recenzje filmów

Clocking Out

Znane też jako: Overtime, Teukgeun,

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: sensacyjny, science-fiction

Reżyseria: Kim Gun

Premiera: 2016

Obsada: Kim Sang Joong, Kim Kang Woo, Joo Won

 

Właściwie czy ja mogę nazwać „Clocking Out” filmem, tego dokładnie nie wiem, chociaż dobrze by było, gdyby zrobili z tego pełnometrażówkę. Jest to seria czterech trochę ponad dziesięciominutowych epizodów, które razem składają się na coś, co określa się mianem web movie. Zagłębiając się w filmografie kilku aktorów, często trafiałam na takie oto produkcje, szczególnie we wczesnych latach dwutysięcznych, które być może były wtedy taką protoplastą obecnych webdramas, które wypełnione są różnymi kpopowymi idolami…

W każdym razie pierwsze wrażenie, jakie robi „Clocking Out”, z pewnością nie przystaje tym szybkim i tanim produkcjom, które w teorii mają dawać doświadczenie idolom marzącym o aktorstwie, ale w rzeczywistości są wymówką, aby fani mogli się dłużej nacieszyć swoimi opparami poza teledyskami. Kim Sang Joong, Kim Kang Woo i Joo Won to obłędna obsada, jak na film sensacyjny, a dodając do tego całkiem niezłe efekty specjalne, wychodzi z tego koreańska wersja „Facetów w czerni”, a przynajmniej zapowiedź takiej, bo nim się można nacieszyć „Clocking Out”, film ten szybko się kończy, rozbudzając apetyt na webtoon, którego tak naprawdę jest reklamą.

Fabuła jest bardzo znajoma… Stary wyjadacz Park Jung Bong (Kim Sang Joong) jest tajnym agentem do łapania i zabijania potworów, jakie pojawiają się na Ziemi. Kim Hyo Chan (Kim Kang Woo) jest nowicjuszem, który zostaje mu przydzielony, ale z początku weteran nie daje mu więcej do roboty niż pilnować swojego bardzo cennego auta. Epizod z ich pierwszą współpracą rozgrywa się w przeszłości, w latach 80., natomiast druga część „Clocking Out” dzieje się już w teraźniejszości, kiedy to Hyo Chan jest już doświadczonym agentem. W czasie, kiedy Jung Bong leży w szpitalu, dają mu pod skrzydła bezczelnego i zbyt pewnego siebie Seo Ki Woonga (Joo Won), który właściwie został wyrzucony ze szkoły, ale ma wrodzony talent.

Wielkie spluwy, szybkie samochody i kreatury, które wyglądają, jak inspirowane na wpół rodzimym „The Host” i „The Thing” Johna Carpentera… Trudno mówić o jakiejkolwiek innej wartości „Clocking Out” poza dostarczaniem rozrywki, gdyż zabrakło czasu na jakąś intrygę fabularną lub rozwój postaci. Trzej główni aktorzy praktycznie odgrywają kojarzone z nimi wizerunki, a nie role – Kim Sang Joong jest badassem, może trochę mniejszym niż w dramie „Bad Guys”, ale zawsze, Kim Kang Woo to taki sztywniak trzymający się zasad, chociaż był miejscami ujmująco nieporadny, natomiast Joo Won jest dziką kartą jako najmłodszy z nich.

To wszystko wraz z całkiem niezłą grafiką komputerową byłoby ciekawą przystawką, takim rozbudzeniem apetytu na rzeczywistą koreańską wersję „Facetów w czerni”, szczególnie kiedy gatunek science-fiction jest w ichniejszym kinie marginalny, lecz niestety dobra pierwsza połowa zostaje zniwelowana przez gorszą drugą, która jest po prostu przydługą reklamą najnowszego modelu Hyundaia Grandeur. Przyznaję, że pomysł potwora przybierającego postać samochodu i pościg za nim, brzmią bardzo ekscytująco, ale kiedy cała uwaga jest skupiona na product placement, a nie na drugim samochodzie, będącym taką bardziej organicznie wyglądającą wersją Christine, to w pewnym momencie robi się to już nieznośne…

Reklamy

0 komentarzy dotyczących “Clocking Out

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: