Komplementy sprawiają, że tańczy – tłum. wywiadu z Gong Hyo Jin

Przez ostatni weekend na blogu pojawiły się trzy recenzje filmów z Gong Hyo Jin – starszych „Surprise” i „Conduct Zero”, gdzie grała role drugoplanowe oraz dla kontrastu najnowszego „Hit-and-Run Squad”. Na potrzeby styczniowej premiery tego filmu zrobiła obowiązkową rundkę medialną, tak więc to chyba dobry pomysł, aby podzielić się jednym z wywiadów ogólnie podsumowujących dotychczasową karierę jednej z moich ulubionych koreańskich aktorek? Oto moje tłumaczenie dwu-częściowiego wywiadu, jakiego udzieliła grupie reporterów (a ja wybrałam spośród nich wersję jednego portalu), pomimo mojej niezbyt przychylnej recenzji tamtego filmu:

Minęło już 20 lat, odkąd Gong Hyo Jin zrobiła pierwszy krok jako aktorka w filmie „Memento Mori” (1999). Wiedząc lepiej iż ktokolwiek inny, jak cenną profesją jest zawód aktora, utwierdziła w międzyczasie swój wizerunek kobiety, która teraz może śmiało marzyć o nagrodzie za całokształt kariery [dop. tłum. autor zrobił tu grę językową, wykorzystując nazwisko Gong – 공 i słowo „nagroda za całokształt” – 공로상].

Mające premierę 30 stycznia „Hit-and-Run Squad” jest filmem sensacyjnym o trudnej walce policyjnego oddziału z nieuchwytnym przedsiębiorcą, maniakiem szybkości. Gong Hyo Jin gra w nim rolę elitarnej policjantki Eun Shi Yeon, która w wyniku niespodziewanych wydarzeń zostaje zdegradowana do wydziału wypadków drogowych.

Jedna z aktorek stojących na czele koreańskiego kina – Gong Hyo Jin, która wciela się za każdym razem w nową postać. Wydaje się jednak, że „Hit-and-Run Squad” jest dla niej nieco bardziej specjalne z powodu pierwszej w karierze roli policjantki oraz scen pościgów. Dodała tym samym nowe określenie dla siebie – „Gong-crush” obok wcześniejszych „Gong-vely” i „Rom-Com Queen”, zwracając uwagę swoją charyzmą. To dopiero początek jej szerokiego spektrum gatunkowego od thrillera i akcji do komedii romantycznej, mając na koncie filmy „Missing” (2016), „A Single Rider” (2017), „Door Lock” (2018), „Hit-and-Run Squad” (2019), a także nadchodzący „realistyczny romans” z Kim Rae Wonem, „The Most Ordinary Romance”.

Można powiedzieć, że od zeszłego roku stałaś się ikoną ciężkiej pracy na dużym ekranie…

Zebrałam całkiem sporo dram w swojej filmografii, ale filmów raczej mniej, dlatego zaczęłam rozmyślać nad rolami, chcąc poszerzyć swoje spektrum gatunków. „Door Lock” jest filmem, do występu w którym musiałam zebrać odwagę. Pomyślałam sobie, że dobrze się stało, że w tak krótkim czasie mogłam pokazać dwie różne postacie w dwóch różnych gatunkowo filmach [dop. tłum. „Door Lock” miało premierę na początku grudnia, a „Hit-and-Run Squad” wraz z końcem stycznia]. Dwa lata temu postanowiłam, że trzeba uzupełnić moje resume filmami. Jeśli widzowie uznaliby mnie za godną zaufania aktorkę, myślę, że byłoby to osiągnięciem celu. Występując w jednym filmie po drugim, rzuciłam też, że może uda się osiągnąć liczbę 10 mln widzów, jeśli „Hit-and-Run Squad” osiągnie tak dobre wyniki jak „Door Lock”, ale czy nie będzie prościej dotrzeć do tego celu, dodając jeszcze trzeci tytuł, „The Most Ordinary Romance”? Muszę trochę zmienić swoje plany *śmiech*. Wciąż korzystam z metody prób i błędów. Innymi słowy wystąpiłam w jeszcze za małej ilości filmów… Czuję, że mogę stopniowo jeszcze bardziej różnicować gatunki, w których występuję *śmiech*.

Jaki jest powód, dla którego wybrałaś „Hit-and-Run Squad”?

Ten sam, dla którego nasz film jest specjalny – szczerze, wydało mi się to interesujące, aby jedną z głównych postaci uczynić policjantkę, zamiast zrobić kryminalną rozrywkę z trzema bohaterami-mężczyznami. Bardziej czarujące. W każdym razie rozdzielając role, zazdrościliśmy sobie nawzajem pewnych rzeczy. Ja patrzyłam zazdrosnym okiem na dwóch aktorów [dop. tłum. Ryu Jun Yeola i Jo Jung Seoka] z talentem do scen akcji. Trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu, co nie? *śmiech* Z kolei oni mi mówili, że zazdroszczą charyzmy Eun Shi Yeon.

