Znane też jako: AROGON, Areugon, 아르곤

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: workplace drama

Ilość odcinków: 8 x 70 min.

Premiera: 2017

Obsada: Kim Joo Hyuk, Chun Woo Hee, Park Won Sang, Park Hee Bon, Shin Hyun Bin, Lee Seung Jun, Shim Ji Ho, Ji Il Joo, Ji Yoon Ho, Jo Hyun Chul, Park Min Ha, Lee Kyung Young

 

Kwintesencja dziennikarskiego gatunku jako workplace drama

„Reportaż oparty na pogłoskach, a nie twardych faktach, to śmieć” mówi hasło reklamowe dramy „Argon” oraz maksyma jej głównego bohatera-perfekcjonisty, który próbuje trzymać się w pracy swoich ideałów. Motyw dziennikarski jest jednym z najmodniejszych w tym roku w świecie koreańskich dram lub przynajmniej stanowi część większego trendu korupcyjnego inspirowanego przewrotną sytuacją polityczną w Korei w ostatnim czasie. Przejawia on różne oblicza – albo dostajemy w koreańskich serialach niemalże superbohaterów walczących z niesprawiedliwością w miejscach pracy, albo w konwencji thrillera pokazywana jest korupcja na najwyższych szczeblach rządowych. Dziennikarze stali się częstymi bohaterami tegorocznych dram, ale chyba żadna z nich nie podeszła do tematu z takim szacunkiem do tego zawodu, jak to zrobiono w „Argon”.

PD Lee Yoon Jung stanęła w zeszłym roku w samym środku kontrowersji dotyczących nagłych zmian w hitowym „Cheese in the Trap” i zraziła do siebie wielu widzów, ale wiedziałam z góry, że drama dziennikarska w jej rękach bardzo przypadnie mi do gustu, ponieważ pomyślałam, że to świetny pomysł, aby w ten gatunek wmieszać charakterystyczne dla jej dram kierownictwo artystyczne oraz mocne ugruntowanie w codzienności. Przez to właśnie „Argon” nie jest kolejną „sensacyjną” dramą próbującą się dokopać do jakiejś wielkiej sprawy stojącej w centrum jej fabuły ani nie jest też zabawnym serialem z rodzaju saida drama, mimo że uczynienie nieśmiałej nowicjuszki i apodyktycznego lidera zespołu głównymi bohaterami to bardzo oklepany wybór. Jest to po prostu kwintesencja dramy dziennikarskiej – coś, co wykwitło pewnie na ambicjach „Spotlight” z 2008 roku, ale zostało po stokroć ulepszone kompetentną reżyserią oraz rozwiązaniami fabularnymi.

Podobnie jak w tamtej oldskulowej już dramie, pierwszy odcinek zaczyna się od wrzucenia widza w sam środek wydarzeń bez żadnego przygotowania na to. Tytułowe „Argon” jest mało popularnym programem publicystycznym, którego gwiazda i redaktor Kim Baek Jin (Kim Joo Hyuk) gryzie się na tle idealistycznym z prezenterem głównych prime-time’owych wiadomości, Yoo Myung Ho (Lee Seung Jun) i zawsze przegrywa z nim z powodu wewnętrznej polityki stacji HBS. Główny bohater przyjmuje duży cios, kiedy jego program i wiadomości podają dwie zupełnie inne wersje wydarzeń dotyczących tragicznego zawalenia się budynku i to jego reportaż zostaje uznany za bezpodstawny. Kolejnych siedem odcinków nie upłynie jednak na próbie odzyskania reputacji czy obnażenia korupcji na wielu szczeblach, czego wadliwa konstrukcja budynku to tylko czubek góry lodowej, ponieważ co ciekawe, „Argon” wykorzystuje nieco zapomnianą już w Korei konstrukcję quasi-epizodyczną, aby przedstawić pracę reporterską dziennikarzy programu z różnych stron. Oczywiście wciąż powraca w tle wątek z pierwszego odcinka, ale drama ta jest bardziej kolażem obrazków z pracy, który w fascynująco przyziemny sposób przybliża nam dziennikarski zawód, pomimo takich dramatycznych wątków jak oskarżenia o fałsz, podbieranie tematów, wewnętrzne konflikty w stacji na tle politycznym oraz sprawy sądowe.

