Krótko o wynikach koreańskiego box office 2018 roku i najnowszym wielkim hicie, który odwraca tę bessę

Brak komentarzy

Już wyszłam z wprawy w zbieraniu do kupy cyferek i próbowaniu udowodnienia hipotezy, jak to koreańskie filmy to nieustające pasmo komercyjnych sukcesów. Nim się obejrzałam, mija prawie dekada, odkąd bliżej przyglądam się jego wynikom i mogę powiedzieć, że koreańskie kino znajduje się obecnie na zupełnie innym etapie niż jeszcze kilka lat temu – bardziej skomercjalizowanym, wykalkulowanym i coraz bardziej odważniejszym w kwestii zakładania budżetów i przesuwania w górę granicy break even. Zawsze zostaje Netflix dla pokrycia potencjalnych strat, co nie?

Dla przypomnienia – od 2011 do 2016 rekord koreańskiego box office był ciągle bity przy zwiększającej się frekwencji widzów na rodzime filmy. Zresztą 2016 był o tyle wyjątkowym rokiem dla tej kinematografii, że nie tylko zebrał miliony widzów, ale też wypuścił współczesne już klasyki, takie jak „The Handmaiden”, „Goksung” i „Train to Busan”, a więc komercyjny sukces szedł w parze również z tym artystycznym.

Niestety od tego czasu można zauważyć spadek frekwencji widzów w kinach, tę długo prognozowaną bessę. Co prawda, w 2017 światło dzienne ujrzał największy blockbuster fantasy koreańskiego kina, „Along With The Gods: The Two Worlds”, a zaraz w 2018 jego sequel pt. „Along With The Gods: The Last 49 Days”, ichniejsza kinematografia coraz częściej spotyka się z problemem, którego wcześniej nigdy bym nie podejrzewała – wielkie produkcje nie stają się gwarantowanymi hitami, a tacy giganci jak Song Kang Ho lub Ha Jung Woo zaskakująco nie przyciągają tłumów w sezonie ogórkowym… Przykładem tego są grudniowe, słabe wyniki box office 2018 roku:

Źródło: End-Of-Year Peak Season Scores (@koreanfilm.or.kr)

Co roku grudzień jest okresem, kiedy premierę mają dwie, trzy wielkie produkcje, na które dystrybutorzy liczą najbardziej, ale w 2018 po raz pierwszy od 2011 roku koreańskie produkcje zostały w tyle za zagranicznymi, a żadnego filmu z „The Drug King” (premiera 19.12 / 1.86 mln widzów), „Swing Kids” (premiera 19.12 / 1.43 mln widzów) lub „Take Point” (premiera 26.12 / 1.6 mln widzów) nie można nazwać hitem, kiedy ich produkcja kosztowała bardzo dużo.

Z jednej strony w kwestii wyników sprzedaży 2018 rok jest drugim najbardziej profitowym w historii, ale z drugiej jest to spowodowane podwyżką cen biletów do koreańskich kin – liczba widzów była mniejsza niż dotychczas. Niepokojące są wzrastające koszty produkcji filmów – wspomniane w powyższym akapicie tytuły nie zwróciły się. Ponadto takich komercyjnych porażek było w 2018 wbrew pozorom dużo więcej… „Psychokinesis”, drugi film Yeon Sang Ho po spektakularnym „Train to Busan”, został szybko zdjęty z ekranów i wrzucony na Netfliksa, podobnie rozczarowujące wyniki sprzedaży osiągnęły „Golden Slumber”, „Heungboo: The Revolutionist” i „Detective K: Secret of the Living Dead” będące najmniej popularne w serii. Największą finansową klapą zostało „Illang: The Wolf Brigade”, na które nie poszło nawet milion widzów do kinach, kiedy break-even point tego filmu opiewał na 6 milionów sprzedanych biletów… W drugim półroczu mierne wyniki box office zanotowały kosztowne „Feng Shui”, „Monstrum” i „The Negotiation”. Co więcej, znajdujące się w ścisłej czołówce najchętniej oglądanych koreańskich filmów 2018 roku „The Great Battle” (5,440,186 widzów) i „The Spy Gone North” (4,974,520 widzów) ledwo zarobiły na swoje wydatki związane z produkcją, dystrybucją i marketingiem, pomimo tak wysokich frekwencji…

Zastanawiam się czy po prostu Koreańczycy nie uodpornili się na swoje regularnie wypluwane blockbustery? Podobne wyniki, co wyżej wymienione tytuły, zanotowały również średnio- i niskobudżetowe filmy, które może w życiu nie zbliżyłyby się do wartej wszelkich newsów magicznej granicy 10 mln widzów, ale dzięki temu pozbywają się presji zostania hitem i skupiając się na innych rzeczach, paradoksalnie przyciągają sporo widzów i osiągają sukces. Wśród takich filmów, które wbrew pozorom całkiem nieźle zarobiły, znajdują się „Intimate Strangers”, „The Vanished” i „Door Lock”, wszystkie trzy będące remake’ami europejskich filmów, „Dark Figure of Crime” i przede wszystkim „Gonjiam: Haunted Asylum” – horror kosztujący około 900 tys. dolarów, który zarobił $19,161,925.

Jednak wyniki box office niezmiennie fluktuują i niczym na giełdzie po bessie musi kiedyś nastąpić hossa… Rok 2019 już ujrzał swój największy, kompletnie niespodziewany hit – komedię kryminalną „Extreme Job”, która na dzień dzisiejszy ma zanotowane prawie piętnaście i pół miliona widzów po premierze 23 stycznia! Mimo że wciąż jeszcze jest pokazywane w kinach, już się znajduje na drugim miejscu w koreańskim box office wszech czasów, tuż za patriotycznym, epickim widowiskiem „Roaring Currents”, ale wyprzedzając „Along With The Gods”. Dla porównania, „Extreme Job” przy budżecie 5.8 mln dolarów zarobiło już 119,5 mln, kiedy ten drugi tytuł przy 18.3 mln budżetu 108.2 milionów dolarów… Zwiastuje to nowy rozdział w historii koreańskich filmów komediowych – najpopularniejszego gatunku około 20 lat temu, który ustąpił miejsca thrillerom, by po tylu latach zanotować pierwszy większy hit w postaci „Luck.Key” w 2016 roku.

Źródło:
Pierce Conran, Mid-Budget Titles Gain Ground, „Korean Cinema Today Vol. 33”, luty 2019, s. 8-11

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.