Illang: The Wolf Brigade

One comment

illangZnane też jako: Illang: Wilcza Brygada, Inrang, Jin-Roh: The Wolf Brigade,

Na podstawie: japońskiego filmu „Jin-Roh” (1999) w reżyserii Okiury Hiroyukiego

Gatunek: sensacyjny, science-fiction, melodramat

Reżyseria: Kim Ji Woon

Premiera: 2018

Obsada: Kang Dong Won, Han Hyo Joo, Jung Woo Sung, Kim Moo Yeol, Han Yeri, Minho (SHINee), Heo Joon Ho, Shin Eun Soo

 

Jeśli wskazać „największą porażkę” koreańskiego kina w 2018 roku, wielu wybrałoby „Illang: The Wolf Brigade”… Ambitny, od dawna zapowiadany projekt Kim Ji Woona, o którym zaczęłam słyszeć jeszcze zanim w ogóle doszło do poprzedniego filmu reżysera, „The Age of Shadows”, jest koreańskim remakiem anime „Jin-Roh” należącego do serii Kerberos Panzer Cop równie słynnego, o ile nie bardziej, Oshii Mamoru. Film powinien sprzedać w koreańskich kinach przynajmniej sześć milionów biletów, aby się zwrócić, ale nawet nie sięgnął „granicy przyzwoitości”, jakim jest milion widzów. Wylądował za to błyskawicznie na Netfliksie, gdzie im więcej ludzi go widziało, tym bardziej rozprzestrzeniały się w internecie negatywne recenzje… Ja tym razem nie podpiszę się pod nimi, bo jak nieraz mocno sugeruję się opiniami innych, co wpływa później na mój odbiór filmów, tak tym razem okazało się, że cenię sobie tę adaptację dużo bardziej niż oryginalne anime.

„Illang” jest spięte klamrą żywcem wyjętą z filmu Okiury Hiroyukiego – pierwsze i finałowe sceny są wiernym odwzorowaniem anime, natomiast w oryginalny sposób przetransplantowano motyw alternatywnej rzeczywistości z powojennej Japonii do niedalekiej przyszłości w 2029 roku. Jest to czas zjednoczenia się obydwóch Korei, co skutkuje oporem organizacji terrorystycznej zwanej Sektą. Do walki z nimi rząd powołuje specjalny oddział, ale po incydencie sprzed kilku lat, kiedy rozstrzelano kilkanaście dziewczyn w wieku szkolnym, myląc je z terrorystami, pojawia się wewnętrzny chaos w strukturach władzy oraz tajny oddział wewnątrz agencji, tytułowa Wilcza Brygada. Z podobną traumą boryka się główny bohater Lim Joong Kyung (Kang Dong Won), na którego oczach młoda dziewczyna wysadziła się w powietrze. Parę lat później spotyka jej starszą siostrę Yoon Hee (Han Hyo Joo)… Od tego momentu fabuła się komplikuje niczym jej prawdziwa tożsamość, ponieważ przełożony Joong Kyunga, Jang Jin Tae (Jung Woo Sung) uważa, że może ona doprowadzić ich do Sekty, z kolei były kolega głównego bohatera z oddziału, Han Sang Woo (Kim Moo Yeol), zamierza wykorzystać ją, aby się właśnie zbliżyć do ostatnich członków grupy specjalnej, która popadła w polityczną niełaskę.

Mogę się zgodzić z wieloma zarzutami stawianymi „Illang: The Wolf Brigade”… Między innymi że fabuła jest niepotrzebnie skomplikowana, mimo że wcale nie wykorzystuje swojego socjopolitycznego potencjału, gdyż to zamotanie dotyczy przede wszystkim tożsamości Yoon Hee oraz jej funkcji w tej całej historii, ponieważ wydaje się być wszystkim po trochu – ofiarą, terrorystką, rebeliantką, agentką, podwójną agentką, damą w opałach… Czytałam mnóstwo krytyki melodramatycznej strony tego filmu, ale mam osobiście dość mieszane uczucia co do niej. Wątek romantyczny był również obecny w „Jin-Roh”, ale uważam, że Koreańczycy (ze wszystkich ludzi…) potrafią lepiej go rozegrać, tylko nie wiedzieć dlaczego można odnieść wrażenie, że tylko jedna strona się starała… Przyznaję, że para Kang Dong Wona i Han Hyo Joo jest jedną z najbardziej drewnianych w historii, mimo że mieli okazję poznać się wcześniej na planie innego filmu z tego samego roku, „Golden Slumber”, choć dla mnie tylko on wypadł nadzwyczaj słabo w swojej roli, zupełnie jakby był zbyt zaabsorbowany konceptem wyzbytego z uczuć żołnierza (a wiadomo przecież, że wcale tak nie jest, skoro wciąż rozpamiętuje dziewczynę w czerwonym kapturku…). Przez to główny bohater staje się najmniej ważny ze wszystkich, a Kang Dong Won dobrze wygląda tylko w scenach akcji.

Gdyby jednak rozpatrywać „Illang” jako adaptację live-action anime, na tle ich niezliczonej ilości w japońskim wydaniu, mimo że powoli biorą tam na warsztat inne gatunki, a nie tylko niewymagające szkolne romanse, jest to technicznie wzorowy film, który wiernie odtwarza klimat świata z „Jin-Roh”, jednak dodając przy tym coś oryginalnego od siebie. Bardziej sensacyjny niż pierwowzór, jest przede wszystkim klasyczną szpiegowską rozgrywką, w której każdy chce dopaść każdego. Problem leży tylko w tym, że „Illang: The Wolf Brigade” nie wzbudza większych emocji, kiedy nie można się połączyć sercem z głównym bohaterem…

Zdobyte nagrody

2018 Grand Bell Awards:

  • najlepsze kostiumy

Reklamy

1 comments on “Illang: The Wolf Brigade”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.