SKY Castle

Znane też jako: Princess Maker,

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komediodramat

Ilość odcinków: 20 x 70 min.

Premiera: 2018-2019

Obsada: Yeom Jung Ah, Lee Tae Ran, Yoon Se Ah, Oh Nara, Kim Seo Hyung, Jung Joon Ho, Choi Won Young, Kim Byung Chul, Jo Jae Yoon, Kim Hye Yoon, Kim Bora, Chani (SF9), Jo Byung Kyu, Kim Dong Hee, Lee Ji Won, Lee Yoo Jin, Lee Hyun Jin, Kim Jung Nan, Yoo Sung Joo, Song Gun Hee

 

Odkąd napisałam newsa o historycznym sukcesie „SKY Castle”, około miesiąc czasu zajęło mi obejrzenie tej dramy i przekonanie się na własnej skórze czy był on zasłużony. Dlaczego nie zabrałam się za to wcześniej, widząc przecież na bieżąco rosnącą oglądalność oraz doświadczając wielkiego szumu medialnego? Ponieważ mimo wszystko nie czułam większego zainteresowania przyświecającym motywem tej dramy… Obraz niezwykle wymagającej koreańskiej edukacji, która jest w gruncie rzeczy toksyczna, poznałam wcześniej w niemniej dramatycznym „A Wife’s Credentials”, tak więc miałam już zaliczoną przynajmniej jedną naprawdę dobrą dramę skierowaną do innej grupy wiekowej niż moja.

„SKY Castle” okazało się dramą wychodzącą poza ramy serialu dla konkretnej grupy widzów i uważam, że w tym właśnie tkwi jeden z jej sukcesów. Na papierze jest to makjang – bohaterowie posuwają się do tak niewyobrażalnych czynów, że można by z tego zrobić operę mydlaną, jednak produkcja tej dramy stoi na tak wysokim poziomie, że reżyser zdołał uciec potencjalnemu odczuciu populizmu oraz wywoływania szoku dla oglądalności (w porównaniu do innego największego hitu 2008 roku od SBSu…), kręcąc serial, który można określić wielorako – jako komediodramat, czarną komedię, satyrę, a nawet thriller

Cztery kobiety, cztery rodziny i cztery różne pojęcia klasy

Tytułowe Sky Castle jest luksusowym osiedlem, w którym zamieszkanie wiąże się z przynależnością do koreańskiej elity społecznej, a słynie z tego,  że pochodzące stamtąd dzieci należą do ścisłej czołówki szkolnych rankingów z całego kraju i mają największe szanse na rozpoczęcie studiów w jednej z trzech najbardziej prestiżowych uczelni w kraju – oznaczanym akronimem „SKY” Seoul National University, Korea University lub Yonsei University, których absolwenci głównie tworzą polityczną i ekonomiczną elitę Korei.

Mieszkańcy Sky Castle wyprawiają wielkie przyjęcie, aby uczcić dostanie się na wydział medycyny Seoul National University przez Young Jae (Song Gun Hee), syna prawdziwej queen bee wśród sąsiadek, Lee Myung Joo (Kim Jung Nan). Inne matki gratulują jej i schlebiają, ale tak naprawdę rywalizują między sobą o to, której Myung Joo wyjawi sekret sukcesu swojego syna, aby zapewnić podobnym własnym dzieciom. Okolicą wstrząsa jednak wiadomość o jej samobójstwie… Czego mogło zabraknąć w życiu Lee Myung Joo oraz dlaczego Young Jae porzucił swoją rodzinę zaraz po dostaniu listu akceptacyjnego z uczelni, skoro tysiące innych nastolatków chciało by być na jego miejscu?

„SKY Castle” otwiera się jedną tragedią, aby tym bardziej pokazać jeszcze tragiczniejszą obłudę swoich bohaterów w reakcjach na nią. Mamy w tej dramie cztery rodziny kompletnie różne rodziny. Główną bohaterką można nazwać Han Seo Jin (Yeom Jung Ah), która była najbliżej z Myung Joo. Kiedy dowiaduje się o sekrecie sukcesu Young Jae, za wszelką cenę pragnie załatwić swojej osiemnastoletniej córce Ye Seo (Kim Hye Yoon) podobnego koordynatora, który stuprocentowo zapewniłby jej dostanie się na studia medyczne z absolutnie najlepszymi wynikami, co byłoby pójściem w ślady jej męża Kang Jun Sanga (Jung Joon Ho), poważnego kandydata na dyrektora oddziału ortopedii oraz zaspokoiłoby jej cyniczną, wymagającą teściową, która gardzi Seo Jin, która nie urodziła jej wnuka.