Wyraziłaś kiedyś rozczarowanie, że nie ma zbyt wielu scenariuszy, w których kobiety mogłoby przebierać. Jak jest teraz?

Wydaje mi się, że ja mam się całkiem nieźle. Kiedy kończyłam zdjęcia do „Door Lock”, dostałam scenariusz „Hit-and-Run-Squad” i już przed końcem pracy nad tym tym tytułem zdecydowałam się szybko na „The Most Ordinary Romance”. Następnie drama. Takie szczęście wcale nie jest częste *śmiech*. Już mam zapełniony grafik do następnego roku. Oczywiście obawiam się, jak to wszystko wyjdzie, choć dostałam propozycje wielu trudnych ról. Jak się nad tym zastanowić, jest więcej scenariuszy, w których można wybierać niż kiedyś. Myślę pozytywnie.

Poza tym mamy wśród aktorek wspólny chat. Zachęcają mnie i pocieszają, jestem bardzo wdzięczna za słowa, że są ze mnie dumne po obejrzeniu „Hit-and-Run Squad”, bo wydaje się, że patrząc na występ koleżanki z fachu, spodobała im się taka cool postać jak Eun Shi Yeon.

Zdaje się, że nie masz chwili wytchnienia?

Prawie nie mam dni wolnych, tak więc moje życie osobiste nie istnieje *śmiech*. Okresy produkcji trzech filmów nałożyły się na siebie, jednak zamiast narzekać na brak wolnego, staram się pracować niczym w czasach, kiedy byłam nowicjuszką *śmiech*. Stało się to łatwiejsze, kiedy powiedziałam sobie, że moje ciało nie należy do mnie i na chwilę zrezygnowałam. Chyba największym powodem było to, że mimo zapełnionego grafiku były to produkcje, których żałowałabym, gdybym z nich zrezygnowała.

Pewnie inaczej się teraz czujesz, kiedy minęło 20 lat od twojego debiutu?

Dużym pocieszeniem jest to, że zawód aktora sprawia, że jesteś obdarzana miłością przez widzów. Może to brzmieć sztampowo, ale bez niej nie byłabym w stanie kontynuować. Prawdę mówiąc, jako ludzie pragniemy, aby ktoś obdarzał nas komplementami oraz uwielbieniem i przez to odczuwamy satysfakcję, która pozwala nam dalej działać i się rozwijać. Poza tym zaletą zawodu aktora jest brak nudy, skoro podczas każdej produkcji spotykasz nową postać i współpracujesz z nową ekipą. To chyba właśnie napędza do przodu, że nie jest to żaden zawód z codziennie tym samym schematem pracy.

W takim razie o co chodzi z tym, że „komplementy sprawiają, że Gong Hyo Jin tańczy”?

Podczas zdjęć do dramy „Pasta” [dop. tłum. MBC 2010] nie miałam czasu spać, gdyż było tyle do roboty. Kiedy przychodziłam na plan, opuszczałam go po trzech nocach. Wszyscy wracali do domów, a ja sprzątałam *śmiech*. Kiedy pojawiły się dyskusje o możliwym wydłużeniu dramy, powiedziałam stanowczo, że nie jestem w stanie. Jednak oglądając ją, zachciałam ją dalej kontynuować, bo patrząc na moją rolę, była po prostu tak ciekawa i urocza *śmiech*.

Z kolei dziękuję za wszystkie recenzje widzów dramy „Thank You” [dop. tłum. MBC 2007]. Było wiele opinii, że drama ta sprawiła, że życie stało się weselsze, a świat piękniejszy, tak więc czytając posty widzów, wzruszałam się. To była healing drama. Nawet lepiej, że nie o miłości lub rozwoju, ale po prostu o ludziach…

Jakie znaczenie dla Gong Hyo Jin ma aktorstwo?

Pewnego dnia, rozmawiając z Son Ye Jin, stwierdziłam, że zawód aktora nie jest tym, co chciałabym długo robić. Jednakże ona chce grać przez całe życie bez myśli o pójściu na emeryturę. Słysząc to, uświadomiłam sobie wiele rzeczy, jak na przykład, że wraz z wiekiem przestajesz być zdolna do wielu zawodów, ale nie można tego powiedzieć o aktorstwie. Jeśli aktor tego sam pragnie, może to się stać jego wiecznym zawodem. Postanowiłam wtedy bardziej doceniać moją pracę i kiedy zorientowałam się, że ją kocham, stało się to moją motywacją. Uświadomiłam sobie przy tym, że nieświadomie zamykałam się, aby nie zostać zranioną, ale dla rozwoju lepsze są ciągłe starania aniżeli opróżnianie serca. Tak więc zamierzam grać długo, aż w końcu dostanę nagrodę za całokształt *śmiech*.

