Druga strona oglądania dram dla danego aktora

Nie wiem jak wy, ale w moim odczuciu wieloletnie oglądanie koreańskich dram jest trochę jak syndrom sztokholmski – większość z nich jest tak naprawdę przeciętnych lub kiepskich, można je krytykować, ale żeby tak po prostu odstawić…?

Przy wielu podobnych fabułach niemalże od razu głównym aspektem odróżniającym dramy od siebie są grający w nich aktorzy. Chyba każdemu zdarzyło się obejrzeć jakiś serial bez względu na to, czy się obiektywnie podobał, czy nie, bo była to okazja do kilkunastogodzinnego podziwiania ulubionego aktora i kolejna zaliczona pozycja z jego filmografii. To mnie głównie napędzało w pierwszych latach oglądania koreańskich dram, a teraz zauważam, jak odbija się to rykoszetem w zupełnie innym kierunku…

Weźmy najnowszy przykład. Pewnie w wielu premiera komedii romantycznej „Her Private Life” wzbudza ekscytację z powodu pierwszej głównej roli w tym gatunku Kim Jae Wooka, którego fanki od ponad dekady błagają, aby wreszcie zdobył dziewczynę na ekranie. Ja jestem rozdarta… Z jednej strony widząc te wszystkie zwiastuny i materiały promocyjne, odbieram wrażenie, że drama będzie co najwyżej cieszącą oko przeciętnością, ale z drugiej, wciąż po tylu latach nie mogę się pozbyć podekscytowania nadchodzącą rolą oppy, pomimo tylu rozczarowańZwrócił uwagę w „Coffee Prince” (MBC 2007), zachwycił w „Bad Guy” (SBS 2010), potem sprawił, że dosłownie skakałam z radości przed premierą „Mary Stayed Out All Night” (KBS 2010), bo to były jeszcze czasy, kiedy byłam fanką Jang Geun Seoka (kto nie był?), ale od tamtego momentu to była już równia pochyła przy fiaskach, jakim okazały się być dla niego kolejne „Who Are You?” (tvN 2013) i „Inspiring Generation” (KBS 2014).

To przykład mojej relacji z jednym aktorem. Myślę, że całkiem nieźle przekłada się na tą z dramami ogólnie, w sensie tej wiecznej nadziei, że wreszcie się trafi jakaś perełka… W każdym razie wraz ze zmianą moich nawyków w oglądaniu dram (zamiast oglądać je na bieżąco, sprawdzam premierę z ciekawości, a potem dokańczam serial tuż przed końcowym odcinkiem, maratonując go, o ile dotychczasowe recenzje nie były miażdżące) pojawiło się nowe zjawisko dotyczące mojego oglądania dram dla danego aktora.

Żeby nie było, wciąż się ekscytuję jak nastolatka, kiedy zapowiadana jest obsada, którą mogłam sobie wymarzyć. Tak było w przypadku „Temperature of Love” (SBS 2017) i „Greasy Melo” (SBS 2018). Mam w zwyczaju męczyć się z tymi „gorszymi” dramami najpierw, aby zostawić sobie „na deser” te, które mnie naprawdę interesują i przez to właśnie odkładam na wieczne „później” wiele dobrych tytułów, które wypadałoby już dawno nadrobić. Jednak kiedy wyczekiwane dramy wcale nie stają się zakładanymi hitami lub zbierają mieszane opinie (z tymi zawsze jestem na bieżąco…), w ostatnim czasie coraz rzadziej „męczę się” z nimi dla danego aktora. Nie chcę mieć po raz kolejny złamanego serca… Chociaż zdarza się, że po wielu miesiącach wahania się stwierdzam, że co z tego? Tak na marginesie, zamierzam oglądać „Her Private Life”, które ma premierę za kilka dni, właśnie dla starego, dobrego poczucia ekscytacji samym aktorem, pal licho fabułę.

To wszystko sprawia, że moje ostatnie wybory, co obejrzeć, są mniej lub bardziej przypadkowe. Za to jeśli chodzi o filmy, pożeram całe filmografie…

Reklamy