Kingdom

2 Komentarze

Znane też jako:

Na podstawie: manhwy „Kingdom of Gods” autorstwa Kim Eun Hee i Yang Kyung Ila

Gatunek: dramat historyczny, thriller

Liczba odcinków: 6 x 50 min.

Premiera: 2019

Obsada: Joo Ji Hun, Bae Doo Na, Ryu Seung Ryong, Kim Sang Ho, Kim Sung Kyu, Jeon Seok Ho, Kim Hye Jun, Jung Seok Won, Heo Joon Ho

 

Reżyser Kim Sung Hun („A Hard Day”, „The Tunnel”) i scenarzystka Kim Eun Hee („Signal”) w wysokobudżetowej oryginalnej produkcji Netfliksa, pierwszej tak naprawdę koreańskiej, która od samego początku była przeznaczona na tę platformę oraz gwiazdy wielkiego ekranu, m.in. Bae Doo Na w swojej pierwszej roli kostiumowej… Długo wyczekiwane „Kingdom” nie zawiodło. Okazuje się, że można inteligentnie nakręcić zombie apokalipsę w „wersji Joseon” (przytykam w tym momencie filmowi „Rampant”), ale przede wszystkim przedstawić odwieczne dworskie intrygi i polityczne machinacje w sposób, który zgrabnie je łączy z elementami nadprzyrodzonymi oraz jest przystępny właśnie dla widzów Netfliksa niemających nic do czynienia z koreańskimi dramami. Czy w takim wypadku należy nazywać „Kingdom” dramą, o tym za chwilę.

Plaga w królestwie i dworskie intrygi

Nieokreślony wiek, ale podczas średniowiecznej dynastii Joseon. Książę koronny Lee Chang (Joo Ji Hun) domaga się wizyty u swojego ojca-króla, ponieważ rozprzestrzeniają się plotki, że wcale nie jest tak długo chory na ospę, tylko Pałac ukrywa jego śmierć. Niestety jego macocha, ciężarna królowa Jo (Kim Hye Jun) oraz jej ojciec, minister Jo Hak Joo (Ryu Seung Ryo) robią wszystko, aby temu zapobiec, a także żeby posadzić na tronie jeszcze nienarodzonego potomka, o ile tylko urodziny się syn. Książę przedostaje się do królewskich komnat nocą i jest świadkiem obecności tam czegoś potwornego, nieludzkiego… Postanawia odszukać lekarza, który zajmował się jego ojcem, gdyż w niepokojący sposób nie ma żadnych zapisków medycznych dotyczących ostatnich dni króla…

Wspomniany lekarz wraca do Jiyulheon z martwym ciałem swojego asystenta. Ludzie głodują i chorują, dlatego zagadkowy Young Shin (Kim Sung Kyu) w tajemnicy przed lekarką Seo Bi (Bae Doo Na) przyrządza zupę ze zwłok, ale po zjedzeniu jej ludzie zmieniają się w zombie. Kiedy Lee Chang wraz ze swoim ochroniarzem Moo Youngiem (Kim Sang Ho) docierają na miejsce, odnajdują garstkę ocalałych i dowiadują się strasznej prawdy – epidemia zombie już się rozprzestrzenia, a zwłoki ofiar leżące bezwładnie zza dnia ożywają nocą. Za księciem ruszają w pogoń także żołnierze ze stolicy, aby go aresztować za domniemaną zdradę, a gniew Jo Hak Joo staje się jeszcze bardziej srogi, kiedy Lee Chang pozbawia głowy jego własnego syna zamienionego po ugryzieniu w zombie.

Władca-marionetka i głodujący lud

Czołówka serialu ukazuje genezę epidemii zombie, która jest jak najbardziej logiczna w swoich ramach, ale przy tym niezwykle ironiczna – królowa wraz ze swoim ojcem starali się zatuszować śmierć króla, przynajmniej do czasu, kiedy nie urodzi się jej syn, aby nie oddawać korony Lee Changowi, więc zasięgnęli do czarnoksięstwa… Martwy król zostaje ożywiony tajemniczą rośliną, ale od tej pory „śpi za dnia i pragnie ludzkiego mięsa”. Trzymają go skutego w swojej komnacie, regularnie dostarczając ofiar, co można odebrać naprawdę dwojako, jako że okazuje się, że przecież królestwo wcale nie potrzebuje władcy, aby nadal działać. A może skorumpowane państwo i głodujący plebs nie zasługują na nic lepszego?

