Znane też jako: Makpan Romaenseu,

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komedia romantyczna

Ilość odcinków: 2 x 70 min.

Premiera: 2017

Obsada: Han Seung Yeon, Lee Seo Won, Kian84

 

Koniec oczekiwań; niechlubna końcówka serii

Oficjalnie oznajmiam, że wraz z „Last Minute Romance” kończę z webdramami jTBC, które od zeszłego roku są wciąż retransmitowane jako zapychacz ramówki na ostatnią chwilę. Stacja ta zawsze była dla mnie synonimiczna z wysoką jakością, „zdrowszym” systemem produkcji, ambitnymi fabułami, pomimo paru wyjątków od tego. Zatem to naturalne, że nastawiałam się, że ich pierwsze krótkie metraże, wydane również w formie webdram dla łatwiejszego dostępu, będą czymś więcej niż kolejnymi przeciętnymi wymówkami dla idoli w głównych rolach, jak właśnie postrzegam internetowe mini-serie, które w ciągu ostatnich kilku lat wręcz zalały koreańskie media.

Poszczególne tytuły w antologii jTBC nie mają ze sobą nic wspólnego, ale trudno nie porównywać ich do siebie, szczególnie kiedy łączą je wszechobecne wątki romantyczne… Jednakże wbrew oczekiwaniom, które skłoniły mnie nawet do napisania zapowiedzi tych wszystkich dram, „Someone You May Know” wynudziło mnie swoim brakiem zdecydowania paradującym jako domniemana subtelność, infantylnie brzmiące „Hip-Hop Teacher” jako jedyne pozytywnie zaskoczyło, „Somehow 18” skojarzyło się z pierwszym lepszym shoujo, a „Last Minute Romance” niestety zrobiło jeszcze gorsze wrażenie… Przez to nie mam najmniejszego zamiaru sięgać po ostatnie „Magic School” (bo brzmi totalnie dziecięco, jak fanserwis dla fanów artystów JYP).

„Inny” rodzaj fantasy

W porównaniu do poprzednich tytułów „Last Minute Romance” jest już czystą komedią romantyczną, której głównym „konceptem” jest właśnie brak wymyślnego konceptu. Można za to w niej znaleźć wszelkie możliwe banały charakteryzujące koreańskie dramy ogólnie, szczególnie te sprzed kilku lat. Główna bohaterka Baek Se jest nieuleczalnie chora, a ironicznie pracuje na infolinii pomocy dla osób, które chcą skoczyć z mostu. Być może ten pomysł nakłonił byłą idolkę Han Seung Yeon do wzięcia tej roli, w której teoretycznie miałaby więcej „poważnych” scen do zagrania, ale „Last Minute Romance” nie jest w najmniejszym stopniu przejmujące, skoro odgrywana przez nią bohaterka ma wióry zamiast mózgu i choć robi dobrą minę przez resztkę swojego życia, jej ostatnim marzeniem jest zostać dziewczyną słynnego aktora Ji Seol Woo (Lee Seo Won). Czy nie jest to na poziomie dziewięciolatki, która ku uciesze ciotek oznajmia, że jak dorośnie, to weźmie ślub z przystojnym kuzynem?!

Oczywiście spotkanie ulubionego ekranowego oppy jest niemalże niemożliwe, dlatego Baek Se wpada na pomysł, ale wykorzystać swoje ostatnie pieniądze i wynająć dostatecznie podobnego mężczyznę, aby udawał jej obiekt westchnień i chłopaka. Rola ta przypada początkującemu aktorowi Yoon Dong Junowi, którego klątwą jest właśnie wyglądanie jak Ji Seol Woo (dlatego obie postacie gra Lee Seo Won). Romantyczne sceny to akurat jego słaba strona, dlatego Baek Se początkowo jest sfrustrowana, że mimo wszystko nie zachowuje się jak jej wymarzony Seol Woo, ale wkrótce para rzeczywiście zakochuje się w sobie. Można więc rozmyślać nad tym jak romantyczne fantazje nie zawsze przekładają się na rzeczywistość… ale nie rozpędzajmy się za bardzo.

„Last Minute Romance” jest dwugodzinną parodią znanych koreańskich dram, a sam Ji Seol Woo takim połączeniem Lee Min Ho, Lee Jong Seoka, Kim Soo Hyuna i każdego innego aktora grającego w hitowym romansie. Niestety scenariusz tej dramy nie jest na tyle inteligentny, aby wznieść się ponad sceny żywcem wyjęte zarówno z najnowszych hitów, takich jak „Goblin”, po stare klasyki z rodzaju „Lovers in Paris”. Jest to po prostu strasznie męczące, kiedy rzeczywista fabuła niewiele się posuwa do przodu (a to przecież tylko dwa odcinki!), a z kolei serwowana jest w tym czasie powtórka z rozrywki, tyle że w wykonaniu Lee Seo Wona, którego agencja chyba aż za bardzo się stara, żeby poszedł w ślady starszych kolegów Song Joong Kiego i Park Bo Geoma. Jak dla mnie efekt tego był odwrotny niż zamierzony – jak mam zostać oczarowana przez kolejnego wschodzącego aktora, kiedy dosłownie jest mi wpychany do gardła w rolach dużo starszych od jego rzeczywistego wieku (patrz również: „Hospital Ship”)?

Końcowy efekt wydał mi się histeryczny. W „Last Minute Romance” nawet nie uświadczy się tak po prawdzie złego aktorstwa, ale jest to niezwykle frustrujący zapychacz czasu, chyba że akurat kogoś rozbawi ten kolaż słynnych cytatów z innych, mniej lub równie kiczowatych dram.

Ocena:

Fabuła – 3/10

Kwestie techniczne – 6/10

Aktorstwo – 6/10

Wartość rozrywki – 4/10

Średnia – 4,75/10

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s