The Vanished

Znane też jako: Vanished Night, The Body, Sarajin Bam,

Na podstawie: hiszpańskiego filmu „Trup” (2012) w reżyserii Oriola Paulo

Gatunek: thriller

Reżyseria: Lee Chang Hee

Premiera: 2018

Obsada: Kim Sang Kyung, Kim Kang Woo, Kim Hee Ae, Seo Hyun Woo, Lee Ji Hun, Lee Min Ji, Han Ji Ahn

 

Zauważyłam, że wbrew pozorom koreańscy twórcy coraz częściej sięgają po inspiracje do zagranicznych filmów i to nawet w tak popularnym, rozpracowanym przez nich gatunku, jakim jest thriller… „The Vanished” jest adaptacją hiszpańskiego filmu „Trup” (ang. „The Body”) i doskonale przekłada europejski styl noir na koreańską modłę, zasięgając przy tym do pomysłów, które sprawiają, że można by na początku nawet pomylić ten film z thrillerem/horrorem, jeśli przypomnieć sobie azjatyckie historie o duchach…

W trakcie burzliwej nocy strażnik w policyjnym laboratorium kryminalistycznym zauważa z przerażeniem zwłoki, które nie powinny stać, a później one znikają. Szybko zostają wezwani detektywi, w tym pijany, nieobliczalny Woo Joong Shik (Kim Sang Kyung), który wbrew pozorom jest dużo bystrzejszy niż się innym wydaje. Na miejscu pojawia się również mąż ofiary Park Jin Han (Kim Kang Woo), którego detektyw zaczyna podejrzewać o morderstwo, widząc jego sztuczne reakcje. Jego małżeństwo ze starszą chaebolką Yoon Seol Hee (Kim Hee Ae) nie było szczęśliwe, gdyż był marionetką w jej rękach. To żona kazała mu pracować w swojej firmie farmaceutycznej zamiast wykładać na uczelni, a jedyne pocieszenie znajdował w ramionach dużo młodszej studentki Hye Jin (Han Ji Ahn). Miał więc całkiem niezły motyw, aby otruć żonę nowo wynalezionym środkiem anestezjologicznym, który nie zostawia śladów, aby upozorować śmierć naturalną… tylko czy wtedy po co kradłby jej ciało z kostnicy…?

„The Vanished” jest o tyle interesującym filmem, że z wyjątkiem retrospekcji oczywiście, akcja dzieje się w przeciągu kilku godzin w budynku, w którym znajduje się laboratorium. W tej ograniczonej przestrzeni rozgrywa się pojedynek psychologiczny Joong Shika i Jin Hana, w którym ten pierwszy próbuje podjudzić drugiego, aby odkrył się ze swoim domniemanym przez niego morderstwem, a ten drugi doświadcza w wyniku stresu różnych halucynacji i przypominając sobie różne szczegóły z ostatnich dni, zaczyna podejrzewać, że być może Seol Hee wcale nie umarła tylko złapała ich wszystkich w pułapkę i się teraz mści. Jest to jeden z tego rodzaju filmów, w których wszystko sprowadza się do końcowego zwrotu akcji, który zachwyci bądź rozczaruje widzów…

Zanim jednak do tego dojdzie, na ekranie można zobaczyć całkiem niezłą zabawę w kotka i myszkę i to na wielu poziomach. Kim Hee Ae kradnie całą uwagę widza za każdym razem, kiedy pojawia się na ekranie, choć jej rolę w innych filmach nazwano by gościnną ze względu na swoją krótkość. Wprowadza jednak moim zdaniem najwięcej napięcia samym sączeniem wina z kieliszka, ponieważ w filmie, w którym rozważa się wszystkie możliwości, zanim rozwiązanie zagadki nie zostanie odkryte, najwięcej właśnie próbuje się odczytać z jej krótkich scen. Osobiście zakładałam nawet wariant ducha mszczącego się zza grobu, widząc niejeden taki koreański film i dając się złapać na przynętę reżysera, który serwuje w zamkniętej przestrzeni klimat prawie jak z horroru, kiedy Park Jin Han widzi kolejne elementy świadczące o obecności Seol Hee.

Więcej chyba nie mogę powiedzieć, aby nie psuć niespodzianki. „The Vanished” uznaję za ciekawą mieszankę stylów, taki koreański thriller zemsty do pary z noir, w którym każdy z głównych bohaterów ma coś na sumieniu. Kwestia tylko w tym, że nie jest to film, który wznosi się ponad swój poziom oraz serwowaną rozrywkę, aby stać się kolejnym z klasyków, choć z pewnością jest to jeden z lepszych tytułów w ostatnich filmografiach Kim Sang Kyunga i Kim Kang Woo.

Reklamy