Projekcja odrestaurowanej kopii filmu „The Housemaid” z 1960 roku, o którą zabiegał sam Martin Scorsese, miała być „wielkim wydarzeniem” tegorocznego Warsaw Korean Film Festival. Bardzo doceniam pomysł, szczególnie że dopiero w ostatnich latach ten ekscentryczny, kultowy reżyser zyskuje nowe rzesze fanów, będąc tematem wielu filmowych retrospektyw na najróżniejszych festiwalach filmowych, poczynając od rodzimego Busanu w 1997 roku. Być może rzeczywiście doszłoby do jakiegoś kulturowego eventu, gdyby nie tylko najwyraźniej niczego nieświadoma widownia, która śmiała się do rozpuku, im bardziej dramatycznie działo się w „The Housemaid”.

Jestem lekko zdegustowana zaskakującym odbiorem tego filmu przez warszawską widownię, która „świetnie się bawiła” przy każdej groteskowej scenie i głośniejszym rozbrzmiewaniu dramatycznej muzyki, zupełnie jakby zabrakło im dystansu do wiekowej produkcji (nie mówiąc już o tym, że Korea nie stała na takim poziomie technicznym co Hollywood w tamtych czasach…), a już na pewno kontekstu, który generalnie mógłby być przybliżany przed każdą projekcją filmu na tym festiwalu. Co więc kryje się za tym „tragikomicznym” filmem o słabym mężczyźnie, upartej kobiecie i morderczej pokojówce?

Reżyser Kim Ki Young, który zadebiutował w 1955 roku, wymieniany jest jako jeden z najważniejszych koreańskich twórców filmowych XX wieku obok Shin Sang Oka i Yoo Hyun Moka, jednak w porównaniu do nich kręcił melodramaty (które w końcu są podwaliną koreańskiego kina…) w zupełnie innym, ekspresjonistycznym stylu, który przekształcił je w końcu w psychologiczne thrillery/horrory, im bardziej był zafascynowany zgubnym pożądaniem człowieka. W latach 50. i 60. zdrada była często eksplorowanym tematem w koreańskim kinie, choć jej wynik często był ten sam – kobiety marzące o seksualnej wolności prędzej czy później ponosiły za to karę (patrz: „Madame Freedom” [1956] lub „The Widow” [1955]). Kim Ki Young w swoim najgłośniejszym, trzecim filmie „The Housemaid” postawił jednak mężczyznę w roli słabeusza poddającemu się pożądaniu, a kobietę jako predatora, która walczy o przetrwanie. Wykreowany przez grającą tytułową rolę Lee Eun Shim wizerunek był na tyle szokujący dla ówczesnej koreańskiej widowni, że praktycznie zamknęło to jej furtkę do dalszej kariery, chociaż sam reżyser nie poprzestał na stworzeniu jednej femme fatale – przez kolejne dekady był wciąż zafascynowany tym samym tematem, odświeżając go co kilka lat dla zmieniającego się społeczeństwa, co zaowocowało całą serią – „Woman of Fire” (1971) z młodą Yoon Yeo Jung, „The Insect Woman” (1972) z tą samą aktorką, „Woman of Fire ’82” (1982) – rimejku rimejka i wreszcie „Carnivorous Animals” (1985), które właściwie prawie zabiło jego karierę, która i tak stoczyła się już w stronę niszowego genre cinema.

Filmy Kim Ki Younga nie dały rady z pogłębiającą się od lat 70. cenzurą koreańskiego kina, ale obecnie, od lat 90. jest odkrywany na nowo, inspirując młodych reżyserów, w tym rzekomo Park Chan Wooka i Bong Joon Ho. Cóż, seksualność i walka pożądania z sumieniem są niezmienne fascynującymi tematami, a reżyser wsławił się stworzeniem jednym z najwcześniejszych tak zapadających w pamięć obrazów z rodzaju kina gatunkowego, który, chcąc nie chcąc, wywarł wielki wpływ na następne. Czym byłoby obecnie koreańskie kino zemsty, gdyby nie Kim Ki Young? Pewnie wewnętrzne han i tak znalazłoby ujście w filmach tego rodzaju, jednakże można się doszukiwać podświadomie elementów pokojówki w ikonicznej Geum Ja z „Lady Vengeance” Park Chan Wooka lub być może nawet w Sook Hee z wyświetlanego na festiwalu „The Villainess”. Przynajmniej taką wagę chciałabym mu przypisać.

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s