Han Seo Jin zawdzięcza swoją wysoką pozycję społeczną małżeństwu z odpowiednio postawionym człowiekiem z bogatej rodziny, a jednak w swoim perfekcyjnym wizerunku i równie perfekcyjnym wynikom córki jest idolką bogatej od urodzenia Jin Jin Hee (Oh Nara), która aspiruje do tego samego, lecz niestety jej mąż Woo Yang Woo (Jo Jae Yoon) jest pod kierownictwem Kang Jun Sanga w szpitalu, w którym pracują, a uczęszczający do gimnazjum syn Soo Han (Lee Yoo Jin) nie przejawia talentu w nauce, nie mogąc nawet dorównać drugiej córce Seo Jin, nieco zaniedbywanej przez nią na rzecz starszej siostry Ye Bin (Lee Ji Won). Para Jin Jin Hee i Woo Yang Woo to największe komediowe wytchnienia tej dramy jako mniej uzdolnieni naśladowcy innych.

Sukcesów Ye Seo zazdrości również profesor Cha Min Hyuk (Kim Byung Chul), ojciec-tyran bliźniaków Seo Juna (Kim Dong Hee) i Ki Juna (Jo Byung Kyu) wręcz wpychający im do gardła swoją własną teorię o zdobywaniu szczytu piramidy społeczeństwa. Jest bardzo dumny z tego, że sam doucza swoich synów, lecz niestety nie daje to perfekcyjnych wyników na testach i tym bardziej sprawia, że znęca się nad nimi psychicznie. Jego żona No Seung Hye (Yoon Se Ah) od lat to znosi, ale wkrótce nowa sąsiadka wzbudza w niej odwagę, aby chronić własne dzieci.

Jest nią Lee Soo Im (Lee Tae Ran), która wprowadza się do byłego domu Myung Joo. Od razu widać, że nie pasuje do stereotypowego mieszkańca Sky Castle, ponieważ razem z mężem Hwang Chi Yeolem (Choi Won Young) wywodzą się z sierocińca, a wszystko osiągnęli ciężką pracą – on dostaje propozycję zostania dyrektorem w szpitalu, co rozsierdza Kang Jun Sanga, a ich syn Woo Joo (Chani) osiąga podobne wyniki, co Ye Seo, bez żadnych dodatkowych zajęć oraz ekskluzywnych korepetytorów. W dodatku Soo Im jest najbardziej racjonalną ze wszystkich matek, nie biorąc wcale udziału w wyścigu szczurów.

To głównie motywuje Han Seo Jin do zatrudnienia za wszelką cenę legendarną korepetytorkę Kim Joo Young (Kim Seo Hyung), która przyjmuje tylko jednego ucznia na rok. Ma stuprocentową skuteczność w wysyłaniu swoich podopiecznych na wymarzone studia, ale to ona jest najbardziej podejrzaną osobą w tragedii rodziny Myung Joo, ucząc wcześniej Young Jae. Bez ogródek pyta się Seo Jin czy jest w stanie wytrzymać WSZYSTKO, aby tylko wysłać Ye Seo do Seoul National University…

Psychologiczna gra o wielką (dla bohaterów) stawkę

„SKY Castle” naprawdę testuje granice, do jakich można się posunąć, aby osiągnąć życiowy sukces… Można przez to odebrać tę dramę jako totalnie przerysowaną i po prostu nie rozumieć, dlaczego cały świat zależy od dostania się na uczelnię, pomijając sam fakt w ogóle ukończenia jej, bo wydaje się, jakby dostanie listu akceptacyjnego było końcem morderczej pracy oraz kilkunastogodzinnej nauki każdego dnia i równało się z natychmiastowym sukcesem i gorącą posadką po studiach. Warto jednak spojrzeć na „SKY Castle” jak na krzywe zwierciadło kraju o najwyższym poziomie edukacji na świecie, który wciąż cierpi na wysoki czynnik samobójstw, bezrobocie dwudziestolatków i ogólne niezadowolenie społeczne… Z powodu powstałego edukacyjnego elitaryzmu gloryfikowane są wyniki egzaminów, a nie zdolności i kreatywność. Wystarczy poszukać w internecie artykułów na temat fenomenu helicopter parents lub wysokiego czynnika rezygnacji ze studiów na uczelniach Ivy League właśnie przez Azjatów, który od małego są reżimowo nauczani rozwiązywania testów, a potem nie radzą sobie z adaptacją do zachodniego trybu studiowania.

