Chief Kim

Znane też jako: Good Manager, Gim Gwajang, 김과장

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komedia, workplace drama

Ilość odcinków: 20 x 70 min.

Premiera: 2017

Obsada: Namgoong Min, Nam Sang Mi, Junho (2PM), Jung Hye Sung, Kim Won Hae, Kim Kang Hyun, Ryu Hye Rin, Jo Hyun Shik, Kim Sun Ho, Lim Hwa Young, Dong Ha, Park Young Kyu, Lee Il Hwa, Seo Jung Yeon, Kim Jae Hwa, Hwang Young Hee

.

Mimowolny bohater, Pan Prawy

Czy przeklinaliście kiedyś w duchu menadżera, który zrzuca na was całe mnóstwo pracy, a sam się obija? Czy chcieliście, aby się oblał kawą, którą tak nieznośnie siorbie? KBS kontynuuje swoją tradycję dawania ujściom takim codziennym frustracjom zwykłych obywateli, zaliczając drugi hit w gatunku workplace drama od czasów „The Queen of Office”, nie mówiąc już o podobieństwach do zeszłorocznego „Neighborhood Lawyer Jo Deul Ho” w kwestii ekscentrycznego głównego bohatera walczącego nieraz komicznymi sposobami z systemem.

Tutaj tytułowym bohaterem jest Kim Sung Ryong (Namgoong Min), księgowy, który żyje sobie całkiem z jajem w prowincjonalnym Gunsan z przysług wykonywanych dla lokalnych gangsterów – on pierze ich pieniądze, a w zamian może sobie zdefraudować ich tyle, ile będzie w stanie. Jego marzeniem jest wyjechanie do podatkowego raju czyli Danii, ale droga do niej jest długa, ponieważ nie jest w stanie szybko zdobyć wielkiej ilości pieniędzy. W dodatku wczorajsi pracodawcy odwracają się od niego, ale główny bohater w wyniku niesłychanego zbiegu okoliczności dostaje posadę w konglomeracie TQ Group, do której nawet nie ma odpowiedniego wykształcenia. Planuje szybki skok na kasę i ucieczkę, ale okazuje się, że prezesi tej wielkiej firmy są nawet gorsi niż gangsterzy i lichwiarze. Oczekuje się, że Sung Ryong będzie siedział cicho i obliczał wydatki na korzyść firmy tak jak reszta uciskanej ekipy z działu Business Operations, ale ten nie daje się wsadzić w żadne ramy, w bardzo dziecinny sposób lubi dokuczać nowemu dyrektorowi finansów Seo Yulowi (Junho), a parę wypadków i zbiegów okoliczności robią z niego mimowolnie bohatera zwykłych pracowników. Później rzeczywiście przyjmuje tę rolę w walce z korupcją wewnątrz TQ Group.

Klasyczna biurowa saga

„Chief Kim” jest dramą, która okazała się być dokładnie taka, jak przewidywałam, ale przy tym potrafiła się wznieść ponad standard dzięki występowi Namgoong Mina, który przerósł samego siebie, stwarzając jeszcze inną komediową postać niż w „Beautiful Gong Shim”. Powiedzmy sobie szczerze – ta drama ma określoną funkcję, co wywoływać u swoich widzów, określoną stylistykę i dzięki Bogu, że to wszystko utrzymało się do końca, co właśnie przywodzi na myśl „The Queen of Office”. Nie jest to nic oryginalnego ani wyszukanego, z reguły „Chief Kim” nie odznacza się też wielkim realizmem, ale na co narzekać, kiedy drama ma dostarczać rozrywki oraz rozładowywać codzienne stresy za pomocą swojego satyrycznego podejścia do pracy w biurze, która jest jedną z najczęstszych w Korei?

