Musa, The Warrior

Znane też jako: Wojownik Musa, The Warrior, The Ultimate Warrior, The Warriors, Musa, , 武士

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: historyczny, wojenny

Reżyseria: Kim Sung Soo

Premiera: 2001

Obsada: Jung Woo Sung, Joo Jin Mo, Ahn Sung Ki, Zhang Ziyi, Yu Rongguang, Park Yong Woo, Yoo Hae Jin, Lee Doo Il, Jung Yak Yong, Park Jung Hak

 

Razem z „Bichunmoo” oraz „The Legend of Gingko”, „Musa” dopełnia trójkę filmów kostiumowych tamtego okresu, które jako jedyne zdobyły sukces komercyjny, a gatunek historyczny długo był dość marginalny w koreańskim kinie jako kosztowny i nierentowny. Ambitnie powierzono reżyserowi Kim Sung Soo wielki projekt bijący kolejny rekord budżetu, choć niestety uważam, że raczej nie radzi sobie w kinie kostiumowym, skoro to właśnie we współczesnych filmach najlepiej jest widoczny jego czar (patrz: „Beat” lub „City of the Rising Sun”)…

Kolejna współpraca z Jung Woo Sungiem pokazała, że całkiem nieźle pasuje do „chińskich” spektakli wuxia, zresztą rzeczywiście występując lata później w jednym z takich – „Reign of Assassins” u boku Michelle Yeoh. Tutaj odwrotnie, mamy chińską aktorkę w koreańskiej produkcji i to nie pierwszą lepszą, ale mega-gwiazdę Zhang Ziyi… Nic więc dziwnego, że „Musa” zawędrowało nawet do polskiej telewizji na fali popularności tego rodzaju filmów, ale w tym właśnie tkwi nieporozumienie – to nie jest poetycki spektakl fruwających wojowników, ale męczące kino drogi i film wojenny osadzony w skomplikowanych czasach zmiany władzy zarówno w chińskim państwie, jak i na Półwyspie Koreańskim. Moje nastoletnie serce było bardzo rozczarowane i pamiętam, że nie wysiedziałam tego filmu do końca, skreślając go po prostu jako kiepski, ale sięgając do niego ponownie po jakiejś dekadzie czasu, mam oczywiście lepsze zdanie, choć wciąż utrzymuję, że „Musa” po prostu nie przypadło mi do gustu.

XIV wiek, gdzieś na Pustyni Gobi. Konwój z Goryeo jadący do państwa Ming zostaje aresztowany po śmierci chińskiego dyplomaty, ale napadają na nich Mongołowie. Ocaleli Koreańczycy walczą o przetrwanie na pustyni pod dowództwem młodego, niedoświadczonego generała Choi Junga (Joo Jin Mo). Kiedy ratują z rąk Mongołów porwaną księżniczkę Buyong (Zhang Ziyi), zostaje podjęta decyzja o odeskortowaniu jej do stolicy Nanjing, aby naprawić stosunku między Goreyo a Ming. Mongolska armia pod dowództwem Rambulhwy (Yu Rongguang) depcze im jednak po piętach, aby ją odzyskać, natomiast jemu samemu zaimponował podróżujący z nimi Yeo Sol (Jung Woo Sung) – tajemniczy wojownik z talentem do walki włócznią, którego pan czyni wolnym człowiekiem tuż przed swoją śmiercią, ale reszta grupy wciąż go widzi tylko jako niewolnika.

„Musa” w całości rozgrywa się na pustynnych bezdrożach, a bohaterowie podróżują do opuszczonej fortecy, myśląc, że to ich ocali przed atakami. W trakcie tej wędrówki pojawiają się naturalnie konflikty interesów (misja do Nanjing vs. chęć powrotu do Goryeo), wycieńczenie oraz samolubna walka o własne życie w obliczu zagrożenia. Sprawiło to, że „Musa” okazało się być dla mnie trudnym do przegryzienia filmem, ni to chińskim spektaklem sztuk walki, ni to znajomym dramatem o władzę, co jest najczęstszym motywem sageuków. Jak wspomniałam, jest to dramatyczne kino drogi, a w ostatnim akcie obraz oblężenia nędznej fortecy. Kolejnym „obcym” dla mnie elementem był brak koreańskiego patriotyzmu, choć to zrozumiałe, kiedy bohaterowie czują się porzuceni na obcej ziemi oraz brak wątku romantycznego, choć zasygnalizowane jest, że ochraniający księżniczkę Yeo Sol coś tam sobie o niej myślał…

Generalnie w innym wypadku to wszystko byłoby wielkimi zaletami filmu, który wyłamuje się ze schematu, jednakże „Musa” przywiązując ogromną wagę do realizmu oraz powagi, staje się przez to męczące i przynudzające, szczególnie iż jest to długi film. Pomyślałam sobie, że być może wrażenie byłoby zupełnie inne, gdyby tylko reżyser postanowił przewrotnie zrobić z tego western – warunki są przecież do tego odpowiednie i tylko zabrakło muzyki, która nadałaby taki klimat „Musa”. Jednakże ścieżka dźwiękowa autorstwa Sagisu Shiro, jego pierwsza do filmu aktorskiego, a nie anime, jest mrocznym podkładem niewzbudzającym poczucia bohaterskości.

Zdobyte nagrody

2001 Asia-Pacific Film Festival:

  • najlepszy montaż

2001 Blue Dragon Film Awards:

  • najlepszy aktor drugoplanowy – Ahn Sung Ki
  • najlepsze zdjęcia i oświetlenie
  • nagroda popularności dla Jung Woo Sunga

2001 Busan Film Critics Awards:

  • najlepsze zdjęcia

2002 Grand Bell Awards:

  • najlepszy montaż
  • najlepsze kostiumy

Reklamy