Znane też jako: She’s Not a Robot!?, Robosi Aniya, 로봇이 아니야

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komedia romantyczna, science-fiction

Ilość odcinków: 32 x 35 min.

Premiera: 2017-2018

Obsada: Yoo Seung Ho, Chae Soo Bin, Uhm Ki Joon, Park Se Wan, Song Jae Ryong, Kim Min Kyu, Lee Min Ji, Kang Ki Young, Hwang Seung Eon, Seo Dong Won

 

Gatunkowość jako zaledwie motyw przewodni

Twórcy dram od kilku ostatnich lat są coraz odważniejsi w swoich eksperymentach. Mimo że każdy ma w głowie stereotyp „koreańskiej dramy” z czworokątem miłosnym, bogatym bohaterem, biedną pokrzywdzoną bohaterką i tak dalej, pojawia się coraz więcej dram „gatunkowych” i, mimo że one też wpadają w swój korupcyjno-wendetowy stereotyp, miło widzieć, że nie tylko stoją na historiach miłosnych, ale pojawia się coraz więcej elementów kryminalnych czy thrillera.

Horror i science-fiction to wciąż marginalne gatunki w koreańskich dramach. Czasy antologii „Hometown Legends” oraz letnich straszaków KBSu lub MBC dawno minęły, z kolei dużo łatwiej jest dodać element fantasy dla „urozmaicenia”, który nie wymaga poparcia naukowym prawdopodobieństwem. Co ciekawe, koreańskie dramy wciąż pozostają „koreańskimi dramami”, a więc szkielet fabuły czy tor jej rozwoju pozostają bardzo znajome, a te wszystkie nowe elementy są zaledwie motywami, które mają nadać oryginalności. Nie widziałam dotąd wielu seriali, które naprawdę zgłębiłyby cechy gatunku. W tym świetle „I’m Not a Robot” jest po prostu kolejną komedią romantyczną, w której postanowiono uczynić jedno z dwojga głównych bohaterów „kimś specjalnym”…

Mieliśmy już w świecie koreańskich dram wampiry, duchy, kosmitów i goblinów, ale roboty to nadchodzący trend, który teoretycznie właśnie ma miejsce, ale brak większych sukcesów sprawi, że pewnie zniknie w kolejnym roku. A jak wyszedł ten mariaż romansu i science-fiction? „I’m Not a Robot” to ciekawa bestia… Porusza wiele interesujących spraw na poziomie psychologii, ale robi to w bardzo niezgrabny sposób, przez co ogólnie historia sprawia wrażenie kolejnego typowego koreańskiego rom-coma, który w pierwszej połowie jest zabawny, a w drugiej ciągnie się i frustruje przewidywalnymi konfliktami.

Robot udaje człowieka i na odwrót

Mamy wszystkie „niezbędne” składniki – Kim Min Kyu (Yoo Seung Ho) jest bogatym dziedzicem, który się alienuje, Jo Ji Ah (Chae Soo Bin) dziewczyną, która próbuje założyć własny biznes, ale na razie łapie się różnych, przedziwnych prac dorywczych oraz Hong Baek Kyuna (Uhm Ki Joon), jej byłego chłopaka jako second leada. I gdzie tu roboty w tak stereotypowym schemacie? No więc Baek Kyun jest naukowcem, który pracuje nad androidem Aji 3. Min Kyu ma go przetestować oraz pomóc w zbieraniu informacji, które pozwoliły robotowi dawać jeszcze bardziej ludzkie reakcje, ale tuż przed tym Aji 3 ma awarię, o której nikt nie może wiedzieć, bo inaczej Baek Kyun i jego grupa laboratoryjna stracą dofinansowanie. Na czas naprawy zatrudniają Ji Ah, aby udawała Aji 3, która została zbudowana na jej wzór.

Historia o przeświadczeniach

Pomysł, aby człowiek udawał robota (a nie na odwrót, co jest częstą niespodzianką w wielu filmach science-fiction), jest sam w sobie niezwykle ciekawy. Min Kyu cierpi na alergię na innych ludzi, z którymi kontakt powoduje u niego zagrażającą życiu wysypkę i duszności, ale jest to bardziej sprawa psychologiczna, gdyż Ji Ah jest jedyną osobą, która dotąd nie wzbudziła w nim takiej reakcji. Dlatego idealnie nadaje się do udawania przed nim robota, przy którym bez żadnego stresu byłby w stanie się obnażyć emocjonalnie. Interesujące jest również to, jak Hong Baek Kyun „radzi” sobie z rozstaniem, tworząc perfekcyjną kopię swojej byłej dziewczyny. Obaj bohaterowie darzą Aji 3 wielką sympatią, ponieważ jest ich ideałem – zachowuje się, jak oni tego oczekują, wręcz nie ma wad, zawsze można ją wyłączyć, kiedy się zirytują, ale „I’m Not a Robot” dość jasno stawia sprawę, że prawdziwa miłość to nie tylko poczucie atrakcyjności i suma tego, czego się lubi, bo inaczej każdemu starczyłaby ulubiona lalka zamiast drugiego człowieka.

