Mówi się, że dobry aktor drugoplanowy pomaga lśnić pierwszoplanowemu, ale często to on sam kradnie show. Wiele współczesnych gwiazd koreańskiego kina właśnie tak zaczynało swoje kariery, jak na przykład Lim Chang Jung w wersji komediowej (już-nie-tak-cool kolega Jung Woo Sunga w „Beat”) lub Hwang Jung Min („A Bittersweet Life”) albo Kim Yoon Seok („Tazza: The High Rollers”) jako czarne charaktery, których kilkanaście minut na ekranie zaowocowało nagrodami i skokiem na pułap pierwszoplanowy.

Niektórzy jednak nie muszą tak awansować w filmowej hierarchii, ponieważ całkiem im dobrze w ich własnej niszy character actors, którzy cieszą się ogromem pracy i szerokim spektrum ról w dość krótkim czasie. Dwóch najbardziej utytułowanych aktorów w tej kategorii to oczywiście grający w największych hitach w historii Oh Dal Soo i Yoo Hae Jin, którzy pomimo braku urody „amantów” dostawali w ostatnich latach propozycje głównych ról. Parę lat temu chyba jeszcze nie byłoby to możliwe, ale pragnę zauważyć, że znajdujemy się właśnie w bardzo interesujących czasach, kiedy nominowani na galach nagród za role drugoplanowe wzbudzają nie mniejsze wrzaski widowni niż główni aktorzy, a media napędzają modę na tzw. scene stealers w wywiadach (ile razy Oh Dal Soo został już nazwany „wróżką kina” za obecność w filmach, które przyciągnęły do kin ponad 100 mln widzów?), dramach (obecnie aktorzy drugoplanowi, szczególnie ci grający czarne charaktery stają się popularniejsi niż główni bohaterowie…) i variety show SBSu „Scene Stealer” polegającym na aktorskiej improwizacji.

Odważyłabym się to nazwać wynikiem „filmowego hipsterstwa” Koreańczyków, którzy już mniej wzdychają do filmowych amantów, a częściej udają, że przecież tylko aktorstwo się liczy, ale wszystkim wychodzi to na lepsze, co nie? Aktorzy teatralni w krótkim czasie mogą zbudować całkowicie nową filmową karierę, jeśli tylko trafią na jedną dobrą, choćby małą rolę. Jednak co ciekawe, zauważyłam, że okres ich popularności jest tak samo krótki, co w przypadku nowych ulubieńców romansów – medialny szał równie szybko pojawia się i znika. Przynajmniej pozostaje respekt oraz dalsze propozycje filmowe.

Zauważcie, że przez to nawet wśród aktorów drugoplanowych zmieniło się pokolenie… Znaczy się Oh Dal Soo i Yoo Hae Jin wciąż grają i tak samo bawią lub wzruszają, ale Pierce Conran w swoim tekście dla KoBiz podkreśla nową falę kinowych scene stealers, którzy pojawili się w ostatnich latach i zwiększyli zaciętą rywalizację o nagrodę dla najlepszego aktora drugoplanowego:

1. Kim Min Jae, dotąd niezauważalny weteran

2. Kim Hong Pa, „nowa” twarz „starej” korupcji

3. Uhm Tae Goo o charakterystycznym, zachrypniętym głosie

4. Kim In Woo, specjalista do ról Japończyków ery okupacyjnej

5. Kim So Jin, która wychodząc z teatru błyskawicznie zabłysła w kinie

6. Choi Kwi Hwa, najpopularniejszy villain tego lata dzięki „A Taxi Driver”

Jako że artykuł źródłowy napisany jest w języku angielsku, odsyłam wprost do niego po więcej słów na temat powyższych aktorów. Ja natomiast chciałabym dodać coś od siebie na temat aktorek… Wydaje mi się, że jeszcze dwa, trzy lata temu sytuacja była taka, że brakowało ciekawych ról w filmach dla kobiet (wciąż jest słabo w porównaniu do tego, z czego mogą wybierać mężczyźni, ale tak jest chyba wszędzie na świecie…), a tym bardziej jeśli chodzi o te drugoplanowe, gdyż te były zarezerwowane dla dzieci, ahjumm i matek. Dopiero w tym roku zdałam sobie sprawę, że oprócz wszechobecnej Ra Mi Ran czy aktorek starszego pokolenia, które zawsze grają rozdzierające serce rodzicielki, pojawiło się więcej możliwości dla kobiet w filmach kryminalnych, które wciąż są zdominowane przez mężczyzn i jednocześnie stanowią większość koreańskich produkcji. Obecnie o wiele bardziej niż najlepsza aktorka pierwszoplanowa interesuje mnie to, kto odejdzie z kolejnej gali ze statuetką dla drugoplanowej – Kim So Jin za „The King” czy może Jeon Hye Jin za „The Merciless”? Nie mówiąc już o tym, że Jin Kyung w „Master” również dawała radę w gangsterskim świecie…

W sumie nie obchodzi mnie to, że idąc na skróty, można powiedzieć, że dla pewnego balansu oddaje się role detektywów lub prokuratorów kobietom, skoro owocuje to znakomitymi kreacjami na ekranie. A koreańskie kino naprawdę potrzebuje zastrzyku nowej krwi i nie mówię o dwudziestoletnich idolach lub rozbieranych rolach na debiut dla zainteresowania mediów… Bardzo interesuje mnie czy kariera na przykład Lim Hwa Young nabierze większego rozpędu?

Źródło:

  • The Secret Ingredients of Korea’s Box Office Titans (@KoBiz)
Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

One comment

  1. To normalne, że reżyserzy wolą brać weteranów do ról drugoplanowych. Mają chociaż pewność, że dobrze wykonają swoją robotę. Wystarczy, że producenci czasami wciskają im niedorajdy do głównych ról. Zwłaszcza przy dużych widowiskach, zastanawianie się czy drugoplanowy czy trzecioplanowy aktor wykona porządnie swoją robotę, to za duży ból głowy. Poza tym Korea, to nie Chiny, Stany Zjednoczone czy Japonia. Ilość utalentowanych aktorów nawet w tym kraju jest ograniczona. I tak jest lepiej niż w Polsce, choć mamy podobną populację ludności.
    Ale ja też kibicuję Lim Hwa Young, może ta drama Prison Playbook, będzie dla niej przepustką do sławy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s