Znane też jako: Jugeoya Saneun Namja,

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komedia familijna

Ilość odcinków: 24 x 35 min.

Premiera: 2017

Obsada: Choi Min Soo, Kang Ye Won, Shin Sung Rok, Lee So Yeon, Jo Tae Kwan, Bae Hae Sun, Kim Byung Ok, Hwang Seung Eon

.

Granice kreatywności i gatunek familijny w dramach

„Man Who Dies to Live” było bardzo potrzebną zmianą ramówki MBC na coś „innego”, ale też nie zostały przełamane żadne konwencje, gdyż nakręcono po prostu familijną mini-serię. Wbrew pozorom takie pozbawione głównego wątku romantycznego dramy radzą sobie całkiem dobrze – warto przypomnieć sobie o weekendowym melodramacie „Mama”, również od MBC, który kompletnie mnie zaskoczył. Jak widać, wykorzystanie gatunku familijnego może się udać również poza typowymi długimi seriami weekendowymi/codziennymi o wielodzietnych rodzinach i wychodzeniu za mąż, jednakże brakuje odwagi (żeby nie powiedzieć kreatywności), aby ponieść gdzieś dalej pomysł „dramy o rodzinie”, więc tak czy siak pozostajemy w sferze kłopotów rodzinnych, niewierności małżeńskiej, wychowywania dzieci itd.

„Man Who Dies to Live” zapowiadało się ekscentrycznie, ale kreatywność scenarzystki została ograniczona przez konieczność odwołania się do koreańskich sentymentów, aby drama w ogóle mogła zdobyć popularność. Jakby na to nie spojrzeć, oryginalność jest pożądana, ale całkowita nowość kompletnie nie przemawia do koreańskiej widowni. Dlatego efekt wyszedł bardzo ambiwalentny… „Man Who Dies to Live” jest przeciętną, czasem wręcz rozczarowującą dramą, która wzbudziła kontrowersje z powodu stereotypowego potraktowania kultury muzułmańskiej, co mocno wzburzyło zagranicznych fanów, którzy wzniecili bojkot. Temu nie można zaprzeczyć, ale czy z drugiej strony nie można by było wybaczyć, skoro stworzono fikcyjny kraj inspirowany arabskimi królestwami?

Samolubny powrót ojca

Główny bohater dramy Jang Dal Goo (Choi Min Soo) został porzucony przez kraj, ale dorobił się w fikcyjnej Bodoantii na przemyśle naftowym. Nosi tytuł hrabiego, żyje jak celebryta otoczony pięknymi kobietami, ale nie należy w całości do tamtego świata, jak i do Korei, w której nie był od lat. Kiedy władca państwa aranżuje mu małżeństwo z księżniczką (i wręcz szantażuje go tym),  Dal Goo odkrywa stary list, który informuje go, że ma córkę, która musi mieć teraz 35 lat. Jako stary podrywacz jest tym przerażony i kompletnie go nie interesuje rola ojca, jednak postanawia wykorzystać ten fakt, aby wymigać się od małżeństwa i uratować swój majątek. Wraca do Korei i z pomocą wynajętego detektywa odnajduje piękną karierowiczkę Lee Ji Young (Lee So Yeon), którą chętniej by poderwał niż odgrywał jej ojca. Okazuje się jednak, że nastąpiła pomyłka, do której detektyw boi się przyznać, ponieważ jego prawdziwą córką jest gospodyni domowa Lee Ji Young (Kang Ye Won), której mąż Kang Ho Rim (Shin Sung Rok) ma romans z drugą Ji Young.

Nieustanna walka między nowym a starym

To coś „innego” na tle pozostałej ramówki MBC to krótszy format (24 półgodzinne odcinki to 12 dotychczasowych), brak standardowego wątku miłosnego rodem z komedii romantycznej oraz powierzenie głównej roli w mini-serii aktorowi w średnim wieku – Choi Min Soo, który ostatnio miewał takie w latach 90. Jego manieryzmy jako koreańsko-arabski hrabia-playboy odrzucą lub się spodobają – kwestia aktorstwa w „Man Who Dies to Live” jest akurat bardzo ciężka w ocenie… Wszyscy przesadzają, bo taki jest ustalony rodzaj humoru, który, tak swoją drogą, jest mało zabawny, dlatego trudno określić czy nienaturalność aktorów jest zamierzona, czy po prostu tak wyszło. Zdecydowanie łatwiej to przełknąć, kiedy się już przebrnie przez ciężki początek i Kang Ye Won przestanie robić z siebie idiotkę, bo trzeba w tym cyrku chociaż jednej normalnej postaci.

Później, kiedy na pierwszy plan wychodzą problemy głównej bohaterki z sypiącym się małżeństwem, powrotem nigdy niewidzianego ojca, z którym nic ją nie łączy oraz stresem w pracy, o wiele łatwiej jest oglądać „Man Who Dies to Live” z powodu wzbudzania empatii – drama akurat średnio rozbawia… Nie zauważyłam jednak balansu między jej „oryginalnymi”, ekscentrycznymi elementami a familijnym standardem – te dwie strony wręcz gryzły się ze sobą, bo kiedy można się było spodziewać jakiegoś wzruszającego momentu, scena zamieniała się niespodziewanie w komiczną przez jakiś gest lub głupią minę i na odwrót.

Bardzo intrygującym dla mnie pomysłem okazały się monologi Choi Min Soo na scenie, które funkcjonowały jako narracja zza kadru dla dziejących się właśnie wydarzeń oraz okazja do poznania myśli głównego bohatera, który je komentował. Pomyślałam sobie, że gdyby „Man Who Dies to Live” utrzymało ten bardzo przesadzony, teatralny ton i stało się pełnoprawną satyrą, byłoby o wiele bardziej spójne, choć pewnie nie tak popularne (drama prowadziła w slocie w oglądalności). Być może wtedy dziwaczne zakończenie dramy miałoby więcej sensu, ponieważ MBC powtórzyło to, co przy „Missing Nine” – urwało dramę przypadkową sceną ze wszystkimi bohaterami, która była całkowicie wyjęta z kontekstu całości. Chyba jeszcze potrzeba czasu, aby przyzwyczaić się do takiej „kreatywności” w świecie koreańskich dram, choć uważam, że równie dobrze to scenarzyści mogliby przestać uciekać do oklepanych rozwiązań fabularnych, które widziano już nieraz, jeśli w ogóle próbują przedstawić jakiś „oryginalny” koncept. To naprawdę nie działa, jeśli wyobraźnia kończy się na wymyśleniu szkieletu scenariusza i motywu, a potem wypełnia się środek melodramatycznym lub w tym przypadku – familijnym standardem, który widać w każdej innej dramie.

Ocena:

Fabuła – 5/10

Kwestie techniczne – 5/10

Aktorstwo – 6/10

Wartość rozrywki – 5/10

Średnia – 5,25/10

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s