Jest to coś, co powinnam była zrobić dawno temu, pod koniec grudnia – podsumowanie roku 2017 pod względem koreańskich dram, filmów i innych rzeczy, które się zadziały w tym czasie w tamtejszym showbiznesie. Jak wiecie jednak, 2017 nie był dla mnie zbyt owocnym rokiem, ponieważ po tylu latach oglądania dram natknęłam się na największą blokadę w życiu. Oglądałam koreańskie produkcje wybiórczo i, co za tym idzie, pisałam o nich również bardzo nieregularnie. Chciałam się zebrać w sobie i do końca roku dokończyć oglądanie przynajmniej tych popularniejszych, aby móc napisać „porządne” podsumowanie, ale od grudnia niewiele się u mnie zmieniło, skończyłam oglądać może dwa seriale…

Dlatego ten tekst, zresztą tytułowany co roku „subiektywnym”, będzie tym razem najbardziej odzwierciedlać to określenie. Możecie mi zarzucić, że nie obejrzałam czy nie zrecenzowałam tego lub owego, ale przecież mam podsumować, jak wyglądał 2017 rok w świecie koreańskich dram moimi oczami, co nie? Dlatego twierdzę, że

2017 rok można nazwać „przejściowym”.

Niby każdą dekadę w kinie czy serialach charakteryzuje coś innego, ale powiedziałabym, że to właśnie zeszły rok był momentem w świecie koreańskich dram, w którym pojawiły się drastyczne zmiany oraz skumulowały się pojawiające się w ostatnich latach wszystkie „trendy”, dając w efekcie śmieszny wynik. Zdążyłam się już przyzwyczaić do sytuacji, w której 15% oglądalności to wielki komercyjny sukces, kiedy jeszcze parę lat temu był to porządny, ale niehitowy wynik. Drożejące koszta produkcji i kruszejące możliwości zarobku w dobie internetu oraz napiętych relacji z Chinami, największym importerem koreańskiej rozrywki, zmuszają producentów dramowych do korzystania z różnych trików i pomysłów, jak tu bardziej „zagwarantować” sukces lub przynajmniej zwiększyć dochody.

W 2016 roku w wyniku nowych zasad chińskiej cenzury zaczęto gwałtowanie planować większe ilości pre-produced dramas, ale z wyjątkiem „Descendants of the Sun” żadne nie odniosły większego sukcesu. Tak samo było w zeszłym roku. Wydawało się, że „While You While Sleeping” scenarzystki Park Hye Ryun („I Hear Your Voice”, „Pinocchio”) z Lee Jong Seokiem i Bae Suzy będzie murowanym hitem, ale notowało raczej przeciętną oglądalność, pomimo sporego szumu medialnego.

Wydaje mi się zresztą, że trochę minęły czasy, w których dramowy hit gwarantowała para aktorów z A-listy popularności… SBS trochę się przejechało na inwestowaniu w takie „epickie romanse”, najlepiej jeszcze z jakimiś elementami fantasy i dlatego w 2017 królowały tzw. genre dramas, jak to określają koreańskie media – niby dramy „gatunkowe”, ale wciąż łączące w sobie wiele z nich, w iście koreańskim stylu. Można tak określić zarówno dramy prawnicze, jak i kryminały, thrillery, medyki i seriale o dziennikarzach.

Wszędzie można było zastosować bardzo modny motyw korupcji.

Był to najbardziej znaczący trend 2017 roku w koreańskich dramach, razem z seryjnymi morderstwami. Wiemy w końcu od kilku lat, że nic tak nie podnosi oglądalności jak czarne charaktery, co nie? SBS głównie na tym oparł swoją ramówkę, proponując dramy z elementami prawniczo-kryminalno-korupcyjnymi – revenge dramy „Defendant” i „Whisper”, komedię romantyczną „Suspicious Partner”, romans fantasy „While You Were Sleeping”, thriller „Falsify” i „Nothing to Lose”. Łatwo w nich zamieścić product placement, a także prawnicze garnitury nie kosztują tyle, co designerska garderoba Jeon Ji Hyun w jej ostatnich dwóch rolach.

KBS również korzystał dość często z korupcyjnego motywu („Mad Dog”, „Witch’s Court”), choć też w nieco inny, bardziej humorystyczny sposób („Chief Kim”), jednakże wspólnym mianownikiem ich repertuaru można uznać koncept underdogs, gdzie niedoceniani bohaterowie pokazują swoją wartość w różnych aspektach. Można pod to podciągnąć właściwie większość zeszłorocznych tytułów KBSu – „Chief Kim”, „Mystery Queen”, „Third-Rate My Way”, „School 2017”, „The Best Hit” czy „Strongest Deliveryman”. Albo po prostu powiedzieć, że stacja ta upodobała sobie szeroko rozumiane workplace dramas

O MBC raczej nie warto pisać, ponieważ niesmak pozostawił po sobie ich strajk pracowniczy (jeszcze większy niż w przypadku KBSu), przez który pojawiły się dziury w ramówce, a na ten rok zapowiedziano znaczną poprawę contentu, w co średnio wierzę. Stacja ta próbowała swoich sił w naprawdę wielu gatunkach, jak tvN zresztą, jednakże z dość przeciętnym skutkiem…

Ogólnie powiedziałabym, że publiczne stacje telewizyjne w Korei (KBS, SBS, MBC) znajdują się na rozdrożu, ponieważ ostatnio na wielu listach polecanych dram królują głównie te z kablówki. Czy ten okres przejściowy zaowocuje czymś lepszym? Na razie nie widzę oryginalności na horyzoncie MBC… Ona raczej nie trzyma się telewizji publicznej, ale być może po prostu brakuje odwagi do tego. Koreańskie media podkreślają marketingowo, jak to ichniejsze seriale są coraz bardziej różnorodne, co jest w sumie prawdą, szczególnie w porównaniu do poprzedniej dekady, jednak mimo wszystko trudno mówić o kręceniu prawdziwych dram „gatunkowych” –

poprzestano na „oryginalnych” konceptach, a reszta pisana jest po staremu…

Po raz pierwszy chaebole nie byli najliczniejszą „grupą zawodową” przedstawianą w dramach, a prawnicy, prokuratorzy, sędziowie i policjanci, a także pojawiły się takie „egzotyczne” koncepty jak roboty („I’m Not a Robot”, nakręcone, ale jeszcze niewyemitowane „Are You a Human, Too”? KBSu), ale koreańskie dramy wciąż pozostają „dramowe”. Pojawiło się co prawda parę innowacyjnych wyjątków (sci-fi „Circle”, thriller o sekcie „Save Me”, w mniejszym stopniu mystery o rozbitkach „Missing Nine”), ale wciąż w świecie koreańskich dram dominują romanse i melodramaty, a „oryginalnością” nazywa się takie techniczne sprawy jak różne długości odcinków lub premierowa w zeszłym roku podwójna ilość odcinków dram SBSu i MBC, które to oddzielone reklamą nagle są liczone jako dwa półgodzinne, a nie jeden godzinny. Mimo tego jest to jedna z największych zmian w koreańskich dramach od lat…

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

2 komentarze

  1. nazwanie chaeboli „grupą zawodową” (najliczniejszą czy nie) doprowadziło mnie do łez! dzięki! :D Swoją drogą, coś w tym jest, bo w tym roku zdecydowanie więcej produkcji widziałam z Chin i Tajwanu niż Korei.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.