Dance Dance

Znane też jako: Daenseu Daenseu,

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: taneczny

Reżyseria: Moon Sung Wook

Premiera: 1999

Obsada: Joo Jin Mo, Hwang In Young, Yoon Ki Won, Yang Dong Geun, Yoo Na Young

 

W trakcie, kiedy hollywoodzkie przeżywało swoją krótką fascynację filmami tanecznymi, zaczynając od „W rytmie hip-hopu” i przechodząc przez te wszystkie części „Step Up” oraz naśladujące je inne filmy, w Korei już w 1999 roku pojawiło się „Dance Dance” – wydaje mi się, że pierwszy i ostatni przedstawiciel tego gatunku w ichniejszym kinie. To akurat moje osobiste przypuszczenie, ale podejrzewam, że to wszystko za sprawą wielkiego komercyjnego i krytycznego sukcesu japońskiego filmu „Shall We Dance” z 1996 roku, mimo że jest o tańcu towarzyskim oraz lokalnej kultury kpopu, która wykwitła w latach 90.

„Dance Dance” jest aktorskim debiutem Joo Jin Mo – wydaje mi się, że jedynym takim lekkim tytułem w jego filmografii, w którym pokazuje wizerunek niewinnego studenta, oprócz oczywiście roli w komedii romantycznej „200 Pounds Beauty”. Wciela się on w studiującego medycynę Jun Younga odkrywającego zupełnie nowe hobby, które każe mu się zastanowić nad tym, co tak naprawdę chce robić w życiu – taniec. Konkretnie to wedle gatunkowego stereotypu wpada mu w oko Jin Ah (Hwang In Young) i podąża za nią do szkoły tańca, do której się spontanicznie zapisuje, ale jak można się domyślić, tańczenie przestaje być po pewnym czasie tylko wymówką, aby spotykać piękną dziewczynę, a staje się jego nową pasją.

„Dance Dance” jest absolutnie nieoryginalnym filmem, który podąża utartymi schematami, jednak w tym przypadku jest to kompletnie nieszkodliwe, gdyż brakuje tutaj czarnych charakterów lub rywali do pokonania, dlatego można się skupić tylko i wyłącznie na stającym się coraz lepszym Joo Jin Mo. Mamy bardzo znajomy obraz nowicjusza, który najpierw wyciera podłogi i włącza muzykę, a po godzinach powtarza to, co widział na sali, póki go ktoś nie wypatrzy i nie postanowi uczyć od podstaw. Film jednak zachowuje pozory rzeczywistości i nie bierze on udziału w finałowym występie, tylko im kibicuje.

Ekipa taneczna w tym filmie jest grupą back dancerów, dlatego jedyny „konflikt” w „Dance Dance” to kiepskie traktowanie ich przez producenta muzycznego przy nagrywaniu programu kpopowego, a tak to przelotnie są zasygnalizowane ich ambicje i marzenia jako osób, dla których taniec to całe życie (w kontraście do Jun Younga, dla którego to hobby, bo studiuje przecież medycynę). Ciekawostką będzie Yang Dong Geun w roli drugoplanowej wykorzystujący swoje umiejętności breakdancera oraz ogólnie spojrzenie na koreańską kulturę hip-hopową lat 90., mimo że główna bohaterka specjalizuje się w tańcu współczesnym. Z perspektywy czasu finałowy występ w tym filmie nie jest niczym imponującym, ale „Dance Dance” ogólnie mało się zestarzało, jeśli tylko przymknąć oko na fryzury a’la koreańskie boysbandy z okresu H.O.T i Sechs Kies. Jest to niewymagający, przyjemny seans ze świetnie zapowiadającym się od samego początku Joo Jin Mo, który wykrzesa chemię za siebie i za sztywną w tym aspekcie Hwang In Young.

Reklamy