Przewidywalność nie jest wadą w „Chief Kim”, kiedy zostaje przysłonięta wielką zaletą tej dramy, jaką jest jej spójność oraz konsekwencja. Kim Sung Ryong wychodzi z każdych opałów, a fabuła idzie po sinusoidzie sukcesów i porażek. Jest komu kibicować i czego wyczekiwać. Co prawda główny motyw przewodni w soundtracku jest mordowany kilkakrotnie w ciągu jednego odcinka, ale przynajmniej nie jest to żadna kiczowata, „epicka” ballada rodem z „epickich” romansów ze świata koreańskich dram. Humor nigdy nie ustępuje melodramatowi, a główny motyw fabularny nie jest przysłonięty przez wątek romantyczny, bo tego tu właściwie brakuje. Każdy epizod kończy się bardzo pasującą do głównej konwencji komiksową interpretacją cliffhangerów.

W przypadku „Chief Kim” jednowymiarowe (lub dwu-) postacie są w pełni funkcjonalne i nie trzeba od nich oczekiwać więcej. Wiele z nich jest powtarzającym się gagiem, jak np. sprzątaczka mająca gdzieś firmowe hierarchie (Hwang Young Hee) lub pracująca w dziale etycznym komiczna tyranka dobrych manier (Kim Jung Hwa). Podobnie wszyscy z działu Business Operations wpisują się w archetyp niedocenianych i wyśmiewanych przez dział księgowości underdogs, szczególnie kierownik Chu Nam Ho (Kim Won Hae), który jest klasycznym kompetentnym pracownikiem, ale zbyt miękkim, aby piąć się po szczeblach awansu. Poza nim mamy uczciwą, dobrą i tylko czasem trochę tracącą nerwy Yoon Ha Kyung (Nam Sang Mi), główną bohaterkę żeńską, nadwornego marudę Lee Jae Juna (Kim Kang Hyun), ciężko pracujące mrówki Bing Hee Jin (Ryu Hye Rin) i Won Ki Oka (Jo Hyun Shik) oraz maknae działu, nerda Sun Sang Tae (Kim Sun Ho). Wszyscy mają jedną, ewentualnie drugą, skrywaną stronę, ale wciąż nie są to jakieś rozbudowanie kreacje bohaterów. Wcale nie potrzeba takich, bo tu nie chodzi o indywidualność – Namgoong Min grający tytułową postać pokrywa całym sobą ten sektor, natomiast reszta jest jego drużyną sidekicków do walki ze skorumpowanych szczeblem kierowniczym TQ Group, którzy przegrywają z nimi właśnie brakiem teamworku i zaufania między sobą.

Przyznam, że mechanizmy defraudacji pieniędzy oraz konkretne pomysły głównego bohatera na walkę z korupcją były dla mnie średnio interesujące, ale nie jest to „najprzyjemniejszy” motyw, co nie? Wtedy właśnie cuda potrafi zdziałać sposób, w jakim może to zostać podane, a komediowa, nieraz wręcz absurdalna forma „Chief Kim” zdecydowanie ułatwia przełknięcie dramy tak naprawdę o księgowości. Można wynieść wiele rozrywki z oglądania jej charakterystycznych bohaterów, szczególnie ikonicznego Kim Sung Ryonga, w przypadku którego trudno zgadnąć, czy jego kreacja jest geniuszem scenarzysty, czy samego Namgoong Mina, bo grał go, jakby wszystko było improwizacją. Warto sięgnąć po „Chief Kim” chociażby dla pogłębienia szacunku wobec tego aktora, który kilka lat temu kompletnie nie zapowiadał się na taką gwiazdę. Poza tym Junho z 2PM, idol, który od początku okazał się być zaskakująco dobrym aktorem, przerasta tutaj wszelkie oczekiwania w roli czarnego charakteru, który jednocześnie jest bardzo samolubny i bardzo ludzki.

Zdobyte nagrody

2017 Korea Drama Awards:

  • najlepsza reżyseria
  • Excellence dla Lee Il Hwy
  • najlepszy OST – DinDin – Must Be The Money

Ocena:

Fabuła – 7/10

Kwestie techniczne – 7/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 7/10

Średnia – 7/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s