The Beauty Inside

Znane też jako: Byuti Insaideu,

Na podstawie: koreańskiego filmu „The Beauty Inside” (2015) w reżyserii Baek Jong Yola

Gatunek: komedia romantyczna, fantasy

Ilość odcinków: 16 x 70 min.

Premiera: 2018

Obsada: Seo Hyun Jin, Lee Min Ki, Lee Da Hee, Ahn Jae Hyun, Moon Ji In, Lee Tae Ri, Ryu Hwa Young, Na Young Hee, Kim Hee Jung, Kim Ye Ryung, Lee Han Wi

 

Kiedy w grę wchodzi kasa i adaptacje…

Na początku 2018 roku NEW (Next Entertainment World), jeden z największych konglomeratów produkujących filmy obok CJ E&M, Lotte i Showbox, na fali sukcesu „Descendants of the Sun”, w który zainwestował, postanowił na dobre zająć się produkcją również seriali przez swoją nowo-założoną odnogę Studio&NEW we współpracy z telewizją jTBC. Zawsze jestem sceptyczna wobec takich pomysłów, bo realistycznie nie można założyć, że nagle zaczną wychodzić jakieś blockbustery filmowej jakości, co właśnie przychodzi do głowy na początku, ale o dziwo już na starcie spotkano się z pierwszym sukcesem wraz z „Miss Hammurabi”. Natomiast druga produkcja tego samego studia, „The Beauty Inside”, o dziwo też zyskała całkiem niezłą oglądalność, ale przede wszystkim mnóstwo popularności w internecie.

Dlaczego „o dziwo”? Bo naprawdę, ile można było się rzeczywiście spodziewać po projekcie, który rzekomo jest remakiem hitowego filmu o tym samym tytule, ale tyle zmienia szczegółów względem konceptu oryginału, że na początku sam ten pomysł wydał mi się po prostu nieposzanowaniem…?

Doskonała para kobiety o wielu twarzach i mężczyzny, których ich nie widzi

Mówi się, że liczy się wewnętrzne piękno, a film „The Beauty Inside” przetestował to w sposób ekstremalny, prezentując głównego bohatera, który każdego dnia budzi się z inną twarzą – kobiety, mężczyzny, starca, dziecka, Koreańczyka, kogoś innej narodowości i innego koloru skóry, do woli. Dramowa adaptacja zapożycza ten koncept, ale znacznie go dostraja na własne potrzeby – główna bohaterka Han Se Kye (Seo Hyun Jin) doznaje wspomnianej przemiany około raz na miesiąc i przez kilka dni przybiera inne wcielenie, a jako że jest aktorką i celebrytką, jej częste zniknięcia powodują niezliczone plotki w tabloidach. Z kolei główny bohater również nie jest „normalny” – chaebol i dyrektor linii lotniczych Seo Do Jae (Lee Min Ki) cierpi na powypadkową prozopagnozję, którą skrzętnie ukrywa nawet przed własną rodziną, starając się rozróżniać ludzi dzięki zapamiętywaniu jak największej ilości detali związanych z nimi. Od razu rysuje się obraz pary wręcz przeznaczonej sobie, co nie? Kobieta, która regularnie staje się dosłownie kimkolwiek i jedyny mężczyzna, który potrafi ją rozpoznać bez słów…

Ilość vs. jakość?

„The Beauty Inside” zdaje się tylko prześlizgiwać po powierzchni konfliktów, które można było znaleźć w filmie. W końcu nieważne, jak głęboka byłaby miłość, wiecznie zmieniający się partner oraz opinie ludzi postronnych mimo wszystko mogą być źródłem ogromnego stresu… Co prawda w jednym z bardziej dramatycznych momentów Do Jae postawił sobie głośno pytanie czy byłby w stanie obdarowywać Se Kye wciąż tymi samymi uczuciami, gdyby już do końca życia została w postaci starca, jednakże nie mogłam uciec wrażeniu, że dramowa wersja „The Beauty Inside” to tylko kolejna komedia romantyczna wzbogacona wymyślnym konceptem fantasy, początkowo głównie dla humoru, aby później ten sam koncept i związane z nim ograniczenia stały się źródłem problemów.

