Różne obrazy młodości w koreańskim kinie

Brak komentarzy

Już przy paru okazjach pisałam o tzw. youth dramas, które powoli stają się podgatunkiem samym w sobie, ale jak wygląda sprawa w kwestii koreańskich filmów? Przy ostatnio obejrzanych „The King of Jokgu” i „Microhabitat” zdałam sobie sprawę, że nawet ten trend, jak wiele innych obecnych, powraca po prostu po raz kolejny, a nie jest niczym nowym, dlatego patrząc na przestrzeni lat, myślę, że ciekawie będzie wydzielić, ile różnych stylów, motywów i gatunków można zmieścić w szerokim określeniu youth film.

Już parę lat temu, przy okazji większego napływu youth dramas w krótkim czasie, starałam się podać przykłady na to, że określanie filmów czy seriali chwytliwym słówkiem „youth” wcale nie musi oznaczać, iż są one w konkretnym, jednym gatunku, na przykład obyczajowym lub komediowym (patrz: Dramowe trendy 2016 roku IV – youth dramas a coming-of-age). W końcu co tak naprawdę można rozumieć pod tą młodością…? Nostalgiczne retrospekcje? Szkołę jako miejsce akcji? Może po prostu młodych bohaterów? Ale co to znaczy „młodych”? Do którego wieku są młodzi?

Odpowiadając sobie samemu na te pytania, chyba każdy może wyrobić sobie swoją własną definicję, czym jest dla niego youth film lub youth drama, ale przecież nie zakończę w tym momencie tekstu, co nie? Przyglądając się różnym przykładom na domniemane „młodzieńcze filmy”, zauważyłam pewne cechy wspólne, które charakteryzują każdy okres w koreańskim kinie…

Posiłkując się paroma faktami, za pierwsze filmy mogące być nazywane youth film autor tekstu The Genealogy of Korean Youth Films uznaje klasyczne już „The Barefooted Young” (1964) lub „Early Rain” (1996). Jednakże osobiście uznaję koreańskie produkcje sprzed lat 90. za zbyt zhomogenizowane, reprezentujące kilka gatunków filmowych na krzyż, dlatego przeskoczmy zatem do tego okresu, w którym konsumpcjonizm rósł w zastraszającym tempie, podobnie zresztą jak w Polsce, a film stał się bardziej dobrze przemyślanym przez wytwarzający go konglomerat produktem… To właśnie w latach 90. można znaleźć filmy, które były adresowane do konkretnej grupy widzów, a nastolatkowie i dwudziestolatkowie stali się poważnym sektorem konsumenckim. To dzięki nim w tym okresie rzesze koreańskich aktorów zyskiwały status, jaki teraz przysługuje kpopowym idolom, a wiele filmów powstało tylko jako wymówka, aby postawić przed kamerą dwie lub więcej popularnych twarzy. Sztandarowym tego przykładem będzie kultowe już „Beat” (1997), które wyniosło Jung Woo Sunga na szczyt oraz definiowało „bycie cool” w taki buntowniczy sposób… Zresztą ekranowa młodzież wówczas była swoistymi anty-bohaterami, dokonując drobnych przestępstw, jak na przykład w „City of the Rising Sun” (1999) lub „Attack the Gas Station!” (1999).

Kolejne lata upłynęły pod znakiem zwiększonej ilości filmów produkowanych konkretnie dla młodszych widowni, a koreańscy milenialsi, wciąż jeszcze mający ograniczony dostęp do zachodnich mediów, pochłaniali dosłownie każdą komedię romantyczną lub szkolną bijatykę. Dlatego właśnie z grubsza wyodrębniłabym dwa fenomeny tamtych czasów, tworzące ówczesny obraz youth films… Po pierwsze, adaptacje różnych internetowych opowiadań, poczynając od mega-hitu „My Sassy Girl” (2001), a kończąc na ckliwym i kiczowatym, ale również kultowym „Temptation of Wolves” (2004). Takich romansideł było oczywiście znacznie więcej (patrz: Koreańskie filmy w kontekście. Część I: Komedie romantyczne na początku millenium).

Z kolei kiedy dziewczyny wzdychały do nowego pokolenia kinowych amantów, takich jak Kang Dong Won, chłopcy wychowani na kinie akcji z Hongkongu, które było w Korei bardzo popularne, jak i w wielu innych częściach Azji, stali się grupą docelową tych kilku koreańskich prób nakręcenia podobnych filmów. Warto tutaj wymienić absurdalne, ale wciąż zabawne „Volcano High” (2001) lub bardziej realistyczne „Once Upon a Time in High School” (2004).

Wydaje się, że popularność tego rodzaju filmów trochę już minęła, patrząc z jak kiepskim odbiorem spotkało się „Fashion King” (2014), choć teraz myślę sobie, że może dekadę wcześniej byłoby zupełnie inaczej… W każdym razie współcześni widzowie zdali się wyrosnąć z absurdalnej komedii i oczekiwać jakiegoś mocniejszego oparcia w rzeczywistości od filmów, które oglądają, gdyż za dostarczanie czystej rozrywki odpowiedzialny jest Marvel, natomiast dobrze by było, gdyby rodzime filmy adresowały nieciekawe perspektywy młodych Koreańczyków… Przynajmniej odbieram takie wrażenie, jakby to wzięło sobie za cel koreańscy niezależni twórcy, zupełnie jakby dawali upust własnym frustracjom.

Jeśli jednak przekopać się przez całe morze dramatów, również tych telewizyjnych, wyłaniają się ostatnio tytuły, które być może są miejscami szczere i trochę przygnębiające, ale koniec końców rozbudzają nadzieję na lepsze. Takie wrażenie odebrałam po seansie wspomnianego na samym początku „Microhabitat” (2018), ale najlepszym przykładem będzie w tym przypadku „Little Forest” (2018), w którym bohaterowie odłączają się od wielkomiejskiego wyścigu szczurów.

Myślę, że widać zatem, jak zmieniła się nieco perspektywa – youth films adresują teraz bardziej problemy współczesnych młodych ludzi, będąc już nie tylko rozrywką skierowaną do nich lub romantycznym obrazem. W każdym razie jeden motyw cieszy się niezmienną popularności, a jest nim wzbudzanie nostalgii oraz tęsknoty za tą mijającą młodością właśnie… Dlatego filmy takie jak „Sunny” (2011) to osobna kategoria.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.