W kontraście postawiony jest Lee Chang, który w walce o przetrwanie każdego dnia po zmroku stara się nie zostawiać za sobą nikogo. On i Seo Bi są oczywistą przeciwwagą dla Jo Hak Joo, chociaż na szczęście motyw złego ministra powodującego epidemię zombie nie stoczył się tak groteskowo jak we wspomnianym filmie „Rampant”. Widać, że jeszcze dużo się kryje pod postaciami i można wiele sobie dopowiadać, szczególnie że w typowo amerykańskim stylu nic tak naprawdę nie zostaje ostatecznie rozwiązane i trzeba odpowiedzi szukać w nienakręconym jeszcze drugim sezonie… Pomimo tego oraz pięciu godzin trwania całości scenariusz może zachwycać bogactwem oraz polem do interpretacji. Dreszczyk emocji spowodowany walką o życie nie jest wcale nadrzędny, ale też nie można zakwalifikować „Kingdom” do nudnych sageuków, w których machinacje polityczne i gadanie ludzi z brodami zajmuje większość czasu…

Rodzynek wśród koreańskich dram?

Jeśli rozpatrywać ten serial tylko w kwestii motywu zombie, można ostatnimi czasy odczuć pewne zmęczenie materiału z powodu zwiększonej ilości filmów i seriali z nim, szczególnie jeśli chodzi o „mniejszą” kinematografię koreańską, niemniej jednak „Kingdom” wychodzi z tego obronną ręką, bo jest po prostu kawałem naprawdę świetnie nakręconego serialu, w którym każdy kadr jest starannie wybrany, dopieszczony soundtrackiem i efektami dźwiękowymi, a sama skala choreografii hord zombie odgrywanych przez bezimiennych aktorów i kaskaderów naprawdę zaskakuje jak na „ledwo” sześcioodcinkowy serial. Trzeba jednak wspomnieć, że każdy jeden epizod „Kingdom” miał większy budżet niż niejedna koreańska drama całościowo…

Dlatego też zaczęłam się przez chwilę zastanawiać nad taką kwestią – z pewnością „Kingdom” będzie rozpatrywane, recenzowane i oceniane w wielu innych mediach, łącznie z tymi „zachodnimi”, ale czy jest dobrym reprezentantem koreańskiego przemysłu telewizyjnego? Oto przed wami jego potencjał w pełnej krasie, serial nakręcony z filmowym rozmachem, orientalny i egzotyczny dla zachodniego widza, oryginalny dla koreańskiego z powodu niewykorzystanego dotąd w dramach motywu przewodniego… Jednak wydaje mi się, że „Kingdom” będzie po prostu tylko taką międzynarodową ciekawostką na Netfliksie, bo nie do końca oddaje, jak przeważnie wyglądają koreańskie dramy, gdyby ktoś miałby się nagle nimi zainteresować.

Ocena:

Fabuła – 9/10

Kwestie techniczne – 10/10

Aktorstwo – 9/10

Wartość rozrywki – 9/10

Średnia – 9,25/10

Reklamy

2 comments on “Kingdom”

  1. Kingdom jest najwyżej poprawne i niekoniecznie widać tu te wielkie pieniądze. Scenografia Joseon nawet trochę bardziej oszczędna niż w innych produkcjach, więc tak naprawdę (bogate) wrażenie robią tylko zombi. Nie można poczuć sympatii do bohaterów ani się z nimi związać, bo przedstawieni są powierzchownie, szybko, fragmentarycznie, z daleka i nie wiemy, co myślą. Zresztą, może to i dobrze, skoro niektórzy okażą się zaraz zdrajcami… Elementy humorystyczne nie pasują do mrocznej całości i oglądając te sceny zastanawiam się, czy to nie jest przez pomyłkę plan jakiejś innej dramy. Problemem, wokół którego kręci się Kingdom są zombi, wiadomo, zombi mogą być utrapieniem, ale tym co naprawdę jest problemem, są wewnętrzne dramaty. A tutaj tylko książę koronny ma jakieś wewnętrzne rozdarcie. Reszta to takie duchowe zombi, bo wyprane z dylematów.
    Oczywiście świetna rola Joo Ji Hoona i dla niej mam zamiar obejrzeć drugą część.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.