Z drugiej strony nie jest to fatalną wadą, jeśli wziąć pod uwagę realia produkcyjne… Raczej niemożliwe byłoby nakręcić szesnaście odcinków serialu z tak naprawdę anonimową bohaterką, w której wcielaliby się kolejni aktorzy – w samym filmie Woo Jina zagrała ponad setka ludzi… Raczej mogłoby to zmęczyć widza, który chciałby gdzieś zakotwiczyć emocje niż tylko być zaintrygowanym high concept, chociaż oczywiście nie obyło się bez ważnych ról cameo – w Han Se Kye wcielili się m.in. Kim Sung Ryung, Kim Min Seok lub Ra Mi Ran. Tak więc jednocześnie można marzyć o lepszym wykorzystaniu tego konceptu, częstszych przemianach i większej ilości aktorów, z którymi grałby Lee Min Ki, ale kto się oprze Seo Hyun Jin na ekranie?

Różne oblicza miłości, dla każdego

Jeśli rozpatrywać „The Beauty Inside” po prostu jako dramę romantyczną, debiutująca scenarzystka Lim Me Ah Ri z pewnością wyciągnęła niejedną lekcję od Kim Eun Sook, której wcześniej asystowała, ponieważ pierwsze odcinki upływają pod znakiem znajomych, lecz wciąż tak samo wciągających szybkich wymian zdań między głównymi bohaterami, którzy odbijają się od siebie. Znajdziemy tutaj wiele elementów popularnego koreańskiego romansu – uroczych sidekicków, którzy później doczekują się własnych wątków czy taką „epicką” skalę problemów contract relationship, kiedy topowa aktorka i przystojny milioner udają przed mediami parę dla własnych korzyści, a później rzeczywiście zakochują się w sobie… Jednakże przede wszystkim jest to show dwojga ludzi. Seo Hyun Jin i Lee Min Ki może nie należą do najdroższego grona gwiazd Hallyu pokroju Kim Soo Hyuna, Lee Min Ho lub Jeon Ji Hyun, niemniej są weteranami gatunku i to w jego szerokiej skali, nie tylko „gwiazdorskich” romansów rodem z SBSu. Wzbogacają „The Beauty Inside” swoją niesamowitą chemią oraz dobrym aktorstwem.

Drama ta nie posiada czarnych charakterów, ponieważ z początku antagonistyczna, przyszywa siostra Do Jae, Kang Sara (Lee Da Hee), która tylko czyhała na jego błędy, aby przejąć jego pozycję w biznesie, została z czasem obdarowana swoim własnym pobocznym wątkiem romantycznym z najlepszym przyjacielem Se Kye, aspirującym na księdza Ryu Eun Ho (Ahn Jae Hyun). Było to ciekawe odwrócenie konwencji, skoro w tej parze to kobieta obnosiła się pozycją społeczną i bogactwem, a mężczyzna był przemiły i uczynny aż do bólu, parając się milionem prac dorywczych niczym rasowa Candy.

Mając jednak dwie różne pary bohaterów, którym można było kibicować do woli, według własnych upodobań, można dojść do wniosku, że w gruncie rzeczy „The Beauty Inside” jest dramą, w której fabuła ustępuje często po prostu paradzie fanserwisowych scen między bohaterami dla zaspokojenia romantycznych potrzeb widzów. Nie krytykuję tego, bo jest to niegłupi serial, jednakże trzeba jasno powiedzieć, że nie zmusza do głębszych refleksji. Po prostu dobrze się go ogląda, tak samo jak piękną parę Seo Hyun Jin i Lee Min Ki.

Zdobyte nagrody

2018 Korea Best Star Award:

  • Best Drama Star – Seo Hyun Jin

Ocena:

Fabuła – 6/10

Kwestie techniczne – 7/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 8/10

Średnia – 7/10

Reklamy