Jeśli tylko natknąć się na jakikolwiek tekst o koreańskim kinie ogólnie, najczęściej jak mantra powtarzana jest ciekawostka, że Korea Południowa jest bodajże jedynym krajem, którego mieszkańcy chodzą częściej na rodzime filmy do kina niż na zagraniczne i też średnia obejrzanych filmów w ciągu roku na mieszkańca jest bardzo wysoka (około 4, a mamy do czynienia z 50~ milionowym państwem…). Jest to spowodowane wieloma czynnikami, a głównie szeroką grupą wiekową widzów – nastolatkowie i dwudziestolatkowie chodzą do kina na randki, starsi ludzie często wpadają do niego w ramach imprez firmowych.

Jeśli zaobserwować największe hity ostatnich lat, z łatwością wskazać, co się „sprzedaje” – określone nazwiska gwiazd kina, jak np. Song Kang Ho (koreańskie media uwielbiają takim przyczepiać wyrażenie 믿고 보는 배우 czyli „aktor, któremu można ufać„), historyczne tematy, szczególnie te rozliczające się z XX wiekiem, zwyczajna kontrowersyjność, która później błądzi po ustach ludzi… Generalnie chodzi o wielkie, rodzime blockbustery, które nie mają absolutnie czego się wstydzić w porównaniu do hollywoodzkich. Jednak każdego roku pojawia się naturalnie kilka takich tytułów, na które nikt nie liczył, bo na przykład nie posiadają w obsadzie żadnego rozpoznawalnego aktora. Jakby nie patrzeć, to akurat bardzo ważny aspekt w Korei – kult pewnych nazwisk, stąd wielki sukces każdego filmu np. z Tomem Cruisem lub absolutny brak kreatywności przy plakatach, które są po prostu zlepkiem różnych twarzy i to starcza.

Nieoczekiwane hity z czasem gromadzą coraz więcej widzów w przeciwieństwie do tych przewidywalnych hitów, które najwięcej zarabiają w pierwszych dwóch tygodniach od daty premiery. Jest to efekt poczty pantoflowej, a więc często chodzi o jakiś szokujący zwrot akcji, rolę, rozgrzebywanie kontrowersyjnej historii lub nagrody na światowych festiwalach (szczególnie tyczy się to filmów niezależnych). Wydaje mi się jednak, że tym razem nie jest to do końca zasługa żadnego z tych czynników…

Po tym przydługim wstępie informuję wreszcie, że największym w tym półroczu hitem w koreańskim box office z rodzaju tych kompletnie nieoczekiwanych jest „Gonjiam: Haunted Asylum” (reż. Jung Bum Shik). Ostatnie jego wyniki opiewają na ponad 2,5 mln widzów w kinach, co już w tym momencie jest drugim najlepszym wynikiem koreańskich horrorów w historii (!) po słynnym „A Tale of Two Sisters” (2003, ponad 3 mln widzów). To trochę niewyobrażalne, że jeszcze obecnie horrory przyciągają ludzi do kina, bo wydaje się, jakby to był pogardzany gatunek przez te wszystkie wątpliwe star vehicles dla celebrytów i idoli, które nadszarpnęły jego reputację ponad dekadę temu. Plakat „Gonjiam” mnie osobiście nie zachęca, jest to w dodatku film z rodzaju found footage, co mnie męczy. Znalazł sobie jednak podatny grunt wśród koreańskich nastolatków, którzy stanowią główny procent widzów, którzy kupili na niego bilet.

W tym przypadku trudno przykładać dotychczasowe miary do „Gonjiam”, ponieważ nastolatkowie są nieprzewidywalną grupą konsumentów. Z badań wynika, że czterdziestolatkowie kierują się przy wyborze filmu głównie recenzjami na portalach i nazwiskami w obsadzie, natomiast sukces „Gonjiam” można przypisać social media, na których wiele razy wspominano o tym filmie jako rzeczywiście przerażającym; szczególny wpływ mieli kpopowi idole. Czy oznacza to, że dzięki swojej popularności film ten załapie się na tegoroczne gale koreańskich nagród filmowych? Wątpię, nie wydaje się być wybitnym dziełem. Jednak mimo wszystko jego sukces każe się zastanowić nad mechanizmem oceniania, co jest warte, a co niewarte uwagi… Internet, social media i YouTube wywierają coraz większy wpływ na kształtowanie popkultury. Można nakreślić analogię do przestarzałego już modelu wyników oglądalności telewizyjnej dram, których prawdziwą popularność powinno się mierzyć obecnie nie w słupkach procentowych, a hashtagach.

Źródło: Teens Return as Powerful Box-Office Force (@Chosun)

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

4 komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s