Jak się pracowało z Jo Jung Seokiem i Ryu Jun Yeolem?

To był pierwszy raz, kiedy wystąpiłam w blockbusterze z tak wielką obsadą, tak więc emocje były zupełnie nowe. Nie stresowałam się wcale, pracując z nimi, ponieważ ufałam, że dobrze wykonają swoje role. W wywiadach zdają się mnie sporo komplementować, ale od początku są to ludzie, którzy mają w nawyku dawanie komplementów. Przez to nazywanie ich „wróżkami komplementów” [kor. „칭찬 요정”] wcale nie jest pochwałą. Trochę mi szkoda *śmiech*. Obaj zdają się nie być w stanie powiedzieć niczego dziwnego, dlatego podczas wywiadów opowiadają tylko piękne historie. W odróżnieniu od nich ja tak robię na co dzień *śmiech*.

Twoja współpraca z Son Seok Goo zapada w pamięć.

Jest naprawdę niespotykaną osobą, robi na żywo dokładnie to samo wrażenie, co na ekranie. Na początku poskarżyłam się reżyserowi, że jest jakiś dziwny, ale ten mi odpowiedział, że to jego urok *śmiech*. Gra w również niespotykany sposób… Wykonuje wiele ujęć, myląc cały czas tekst. Myślałam, że robi tak specjalnie, a okazuje się, że naprawdę zapomina swoje linijki i do tego naprawdę kiepsko prowadzi *śmiech*. Spróbował raz i porysował samochód. Za każdym razem były wypadki, kiedy miał sceny jazdy. Improwizuje, kiedy nikt go o to nie prosi. Reżyser miał niezły ubaw, kiedy robił niespodziewane ad-liby. Do tego konferencja prasowa tego filmu była jego pierwszą, więc prawie miał łzy w oczach *śmiech*. Nie wiedział nawet, co się do niego mówi. Powiedział mi, że prawie mu serce wyskoczyło i nigdy nie zapomni tego dnia, dodając, że było to spełnienie jego marzeń. Jest podobny do mnie… Mieliśmy razem więcej scen, ale szkoda, że zostały wycięte w montażu.

Zyskałaś przydomek „Gong-crush”. Jak się przygotowywałaś do scen pościgów samochodowych?

Mówiłam sobie, żeby się nie bać, że to nie są niebezpieczne sceny. Weszłam na plan zdjęciowy „Hit-and-Run Squad” natychmiast po trzech dniach od momentu zakończenia pracy nad „Door Lock”. Nie miałam czasu, który byłby potrzebny, aby się przygotować do tej produkcji, tak więc razem z reżyserem robiliśmy to w trakcie zdjęć. Dlatego w pierwszej scenie pościgu szyby są bardziej przyciemnione *śmiech*. Nawet jeśli tego nie widać, w każdej scenie osobiście prowadziłam samochód. Prawdę mówiąc, dwie osoby z obsady są w tym naprawdę świetne. Połowę czasu siedzę obok Min Jae (rola Ryu Jun Yeola) i to było jeszcze trudniejsze. Na co dzień nie jestem świetnym kierowcą, ale lubię prowadzić, dlatego robię to osobiście, kiedy się przemieszczam. Również zdarzało mi się, kiedy jechałam ze swoim personelem w plener, ale chyba więcej nie mogę *śmiech*. Pamiętam, jak jechaliśmy do Seulu – ja prowadzę, ktoś śpi, menadżer puszcza muzykę w fotelu pasażera… Nawet kiedy kręcę zagranicą, osobiście prowadzę samochód po wyjściu z samolotu, dla odprężenia. Nawet jeśli nie mogę rozwijać dużych prędkości, po prostu to lubię.

Stałaś się sunbae z dwudziestoletnim stażem.

To fakt, minęło dwadzieścia lat od mojego debiutu w 1999. Wciąż dopadają mnie wątpliwości, mimo że mówię sobie, żeby robić jak mi się żywnie podoba. Teraz już nie mam czasu na wymówki. Po raz pierwszy podczas kręcenia filmu należałam do grupy starszych aktorów. Do tej pory zawsze kręciłam z wieloma starszymi ode mnie sunbae, tak więc po raz pierwszy reżyser okazał się być młodszy ode mnie *śmiech*. Sprawia to, że myślisz, jak czas szybko ucieka.

Źródło: [1], [2]

Reklamy