Znane też jako: Brother, Beuradeo, 부라더

Na podstawie: sztuki teatralnej „The Brave Brothers”

Gatunek: komedia

Reżyseria: Jang Yoo Jung

Premiera: 2017

Obsada: Ma Dong Seok, Lee Dong Hwi, Honey Lee, Song Young Chang, Jo Woo Jin, Song Sang Eun, Heo Sung Tae, Seo Ye Ji, Oh Man Seok

 

Wydaje mi się, że jesień to najbardziej nieprzewidywalny okres w koreańskich kinach, ponieważ między letnim sezonem ogórkowym a okresem świątecznym pojawiają się na ekranach filmy, na które dystrybutorzy nie stawiają aż tak bardzo, żeby opychać je w najbardziej blockbusterowym czasie. Wtedy właśnie przy jesiennym przygnębieniu „niespodziewanymi” hitami stają się komedie – w zeszłym roku zresztą „Luck.Key” stało się jednym z najbardziej kasowych filmów w ogóle, choć obsadzenie Yoo Hae Jina w roli głównej wcale nie wyglądało, jakby miało przyciągnąć tłumy.

W zeszłym roku takim odpowiednikiem miało się stać „The Bros”, a przynajmniej na tym była skupiona kampania reklamowa tego filmu. Zapowiadano komedię familijną z silną obsadą aktorską, choć niekoniecznie gwiazdorską, mimo że paradoksalnie w przeciągu ostatnich lat Ma Dong Seok stał się pewniejszym wyborem niż wiele niegdysiejszych gwiazd Hallyu… On w połączeniu z Lee Dong Hwi już sami w sobie sprawiali wrażenie histerycznych braci, a główna rola żeńska przypadła Honey Lee jako lokalnej wariatce, co jest kolejnym, bardzo dobrym „zamachem” na jej wizerunek ikony piękna.

Jednakże moim zdaniem „The Bros” pozostawia po sobie nijaki smak… Film ten ani razu mnie tak naprawdę nie rozbawił, nie przystaje też do klasycznego pojęcia buddy movie i dramatycznie zmienia swój ton w drugiej połowie, co w sumie nie jest niczym nowym w koreańskim kinie, ale można to było wykonać dużo lepiej. Aż nie poznaję ręki reżyserki Jang Yoo Jung, która siedem lat wcześniej debiutowała komedią romantyczną „Finding Mr. Destiny” na podstawie jej własnej sztuki teatralnej… Tym razem też przeniosła na szklany ekran własną produkcję musicalową, ale niekoniecznie zdało to egzamin.

„The Bros” jest po prostu prowincjonalną komedią z całkiem dosłownym motywem zakopanych sekretów rodzinnych. Seok Bong (Ma Dong Seok) jest wykładowcą ze skłonnością do trwonienia pieniędzy na romantyczne mrzonki i antyki, marząc o zostaniu koreańskim Indianą Jonesem, a jego młodszy brat Joo Bong (Lee Dong Hwi) to klasyczny, sztywny pracownik biurowy. Nie widzieli się od lat, ale nadarza się wreszcie okazja, kiedy muszą zjechać do rodzinnej miejscowości na pogrzeb ojca. Obaj są wyrzutkami w patriarchalnej rodzinie, którzy rzekomo są niegodni zostania głową rodu, ale wcale ich to nie obchodzi – mają swoje własne plany związane z wzbogaceniem się, a pogrzeb to tylko wymówka. Po drodze potrącają samochodem ekscentryczną Aurorę (Honey Lee), która cierpi na amnezję.

Mamy ograniczoną przestrzeń, czas, kostiumy, całkiem spore tło prawie anonimowych postaci stanowiących członków klanu głównych bohaterów i kolorowy element Aurory, która początkowo po prostu zdaje się wprowadzać braci w różne dziwne sytuacje, co ma wymusić konfrontacje tych różnych charakterów, ale później największy zwrot fabuły dotyczy właśnie jej prawdziwej tożsamości. Wyobrażam sobie to wszystko na scenie, jednakże jako film „The Bros” wcale mnie nie porwał. Wiele gagów opiera się na grze słownej lub niezrozumieniu pokoleń, co stanowi pewną barierę kulturową dla widzów spoza Korei. Myślę, że winą można też obarczyć niepewną tożsamość samego filmu, po którym nie wiadomo, czego tak naprawdę się spodziewać, bo tyle różnych elementów zostaje w niego wrzuconych, ale cokolwiek byśmy sobie nie wyobrażali, będą to zawiedzione nadzieje. Ja na przykład liczyłam na jakieś poszukiwania skarbów i przygody, skoro scena otwierająca film zdradza nam o dwóch cennych posążkach Buddy, które zaginęły…

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

One comment

  1. Nie jest to komedia, bo celem filmu nie jest rozbawienie widza. Zresztą plakaty i opisy koreańskich filmów rzadko są adekwatne do ich treści i tym razem też, więc tu nastawianie się na wielki ubaw to błąd. Temat filmu krąży wokół wyobcowania, które dotyczy nie tylko braci, pogardzających rodzinną schedą, ale też matki i ojca, którzy znaleźli się w tej sztywnej rodzinnej strukturze wbrew sobie. Więzi, które bohaterowie odkrywają, zaskakują ich samych, a my oglądamy trochę sentymentalną, lecz podnoszącą na duchu historię.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.