Coraz wyraźniejsze koreańskie akcenty w polskich kinach… i co dalej?

4 Komentarze

Po kilku latach zmieniła mi się perspektywa – już nie patrzę na plakat „Służącej” z kasy kinowej, ale mam go powieszony nad biurkiem w pokoju, dlatego trudno mi już dalej mówić o jakimś namacalnym zainteresowaniu koreańskimi filmami w polskich kinach, ale szczerze byłam zaskoczona tym, że nie siedziałyśmy ze znajomą same na sali seansów „The Spy Gone North” (pol. „Szpieg”) i „Burning” (pol. „Płomienie”)…

 

Tak w ogóle śmieszna sprawa – już się cieszyłam, że znalazłam w internecie dobre napisy do tych filmów, ale przygotowując się do seansu (i recenzji w najbliższej przyszłości) natrafiłam na polski plakat „Szpiega”. Trochę mnie to tknęło, więc skasowałam ściągnięte pliki i poszukałam seansów w mieście, licząc oczywiście na kino, w którym kiedyś pracowałam. Wszystko się idealnie złożyło i nie dość, że obecnie w dystrybucji są aż dwa koreańskie filmy, to jeszcze miałam okazję obejrzeć je jeden za drugim na tej samej sali kinowej. Poszłam oczywiście. Pomimo największego kaca w ciągu ostatnich miesięcy, ale wiedziałam, że drugiej takiej szansy nie będzie…

Nie obyło się bez różnych dyskusji z moją znajomą, która wybrała się razem ze mną, na temat kondycji koreańskich tytułów w polskiej dystrybucji i ich opłacalności. Po raz kolejny postawiłyśmy pytanie, kto tak naprawdę ma się tym zainteresować? Przytoczę jej przykład – jeśli jest się młodym fanem idoli, boysbandów itp., na początku masz taką fazę, że sięgasz po wszystko, co byle koreańskie, ale po jakimś czasie możesz stracić tym zainteresowanie, kiedy przekonasz się, że w tych filmach nie ma twoich ulubieńców, tylko „starzy, brzydcy, choć świetni aktorzy”. Dlatego nie powinno się stawiać na grupę docelową fanów kpopu, chociaż może coś z tego międzynarodowego szału na BTS wyjdzie?

W każdym razie gdy pomyśleć nad tym, do kogo mają trafiać koreańskie filmy w polskich kinach, przynajmniej w kwestii największych miast w Polsce liczyłabym na studentów filologii koreańskiej, „koreańskiej mniejszości” tj. pracowników koreańskich korpo, ale przede wszystkim po prostu na widownię kin studyjnych. Dopiero teraz po pewnym czasie przyzwyczaiłam się do myśli, że nawet jeśli koreańska kinematografia nie jest już więcej taką totalną niszą, to mimo wszystko nie należy liczyć, że nagle tłumy pognają na „Goksung” do kina (czym byłam bardzo rozczarowana).

Widać jednak pewne zmiany… W przeciągu ostatnich dwóch lat pojawiło się w dystrybucji nadzwyczaj dużo koreańskich filmów i to nie Kim Ki Duka – od tytułów będących w Cannes po takie niespodzianki jak „Memoir of a Murderer”. Co więcej, wcale nie byłyśmy same na naszych seansach „The Spy Gone North” i „Burning” – najmniejsza kilkunastoosobowa salka kinowa była za oba razami praktycznie zapełniona i to ludźmi najróżniejszego sortu: wielkimi fanami koreańskich filmów znających się na rzeczy, studentami i po prostu „normalnymi” ludźmi mającym zainteresowanie tematyką północnokoreańską lub słyszącymi, że „Płomienie” to dobry film… Akurat w tej sprawie podchodzą do mnie najróżniejsi znajomi i ludzie z pracy wiedzący o moim hobby, tak więc chyba można przypuszczać, że jego obecność w polskich mediach będzie porównywalna do „Służącej”.

I tu właśnie mam taką konkluzję – wyobrażać sobie każdy koreański blockbuster w polskich kinach to płonne marzenia, ale jeśli ze wszystkich trafiają do nich akurat filmy festiwalowe, a bądź co bądź co roku jest przynajmniej jeden koreański film w Cannes, to trzeba przyznać, że ich perspektywa w Polsce nie jest taka zła, gdyby tylko nie ograniczało się to do pojedynczych seansów na najmniejszych salach w pojedynczych kinach w największych miastach. Ja akurat mam to szczęście, że w Poznaniu zawsze coś się znajdzie, ale chyba trzeba kolejnych kilku lat, aby rozwinęło się to bardziej, o ile tylko Mayfly i inni dystrybutorzy nie zrezygnują. Albo niech się poszerzy oferta polskiego Netfliksa!

Reklamy

4 comments on “Coraz wyraźniejsze koreańskie akcenty w polskich kinach… i co dalej?”

  1. Już bez przesady, nie trzeba być maniakiem Korei by oglądać koreański film. A filmy są po prostu dla widzów czasem dla popkornożerócw, czasem dla kinomaniaków. Po prostu wszystko zależy od tematyki i jakości zrobionego dzieła :)

    Polubienie

  2. Ostatnio mocno się zdziwiłem podczas przedpremierowego pokazu Szpiega. Film bez zaplecza marketingowego, nikomu nie znany – ot, pojawił się na nocnym pokazie w Cannes i tyle.
    A mimo to zanim zgaszono światła, zebraną widownię oceniłem na jakieś 100-150 osób (choć niestety zupełnie nienaukową metodą ‚na oko’). Skąd oni się tam wszyscy wzięli? Czemu wybrali ten film? Nie umiem odpowiedzieć. Oczywiście przekrój zupełnie pomieszany: starsi, młodsi, głównie Polacy, ale też garstka Koreańczyków.

    Bardzo miły widok. Zwłaszcza że film miał się prawo podobać :)

    Polubienie

  3. Na Burning wybrałam się ze znajomymi, którzy są w sumie fanami niszowego kina (choć sama do takich raczej nie należę) i byli w sumie zadowoleni. I chyba to jest ta nisza – małe kina i małe grono odbiorców zainteresowanych filmami festiwalowymi. Sama zaczęłam od oglądania jedynie koreańskich dram rom-comów, a teraz cieszyłam się jak głupek, gdy na Showmax można było obejrzeć Lament. To też może być kolejne grono odbiorców. I też nie zapominajmy o sile internetowych recenzji – Dem, Sfilmowani czy Ty – to może pociągnąć ludzi do kina. Może nie tłumy, ale zawsze złapany kolejny fan dobrego kina. :)

    Polubienie

  4. Netflix poszerza ofertę cały czas, dalej jestem w szoku widząc te tytułu pomiędzy szlagierowymi angielskimi, a mogę polegać głównie na tym, bo u mnie w mieśćie mogę pomarzyć o koreańskim filmie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.