz widać je pod koniec, kiedy dochodzi do ostatecznej konfrontacji. Natomiast pomiędzy mamy typowy koreański melodramat z udziałem dwojga bohaterów, którzy nie powinni się w sobie zakochać, okazyjny horror, kiedy Ha Ra broni się przed atakami na nią oraz zupełnie niepotrzebny humor, bo cała „przygoda” 69 to jakaś komedia pomyłek z makabrycznym finałem.

Liczyłam na typowy, brudny, spowity nocą i deszczem kryminał klasy B rodem z lat 90. (jestem takich fanką!), a dostałam problemy sercowe dwojga pięknych bohaterów granych przez kompletnie zielonych modeli-aktorów. Taki długi spot reklamowy z konceptem, mogliby promować np. dżinsy… Rozczarowujące, ale z drugiej strony mimo wszystko intrygujące, jeśli spojrzeć w kontekście roku produkcji oraz tego, jak wyglądało wówczas koreańskie kino.

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s