The Siren

Znane też jako: Ssairen, 싸이렌

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: sensacyjny

Reżyseria: Lee Joo Yeob & Kang Han Young

Premiera: 2000

Obsada: Shin Hyun Jun, Jung Joon Ho, Jang Jin Young, Sunwoo Jae Deok, Ahn Seok Hwan

 

Trendy w koreańskim kinie i telewizji mają to do siebie, że szybko pojawiają się znikąd w dużej ilości i równie szybko znikają. Jest kilka tytułów, które dopiero z opóźnieniem spowodowały wysyp podobnych im tematycznie (dla przykładu: „The Priests” o egzorcyzmie), jednakże z reguły nowe motywy, inspirowane tym, co popularne zagranicą, pojawiają się chociażby parami. Dlatego właśnie wręcz niemożliwe będzie dla mnie odciąć się od „Libera Me” w kontekście recenzji „The Siren”…

Oba filmy dzieli zaledwie dwa tygodnie od dat ich premier, a są prawie o tym samym – pracy strażaków i walką z szaleńcem-podpalaczem. Również w obu przypadkach była mowa o „pierwszym blockbusterze” tego rodzaju i choć „The Siren” rzeczywiście wyprzedza „Libera Me” o te dwa tygodnie, zastanawiająco ten film wtopił wiele pieniędzy, natomiast drugi stał się nagradzanym hitem box office. W czym tkwi różnica między nimi?

„The Siren” pomimo reklamowania, że filmowcy z Hollywood zajęli się w nim efektami specjalnymi, nie jest wcale tak wybuchowy (pun intended) jak jego rywal… Film zawiera więcej scenek rodzajowych niż elementów thrillera i niestety cierpi na bardzo niesympatycznych, a w większości po prostu anonimowych bohaterów, co zapobiega skutecznemu złapaniu za serce widza. Praktycznie tylko dwóch z nich odznacza się jakoś na tle zapracowanej straży pożarnej, ale tylko dlatego, że wcielają się w te role nieliczni znani aktorzy w „The Siren”.

Shin Hyun Jun porzuca kostiumy i specjalne charakteryzacje, z których słynął w latach 90., aby po raz pierwszy bodajże zagrać bardziej „ludzką” postać, chociaż Lim Jun Woo jest takim cierpiącym wewnętrznie na traumy, aspołecznym osobnikiem, który byłby czarną owcą oddziału, gdyby nie to, że świetny z niego strażak i ratownik, który nie baczy na żadne niebezpieczeństwa i rzuca się w sam ich środek, kiedy na szali zostaje postawione życie. Dla kontrastu, Kang Hyun (Jung Joon Ho) jest tym popularnym strażakiem i fascynatem wspinaczki górskiej. Nie wiedzieć jednak dlaczego to ten pierwszy ma wspaniałą dziewczynę Ha Ye Rin (Jang Jin Young), na którą nie zasługuje, skoro jest tak oschły dla niej.

Jeśli chodzi o jakąś fabułę, „The Siren” wypełnione jest epizodami z życia codziennego strażaków, natomiast klamra spinająca ten film jest w najlepszym wypadku… typowa. Od samego początku zostaje widzom zaserwowany pokaz efektów specjalnych, kiedy w hotelowej restauracji wybucha pożar, wskutek którego jeden mężczyzna traci swoją ukochaną córkę. Później sam zaczyna podpalać, trochę w ramach zemsty, za to że strażacy jej nie uratowali, a trochę igrając z własnym życiem, ale ogólnie nie można powiedzieć, aby postać Kim Hyung Seoka odgrywanego przez Dokgo Young Jae w ogóle przejawiała jakieś cenie osobowości… Jest jedynie narzędziem fabularnym, uosobieniem takiej pseudo-intrygi, która chciałaby zrobić z „The Siren” film akcji z dreszczykiem, ale moim zdaniem chyba lepiej by wyszło, gdyby pozostać konsekwentnym w epizodycznej strukturze i obyczajowym podejściu, gdyż to by właśnie odróżniło ten tytuł od „Libera Me”…

Niestety jako blockbuster „The Siren” przegrywa z rywalem, gdyż polega trochę bardziej na efektach komputerowych niż praktycznych i w tym momencie nieuchronnie trąci myszką. Do tego duet Shin Hyun Juna i Jung Joon Ho jakoś niespecjalnie mnie porwał… Paradoksalnie „The Siren” to bardziej jedna z wielu interesujących ról zmarłej już niestety, nieodżałowanej Jang Jin Young.

Zwiastun: Daum

Reklamy