Cheese in the Trap

Znane też jako: Chijeu In Deo Teuraep, 치즈 인 더 트랩

Na podstawie: manhwy „Cheese in the Trap” autorstwa Sun Kki

Gatunek: romans, szkolny, psychologiczny

Reżyseria: Kim Je Young

Premiera: 2018

Obsada: Oh Yeon Seo, Park Hae Jin, Park Ki Woong, Yoo In Young, Oh Jong Hyuk, Sandara Park, Kim Hyun Jin, Moon Ji Yoon

 

Obejrzenie filmowej wersji „Cheese in the Trap” było bardziej obowiązkiem niż przyjemną rozrywką, bo głównym punktem marketingowym tej produkcji jest zrobienie jedynej „prawdziwej” i „wiernej oryginałowi” wersji po tym, jak hitowa drama sprzed dwóch lat stała się obiektem wielkich kontrowersji, kiedy główny aktor zszedł na dalszy plan, bo skupiono się bardziej na wykorzystaniu rosnącej popularności Seo Kang Juna w jego jedynej jak dotąd naprawdę dobrej roli… Tak więc Park Hae Jin pozostał na pokładzie jako główny bohater Yoo Jung, a cała reszta dramowej obsady została wymieniona na nową, po raz kolejny skupiając się przede wszystkim na wizualnym podobieństwu do komiksowych pierwowzorów.

Jak z takim podejściem na wyjść dobry film?! Już z góry wiedziałam, jaki będzie rezultat, kiedy tylko zobaczyłam nazwisko reżysera Kim Je Younga gwarantujące po prostu wykonanie rzemieślniczej, bezpłciowej roboty, aby tylko fanów komiksu nie urazić żadnym, nawet najmniejszym przykładem kreatywności lub dowolności artystycznej.

Dla przypomnienia, „Cheese in the Trap” jest szkolnym, campusowym romansem podszytym odrobiną suspensu, kiedy główna bohaterka Hong Seol (Oh Yeon Seo) poddaje w swojej głowie nadmiernej analizie każde dwuznaczne zachowanie Yoo Junga (Park Hae Jin), z którym i tak pomimo tego zaczyna chodzić. W przeciągu niespełna dwóch godzin trudno jest stworzyć pogłębiony portret psychologiczny bohaterów, dlatego odniosłam wrażenie, jakby posługiwano się wyłącznie skrótowcami. Na ekranie pojawiają się postacie, które miały w komiksie (lub mogłabym powiedzieć dramie, skoro tylko tę wersję znam…) dłuższe wątki, ale w takim wypadku twórcy zmuszeni są przejść od razu do meritum sprawy, dlatego właśnie „Cheese in the Trap” w formie filmu to taki wielogłowy potwór… Sceny „udające” thriller przeplecione są z takim niewinnym, „wiosennym” romansem, przez co klimat skacze od jednego ekstremum do drugiego. Co więcej, bohaterowie drugoplanowi zostali nakreśleni dużo bardziej topornymi liniami, dlatego można nawet odebrać przykre wrażenie, że w tym filmie dosłownie wszyscy są psychopatami oprócz głównej bohaterki, która musiała najwyraźniej wpaść przez dziurę do jakiejś koszmarnej rzeczywistości alternatywnej niczym Alicja. W skrócie – kompletnie brakuje tutaj balansu między kontrastującymi motywami i gatunkami.

Oh Yeon Seo w kontrowersyjnej w sumie roli Hong Seol w żadnym wypadku nie ucieknie porównaniom do występu Kim Go Eun w dramie, bo była nieoczekiwanym wyborem, ale całkowicie przerobiła tę bohaterkę na swoją modłę. Nowa Hong Seol z kolei wygląda ślicznie niczym żywcem wyjęta z komiksowego kadru, ale jest równie płaska, co kartka papieru. Już nawet nie chodzi o sam fakt, iż Oh Yeon Seo jest tak po prawdzie słabszą aktorką, ale o to, że odgrywana przez nią główna postać żeńska, mimo że jest głównym obserwatorem wydarzeń, z której perspektywy je poznajemy, nie jest tak naprawdę niczym więcej niż narzędziem mającym uwypuklić walory Park Hae Jina. Paradoksalnie znajdziemy tutaj całkiem mocny kontekst feministyczny, skoro wszystkie bohaterki muszą walczyć o swoje w społeczeństwie, zdawałoby się, męskich drapieżników, ale kulminacją tego wszystkiego zostaje zaskakująco podana w ostatniej chwili retrospekcja meet cute, co może pozostawić na twarzy widza zdziwienie, że jednak mimo wszystko obejrzał po prostu niewymagający, sztampowy romans, co próbował zamaskować swoją prawdziwą tożsamość.

Koniec końców filmowa wersja „Cheese in the Trap” to tylko produkcja z określonym celem „udobruchania” rozczarowanych fanów Park Hae Jina. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego postanowił drugi raz wejść w te same buty… Przecież ten film można potraktować jako streszczenie fabuły dla tych, którzy już ją znają, a nie coś, co miałoby większy sens dla widzów, którzy pierwszy raz mają styczność z tą historią.

Reklamy