Ludzki pierwiastek budujący telewizyjny reportaż

Przy tym wszystkim „Argon” przedstawia też drugą stronę czyli jak za każdym sensacyjnym materiałem telewizyjnym stoi też praca zwykłych ludzi, często pracowników bez stałej umowy, których reprezentuje właśnie główna bohaterka Lee Yeon Hwa (Chun Woo Hee), zesłana do pracy nad najbardziej niewdzięcznym programem. Nie jest mile witana przez swoich niewiele starszych kolegów (w tych rolach Ji Il Joo, Ji Yoon Ho i Park Min Ha) skoro jest tylko „najemnikiem”, a nie jedną z nich, ale dzięki właśnie tej postaci drama dostaje takiego młodzieńczego zastrzyku, pokazując nie tylko dramatyczną walkę o władzę w mediach, ale również ich „mniej ważnych” pracowników, którzy poświęcają im (oraz jakimś wyznawanym ideałom) swoją młodość.

Z jednej strony to był zabawny wątek, że materiały przygotowywane przez Heo Jong Tae (Jo Hyun Chul) nigdy nie zostają ostatecznie włączone do programu, z drugiej cicha upartość Yeon Hwy doprowadziły wreszcie do zebrania porządnego materiału na temat katastrofy w Midtown po przyciszeniu sprawy. „Argon” zaimponowało mi jednak nie tym, że dążyło do sprawiedliwości i pokazywania absolutnej prawdy w „zakłamanych”, filtrowanych mediach, co byłoby odpowiednim szczęśliwym zakończeniem w innych dramach, ale właśnie tym, że bez konkretnego początku i końca pokazało nam urywek z życia reporterów oraz to, że czasem niestety trzeba coś przemilczeć z powodu wewnętrznych lub zewnętrznych presji.

Pomimo tak krótkiej długości i raczej braku czasu na głębszy rozwój postaci, „Argon” wykreowało bardzo wiarygodny mikroświat, przy którym ma się wrażenie, że zaledwie zagląda się do niego przez dziurkę od klucza, a jego bohaterowie są znacznie bogatsi i głębsi niż sugerowałaby ich powierzchnia. To nie lada sztuka. Kim Joo Hyuk, Chun Woo Hee, Park Won Sang czy Park Hee Bon imponowali mi swoimi rolami, inni dużo mniej, mimo to wszyscy tworzyli w bardzo organiczny sposób ekipę produkcyjną programu „Argon” bez jakiegoś sztucznego wrażenia, że ktoś z aktorów tylko pozuje na dziennikarza. Ich życie prywatne mocno przeplatało się z tym zawodowym, a czarny charakter tej dramy, rozkapryszony i bardzo dumny Yoo Myung Ho wcale nie był „filmowym” villainem tylko rodzajem nieznośnego człowieka, którego można znaleźć w każdym miejscu pracy.

To wszystko pomaga definiować „Argon” jako workplace drama lub przykład na pewnego rodzaju slice-of-life. W tak krótkim metrażu działa to znakomicie, będąc w dodatku popartym znakomitą stroną techniczną. Wiedziałam, że będę mogła się tego spodziewać, ale tak czy siak podkreślę to – „Argon” posiada jeden z najlepszych soundtracków w tym roku, a dobra muzyka naprawdę wielokrotnie polepsza odbiór koreańskiej dramy, skoro większość z nich nie ma czym się chwalić w tym aspekcie. Tym razem PD Lee Yoon Jung i jej stały współpracownik, dyrektor muzyczny pod pseudonimem Tearliner, obok indie, którego użycie w koreańskich dramach spopularyzowali dzięki sukcesowi „Coffee Prince”, zdecydowali się także na bardziej elektroniczne dźwięki (przykład) odpowiadające większemu dynamizmowi pracy w stacji telewizyjnej i wiadomościach „z ostatniej chwili”.

Oczywiście trudno oglądać teraz „Argon” bez całkowitego oderwania się od kontekstu tragicznej śmierci głównego aktora nie tak długo po zakończeniu jej emisji… Myślę, że jednak nie warto się tak tym smucić, tylko właśnie tym bardziej sięgać po tę dramę, w której Kim Joo Hyuk stworzył jedną z postaci swojego życia i jedną z najlepszych ról męskich w tym roku.

Ocena:

Fabuła – 8/10

Kwestie techniczne – 10/10

Aktorstwo – 8/10

Wartość rozrywki – 8/10

Średnia – 8,5/10

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s