recenzje filmów

Born to Kill

Znane też jako: Bon Tu Kil, 본투킬

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: melodramat, gangsterski

Reżyseria: Jang Hyun Soo

Premiera: 1996

Obsada: Jung Woo Sung, Shim Eun Ha, Kim Hak Chul

 

Widząc drugi film w karierze Jung Woo Sunga po debiutanckim „The Fox With Nine Tails”, wciąż trudno dostrzec w nim jego obecne umiejętności aktorskie, ale jasne było, że jego agent bardzo się starał zrobić z niego bożyszcza kobiecych serc, chociaż tak naprawdę szczyt bycia cool osiągnął dopiero w następnych „Beat” oraz „City of the Rising Sun” w reżyserii Kim Sung Soo. W porównaniu do niego Jang Hyun Soo to reżyser, który obecnie praktycznie nie istnieje, a „Born to Kill”, które łatwo pomylić z obiecującym filmem noir lub iście koreańskim jopok movie, jest słusznie zapomniane w odmętach lat 90.

Jung Woo Sung wciela się w płatnego mordercę znanego jako… Kil. Pracuje na usługach gangstera Yeoma (Kim Hak Chul), który już w pierwszych scenach zadaje mu prowokacyjne pytanie, kiedy mu wbije nóż w plecy lub czy zdradzi go za większe pieniądze, ale „Born to Kill” nie jest filmem o milczącym, przystojnym anty-bohaterze, a wręcz przeciwnie… Kil zbiera z ulicy pijaną kobietę i tak zaczyna się jego związek z pracującą w barze Soo Ha (Shim Eun Ha), która przez długi czas bawi się z nim z powodu niedowierzania, że może istnieć tak bardzo niewinny, niedoświadczony, niesocjalny mężczyzna, który nie wie nic o prawdziwym życiu, a w własnej lodówce trzyma górę gotówki, którą ona wydaje na swoje ciuchy. Oczywiście pojawienie się po raz pierwszy osoby, na której Kilowi zaczyna zależeć w życiu, sprawia, że zmienia się on i przestaje ślepo podążać za rozkazami, ale wkrótce dogania go ukrywana przeszłość oraz gangsterzy.

Przyznaję, że dobrze ogląda się na ekranie piękną parę Jung Woo Sunga oraz Shim Eun Ha, którą widziałam dopiero drugi raz w życiu po dramie „M” z 1994 roku w tak „prowokacyjnej” roli aspirującej piosenkarki, która z braku lepszych perspektyw jest kobietą do towarzystwa – jej dorobek kojarzy się przede wszystkim z dużo bardziej niewinnymi, platonicznymi melodramatami, w tym kultowym „Christmas in August”. Aktorzy ci mają niezłą chemię na ekranie jako ograniczony społecznie mężczyzna i kobieta, którą to bawi, choć ostatecznie wyciąga go z jego skorupy, ale relacja ta jest przedstawiona bardzo powierzchownie. Mamy oczywisty kontrast między bohaterami, dość szokującą dla mnie scenę erotyczną, bo kompletnie niespodziewaną oraz przewidywalny tor fabuły, kiedy wychodzi na jaw, że niewinny Kil jest płatnym zabójcą.

„Born to Kill” to exploitation movie w czystej postaci… Można go zakwalifikować jako kino gangsterskie, skoro zamiast broni używane są gołe pięści i nożowanie, ale nie wznosi się ponad swój poziom, aby stać się filmem kultowym bądź niszowym, ponieważ wszystko jest tutaj śmiertelnie poważne, bez cienia satyry, co w gruncie rzeczy sprawia, że odbiera się go po prostu jako kiepski i totalnie zestarzały. Strona techniczna jest słaba – w scenach akcji nagminnie nadużywa się slow motion, ale niestety takiego „domowego”, z efektem zacinania się ekranu. Nie sprawiło to, żebym mogła wziąć „Born to Kill” na poważnie.

Zdobyte nagrody

1996 Blue Dragon Film Awards:

  • najlepszy aktor drugoplanowy – Kim Hak Chul

0 komentarzy dotyczących “Born to Kill

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: