Intimate Strangers

Brak komentarzy

Znane też jako: Perfect Strangers, Wanbyeokhan Tain,

Na podstawie: włoskiego filmu „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” (2016) w reżyserii Paolo Genovese

Gatunek: komediodramat

Reżyseria: Lee Jae Kyu

Premiera: 2018

Obsada: Jo Jin Woong, Yoo Hae Jin, Lee Seo Jin, Kim Ji Soo, Yeom Jung Ah, Song Ha Yoon, Yoon Kyung Ho, Ji Woo

 

Pamiętam, że włoski film „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” był niemałą sensacją w Polsce – dobrze reklamowany przez kobiece czasopisma, ale przede wszystkim balansujący gdzieś na granicy przyjemnej komercji i art house’owego wykonania, skoro cała fabuła rozgrywa się w przeciągu kilku godzin w jednym mieszkaniu… W przeciągu ostatnich lat błyskawicznie wykwitły kolejne remake’i tej uniwersalnej historii i to dosłownie w każdym zakątku świata – poczynając od bliskich w Europie Hiszpanii lub Francji, poprzez Turcję, izraelską adaptację teatralną, w dalszej Azji – Koreę i Chiny, a także Meksyk po drugiej stronie globu. Dużo więcej jest jeszcze zapowiedziane…

Co ma zatem „Intimate Strangers” do dodania jako n-ty remake? Wydawało mi się wcześniej, że koreańskie kino nie jest takie skore do adaptowania zagranicznych materiałów, chyba że z sąsiednich krajów azjatyckich lub kompletnie nieznanych filmów z drugiego końca świata, w przypadku których mało kto zdaje sobie sprawę, iż jest to remake. Dołączając jednak do tego szału wokół „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”, koreańska adaptacja stała się dla mnie poniekąd fascynująca, gdyż nie różni się prawie niczym od oryginału, ale biorąc pod uwagę różnice kulturowe, czy to nie interesujące, jak włoski materiał źródłowy doskonale odnajduje się w koreańskim kontekście? „Intimate Strangers” dokładnie odhacza kolejne punkty znanego już scenariusza, a pomimo tego, że jest prawie pół godziny dłuższy, nie dodaje zbyt wiele od siebie. To wydłużenie wyszło niezwykle organiczne, wcale nie burząc wspomnienia o włoskim filmie, a jednocześnie koreański remake unika wrażenia dokładnej kalki, kadr po kadrze. Sztuka, co nie?

„Intimate Strangers” należy do tych filmów, które rozgrywają się przede wszystkim za pomocą dialogów, w których eskaluje napięcie. Małżeństwo Seok Ho (Jo Jin Woong) i Ye Jin (Kim Ji Soo) zaprasza do siebie na parapetówkę grupę znajomych – Tae Soo (Yoo Hae Jin) i Soo Hyun (Yeom Jung Ah), którym niezbyt dobrze się układa, ale stwarzają dobre pozory, dla kontrastu bez przerwy obściskujących się nowożeńców Jun Mo (Lee Seo Jin) i dużo młodszą od niego Se Kyung (Song Ha Yoon) oraz rozwiedzionego Young Bae (Yoon Kyung Ho), w przypadku którego wszyscy liczyli, że przedstawi im swoją nową dziewczynę, choć przychodzi sam. Mężczyźni znają się od dzieciństwa, ale nie sprawiają wrażenia najlepszych kumpli na śmierć i życie… Wkrótce wszelkie sekrety wychodzą na jaw, kiedy Ye Jin proponuje „grę”, w której do końca wieczoru wszyscy mają upubliczniać dostawane w międzyczasie wiadomości oraz połączenia telefoniczne.

O „Intimate Strangers” można powiedzieć dokładnie to samo, co o „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” – film rozpoczyna się powolnie, ale wkrótce nabiera tempa dzięki interakcjom swoich bohaterów i ich wewnętrznym konfliktom. Jeśli zbiera się taką obsadę, nietrudno wiele po niej oczekiwać i na szczęście staje ona na wysokości zadania – przede wszystkim warto pochwalić relatywną „dziką kartę” Song Ha Yoon, która dorównuje kroku weteranom.

Film podobnie jak oryginał ociera się nieco o realizm magiczny, a przynajmniej sprawia takie fałszywe wrażenie, kiedy otacza dramatyczny wieczór zaćmieniem Księżyca, a na koniec nagle wycofuje się z konfliktu, zamiast go rozwiązać, tworząc z tego jedno wielkie „co by było gdyby”. Na pierwszy rzut oka wydaje się to brakiem pomysłu na zakończenie, ale ostatecznie daje wiele do myślenia, dlatego ja akurat nie krytykuję pod tym względem „Intimate Strangers” (skoro wiedziałam, na co mniej więcej się przygotować…). Fascynujące jest to, jak nawet w przypadku, kiedy zna się oryginał, można wielu znajomym elementom przypisywać iście koreańskie cechy… Widziane w wielu dramach zdrady i zwroty akcji rodem z makjangu zostały niezwykle estetycznie opakowane, a doskonali aktorzy nie popadają w przesadę, odgrywając ekstremalne scenariusze, których nagromadzenie można powierzchownie zbyć jako operę mydlaną. Jednak jest wiele prawdy w powiedzeniu, że ludzie prowadzą trzy życia – publiczne, prywatne i sekretne… Bohaterowie i ich sekrety mogą być stereotypowi, jednak tu chodzi o całość oraz co twórcy chcieli ogólnie przekazać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.