Beautiful Vampire

Znane też jako: Byutipul Baempaieo, 뷰티풀 뱀파이어

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: czarna komedia, romans, fantasy

Reżyseria: Jung Eun Kyung

Premiera: 2018

Obsada: Jung Yeon Joo, Song Kang, Park Jun Myun, Lee Yong Nyeo

 

Ledwo siedemdziesięciominutowy debiut reżyserski Jung Eun Kyung (aka Judy Jung) jest czymś pomiędzy webdramą a „pełnoprawnym” filmem – z łatwością mogłabym sobie wyobrazić „Beautiful Vampire” pocięte na kilka kawałków ze względu na regularnie rozsiane akcenty, a w dodatku fabuła nie jest najgłębsza, niemniej reżyserka dostała zaproszenie na Bucheon International Fantastic Film Festival, gdzie, zdaje się, oczarował trochę widzów…

Ponad pięćsetletnia wampirzyca Ran (Jung Yeon Joo) dotąd całkiem nieźle ukrywała swoją prawdziwą tożsamość, pracująć jako charakteryzatorka w ciemnym, ciasnym studio i zarabiając tym samym na krwiste posiłki u pobliskiej rzeźniczki (Lee Yong Nyeo) oraz filtry przeciwsłoneczne. Nie jest jednak osobą, której wiek przekłada się na jakieś wyjątkowe doświadczenie życiowe, gdyż największym problemem, którego nie może rozwiązać, jest podwyżka czynszu przez pazerną właścicielkę budynku (Park Jun Myun). Co gorsza, wścibska starsza kobieta nie tylko węszy, czym się główna bohaterka tak naprawdę zajmuje i dlaczego na planach architektonicznych jej lokal jest dużo większy niż w rzeczywistości, ale staje się też typową „dramową teściową”, kiedy jej syn So Nyeon (Song Kang) zakochuje się w Ran od pierwszego wejrzenia. Ona nie potrafi mu się oprzeć – nigdy w życiu nie czuła tak apetycznej krwi…

W kwestii scenariusza „Beautiful Vampire” jest słabym filmem na poziomie opowiadania napisanego przez nastolatkę. Główni bohaterowie zakochują się w sobie, bo tak, matka So Nyeona jest im przeciwna, bo tak (chociaż później wychodzi z tego całkiem nieoczekiwana, zabawna historia, kiedy dowiaduje się o jej wampirzej naturze…), a Ran przez kilkaset lat nie nauczyła się tak naprawdę niczego, co by sprawiło, że byłaby sprytniejsza niż ona, choć może to specjalny zabieg, aby zdemitologizować wampiry jako perfekcyjnych nadludzi. Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, a jeszcze więcej wątków nie ma racjonalnego wyjaśnienia. Przede wszystkim sam romans jest niezwykle naciągany… Już nawet nie wiem czy to zgrzyt spowodowany fabułą, czy może wina aktorstwa, ale kiedy Jung Yeon Joo całkiem nieźle wypada w swojej roli i w sumie z chęcią zobaczyłabym więcej przygód nierozgarniętej, nienadążającej za nowoczesnością wampirzycy, tak jeszcze bardziej zielony od niej Song Kang nie ma do zaoferowania kompletnie nic poza swoją buzią. Jego postać rzuca jakimś łamanym angielskim jako student z Ameryki, ale nawet nie jest to zabawne, lecz żenujące.

Pomimo tego „Beautiful Vampire” ma jedną mocną stronę, przez którą bądź co bądź jest filmem wartym uwagi… kierownictwo produkcji! Przy naprawdę mikroskopijnym budżecie już od pierwszych scen zachwycają barokowe dekoracje, rekwizyty, kostiumy i oświetlenie, które tworzą właśnie ten świat fantasy zawarty w nim – nieco odrealnioną rzeczywistość nasyconą satyrą, która może przywieść na myśl początki kariery Kim Ji Woona lub Bong Joon Ho… Tak więc nawet jeśli wartość merytoryczna „Beautiful Vampire” nie jest wiele warta, oto przed wami film, który, tak dla odmiany, jest przede wszystkim niezwykle obiecującym technicznie dziełem.

Reklamy