Duży biceps, miękki środek i niezliczona ilość filmów, które się jeszcze nie znudziły – o Ma Dong Seoku

Brak komentarzy

W ostatnich tygodniu pojawiły się recenzje trzech filmów z Ma Dong Seokiem w roli głównej? Dużo? Pomyślcie sobie jednak, jaki to tegoroczny ułamek w porównaniu do jego całej, z każdym rokiem gwałtownie rozrastającej się filmografii… Co prawda, w natłoku nowych tytułów tak naprawdę niewiele z nich rzeczywiście zapada w pamięć, ale Ma Dong Seok stał się mimo wszystko jedną z najbardziej opłacalnych gwiazd współczesnego koreańskiego kina.

Umięśniona budowa, która pozostała jeszcze po epizodzie bycia trenerem mieszanych sztuk walki przed rozpoczęciem kariery aktorskiej oraz naturalny talent do niewymuszonej komedii sprawiły, że Ma Dong Seok stał się nieco niespotykaną gwiazdą, jeśli porównać go do innych gwiazdorów koreańskiego kina gatunkowego pokroju Ha Jung Woo lub Lee Byung Huna, ale patrząc na kadry z filmu „Train to Busan” (2016), trudno nie być pod wrażeniem aktora, który jest tak badass. Akurat dobrze się składa, że posiada amerykańskie korzenie, a zatem całkiem komunikatywną znajomość angielskiego, ponieważ sami producenci z Hollywoodu pukają do „Dona Lee” po tym, jak wspomniany blockbuster zombie odbił się szerszym echem na świecie w tym samym roku, co „The Handmaiden” i „Goksung”. Rzekomo dostał nawet ofertę od Marvel Studios na zagranie herosa [źródło: New Strait Times], ale odmówił ze względu na liczne zobowiązania w rodzinnej Korei – tam akurat gra w kolejnych filmach z częstotliwością pracy na planie dramy codziennej…

Są różne zdania wobec tego, kto najbardziej błyszczał z aktorów w 2018 roku. Z pewnością nie można zaprzeczyć, że nie był to rok Joo Ji Huna, który po latach odbudowywania kariery dzięki rolom telewizyjnym i drugoplanowym w filmach, wreszcie zachwycił krytyków trzema konsekwentnymi występami w blockbusterze „Along With The Gods” i thrillerach „The Spy Gone North” oraz „Dark Figure of Crime”. Równie często jest jednak wymieniany Ma Dong Seok, który zresztą współpracował z nim bezpośrednio w drugiej części „Along With The Gods: The Last 49 Days” [źródło: YTN]. Oprócz bycia częścią szerokiej obsady tego największego komercyjnego hitu roku, sygnował swoim imieniem cztery inne filmy, które były już definitywnymi one man shows„Champion” (premiera w maju), „Wonderful Ghost” (wrzesień), „The Villagers” i „Unstoppable” (oba listopad).

Oczywiście nie można ich porównać do kasowego „Along With The Gods” pod względem skali komercyjnego sukcesu, niemniej jednak Ma Dong Seok przeplata wielkie produkcje takimi właśnie dużo mniejszymi, które zbierając nawet milion widzów w kinach, są już uznawane za sukces, a mniej więcej tyle jest warte same jego nazwisko i wizerunek, które sprawiają, że Koreańczycy chodzą na te filmy w ciemno. Jak na razie wygrywa ilością nad jakością z takimi gigantami koreańskiego kina jak Ha Jung Woo lub Lee Byung Hun, którzy w głosowaniu na koreańskiego aktora filmowego 2018 roku zajęli kolejno drugie i trzecie miejsce. Na kolejnych miejscach uplasowali się Song Kang Ho, wspomniany już Joo Ji Hun, Yoo Hae Jin, Jung Woo Sung, Hwang Jung Min, Jo In Sung i Cha Tae Hyun [źródło: 여성신문].

Być może dlatego zdobył nowy przydomek „koreańskiego Dwayne’a Johnsona”, oprócz dawno już przyjętych „Mavely” (Ma + lovely) lub Mayomi (Ma + gwiyomi) [źródło: SCMP]? Podobieństwa do tego aktora są oczywiste – poczynając od bardzo umięśnionej budowy, a kończąc na występowaniu w tak naprawdę wszystkim, czego paradoksalnie nie ogranicza mu właśnie sylwetka, jak to było z tymi wszystkimi gwiazdami kina akcji lat 80. Najwyraźniej sekret popularności tkwi właśnie w odpowiednim timingu, kiedy rzucić okiem do widza, aby go rozbawić…

Trudno jest powiedzieć, co jest początkiem tego całego szału na Ma Dong Seoka – ile osób, tyle opinii. Widzowie dram pewnie będą go pamiętać jako nauczyciela z „Shut Up Flower Boy Band” (tvn 2012). Uważam, że to właśnie 2012 rok był dla niego pierwszym przełomem, kiedy pojawił się jeszcze w filmie „The Neighbors” (2012), za który był nominowany i zdobył swoją pierwszą nagrodę dla najlepszego aktora drugoplanowego. Potem były lata grania głównych skrzypiec w thrillerach klasy B i C oraz wciąż mniejsze role w filmach mainstreamowych, aż szerszej widowni po raz kolejny pokazała go telewizja – konkretnie OCN w dramach „Bad Guys” (2014) i „38 Task Force” (2016). Wspomniane „Train to Busan” przedstawiło go zagranicznym widzom, a status głównego aktora przypieczętował niespodziewany hit „The Outlaws” (2017).

Oczywiście już się pojawiają głosy debatujące nad tzw. „dylematem Ma Dong Seoka” – ile można grać podobnych ról w podobnych filmach? Kiedy pęknie bańka kolejnych produkcji, które wszystko stawiają na jedną kartę, wizerunek swojej głównej gwiazdy? Kiedy ludzie się tym wszystkim zmęczą i po prostu przestaną chodzić do kin na jego filmy? [źrodło: Ize] Rok 2018 był pod tym względem niebezpieczny, chociaż wydaje mi się, że jest to nieunikniony efekt nagromadzenia się przygotowywanych na większej przestrzeni czasu projektów, które później różni dystrybutorzy wypuścili pod wpływem trendu (patrz: dwa tygodnie dzielące premiery bardzo podobnych do siebie fabularnie „The Villagers” i „Unstoppable”). Sam Ma Dong Seok przeplata role o różnym znaczeniu dla całości produkcji, dlatego nie skończy mu się praca. Jak sam zresztą mówi, nie ma innego hobby poza występowaniem [źródło: Sisaweek].

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.