Na taką życiową porażkę zapowiada się moim zdaniem właśnie Ye Seo, która jako postać nawet nie wydaje się być w tej dramie ludzka, bo jest jak klejnot koronny własnej matki. To rodzaj nastolatki, która co prawda poświęca wszystko nauce, ale chowana pod kloszem Han Seo Jin ma przebrzmiałe ego oraz ambicje i winą za każdą swoją porażkę obarcza innych – matkę lub „niekompetentnych” nauczycieli. Występ Kim Hye Yoon jest histeryczny, ale też na swój sposób niepokojący. Kim Joo Young z łatwością może nią manipulować, dlatego nigdy nie wiadomo jak wybuchnie i kto oberwie rykoszetem.

Skoro już o niej mowa, rola Kim Seo Hyung z jednej strony jest smoliście czarnym charakterem. Zarówno widzowie, jak i inni bohaterowie „SKY Castle” zdają sobie sprawę, jak bardzo jest zamieszana w różne tragedie swoich podopiecznych, najprawdopodobniej nakłaniając ich podświadomie do różnych zbrodni, aby tylko osiągnąć dany cel. Ona sama daje na początku jasno do zrozumienia, że nie weźmie odpowiedzialności za potencjalne tragiczne konsekwencje jej kontrowersyjnych usług, ale każdemu zawsze się wydaje, że jest inny, lepszy i jego to nie spotka…

Dlatego „SKY Castle” proponuje coś zupełnie innego niż klasyczną walkę dobra ze złem lub skorumpowanej elity z biednymi, prawymi ludźmi. Jest to zabawa w podżeganie się oraz testowanie granic, do jakich są w stanie posunąć się ludzie z czystym sumieniem. Kim Joo Young nie jest komiksowym villainem, którego można po prostu nienawidzić, bo często ma najwięcej racji. Zbyt ambitna i zdesperowana Han Seo Jin też jest czarnym charakterem, przymykając oko lub nawet dokładając się do krzywdy innych, aby tylko jej córka była bezpieczna. Mamy tu nawet trzecią taką postać, koleżankę z klasy Ye Seo, Kim Hye Nę (Kim Bora), która potrafi nieźle zmanipulować nawet dorosłych, chociaż kroczy mroczną ścieżką zemsty niczym główna bohaterka rasowych revenge dram.

Przeciwwagą dla nich jest postać Lee Soo Im, która stara się obnażyć chore ambicje i bezkarność innych, będąc taką Joanną D’Arc w Sky Castle, co podkreślają nawet materiały promocyjne – oto jedyna dorosła osoba, która potrafi naprawdę wysłuchać nie tylko swojego, ale również innych dzieci, których rodzice bagatelizują. No Seung Hye walczy we własnym z domu z tyranią męża, która jest tragikomiczna…

…i pomyśleć, że to wszystko zmieściło się w jednym serialu, całe to bogactwo postaci tworzących ensemble drama, psychologiczna głębia, zagadki tragicznych śmierci dla zbudowania napięcia oraz społeczna satyra, która z jednej strony może dać do myślenia, ale z drugiej zdaje się też przekazywać, że takie sytuacje są i nadal będą. „SKY Castle” trafia do starszych widzów dzięki uniwersalnemu tematowi rodzicielstwa oraz do młodszych dzięki wartkiej akcji. Pomimo makjangowych elementów drama nie idzie na skróty oraz często nie podąża torem, którego można by się spodziewać po obejrzeniu innych tego typu. Przede wszystkim jest to koreańska drama bez zdrady małżeńskiej, niesłychane! Zobaczymy tylko jak długo będzie wciąż modnym popkulturowym fenomenem, ponieważ miałam wrażenie, jakbym widziała już ją całą, zanim w ogóle do niej rzeczywiście zasiadłam, przez to całe wałkowanie jej w programach rozrywkowych i talk shows. Potem się jednak okazało, że pomimo znania wielu scen, oglądanie samemu „SKY Castle” wciąż było bogatym doświadczeniem, a to sztuka. Jeden minusik za nieinteresujące w kontekście całości sagi polityczne w szpitalu, w którym pracuje trzech ojców.

Ocena:

Fabuła – 10/10

Kwestie techniczne – 10/10

Aktorstwo – 10/10

Wartość rozrywki – 9/10

Średnia – 9,75/10

Reklamy