Niestety idee te mogą pozostać niezauważone, gdyby spojrzeć na „I’m Not a Robot” powierzchownie. Sama teraz nie wiem czy po prostu go nie nadinterpretuję, ponieważ w trakcie oglądania z pewnością nie nachodziły mnie takie refleksje. Pomimo motywu robotów, drama jest jak najbardziej konwencjonalną komedią romantyczną i muszę przyznać, że cokolwiek scenarzyści próbowali w niej przekazać, raczej nie udało im się zrównoważyć rozrywki i przekazu. „I’m Not a Robot” momentami jest zabawne, ale też ciągnie się niemiłosiernie. Główny gag tej dramy szybko się nudzi, ale jest wykorzystany do cna w ramach leniwego scenopisarstwa. Chodzi mi w tym momencie o udawanie przez Ji Ah robota, co wychodzi jej niezgrabnie, ponieważ posiada klasyczny dla dramowych bohaterek porywczy charakter. Często dla wprowadzenia napięcia daje się ponieść emocjom i prawie jest przyłapana na tym, że jednak nie jest robotem, ale Min Kyu jest zbyt głupi, żeby to zauważyć, a poza tym wprowadzono bardzo absurdalny, ale przydatny „friend mode” czyli domniemany program Aji 3, który pozwala Ji Ah swobodnie mówić do głównego bohatera i wytykać mu różne rzeczy. Bez niego ich relacja nie pogłębiła się (przejście z mowy formalnej na nieformalną jest w końcu jakimś stopniem intymności…), ale jest to fabularna dziura, na którą trudno przymyka się oko.

Ostatecznie „I’m Not a Robot” wzbudziło we mnie mieszane uczucia, które na końcu zmieniły się w obojętność. Yoo Seung Ho i Chae Soo Bin są świetną parą aktorów. Szczególnie on, którego fenomenu do tej pory nie mogłam, szczerze mówiąc, pojąć, wreszcie spodobał mi się w romantycznej roli, gdyż trafił na dobrą partnerkę w swoim wieku. Do tego nawet po raz pierwszy zaimponował mi aktorsko w jednej scenie, kiedy dowiaduje się o prawdziwej tożsamości Ji Ah, niemniej nie mogłam się dostatecznie nacieszyć tą parą, gdyż „I’m Not a Robot” przez długi czas prowadzi do tego kulminacyjnego momentu, w którym bohaterowie przyznają się do swoich uczuć, a potem jest jeszcze bardziej melodramatycznie. Zatem zapamiętam tę dramę jako „ładną” i „kolorową” (ten powód mi wystarcza, aby wypatrywać kolejnych projektów PD Jung Dae Yoona od „She Was Pretty” i „W”…), z atrakcyjną parą młodych aktorów, ale raczej niewzbijającą się ponad poziom zwyczajnego wypełniacza czasu.

Ocena:

Fabuła – 5/10

Kwestie techniczne – 8/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 6/10

Średnia – 6,5/10

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

One comment

  1. Niemal w całości zgadzam się z Twoją recenzją z tym, że mi bardzo odpowiada ten koreański schemat i łapię się na tym, że często go szukam, chociaż komedia romantyczna czy romans to wcale nie mój ulubiony gatunek.” I’m Not a Robot” to całkiem niezła drama z plusami i minusami jak wiele,wiele innych, natomiast chciałam zahaczyć o inną dramę, króra całkowicie mnie zaskoczyła i nie spodziewałam się tak wysokiego poziomu aktorstwa ( szczególnie dwójki głównych bohaterów, ale wszyscy aktorzy byli na medal ) i scenariusza. Dawno nie ogłądałam tak dobrej i bardzo realnej dramy. Mówię o „Just Between Lovers”, więc jeżeli miałabyś okazję obejrzeć i zrecenzować to bym była ciekawa Twojej opini, bo być może to tylko moje osobiste preferencje.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.