Dla każdego ich własna wersja językowa czyli szaleństwo remake’ów na przykładach „Miss Granny” i „Sunny”

Brak komentarzy

W niedawnej recenzji „Intimate Strangers” wspominałam o tym, jak to koreańska adaptacja włoskiego oryginału jest zaledwie jedną z wielu w morzu remake’ów z całego świata. Z jednej strony można krytykować (już stare jak świat) zjawisko przerabiania na swoją modłę filmów zagranicznych, zamiast po prostu prezentować je obcym widowniom takie, jakie są. Jednak kiedy w grę wchodzi dopasowywanie ram fabularnych do innych kultur, historii i zwyczajów, może wyjść z tego coś bardzo interesującego…

Remake’i „Intimate Strangers” nie bardzo można rozpatrywać pod względem dopasowywania ich do kultur krajów, w których powstają… bo są tak uniwersalne i pozbawione lokalnych cech, chociaż mówię to, mając obejrzaną jedynie koreańską wersję. Chciałam jednak zacząć od wspomnienia o tym tytule, gdyż dzieje się w filmowym świecie również rzecz kompletnie odwrotna – istnieje dla kontrastu koreańska produkcja, która doczekała się niezliczonych adaptacji, „Miss Granny” z 2014 roku.

Konglomerat CJ E&M miał aktywną rolę w ekspansji oryginalnego scenariusza na inne kraje azjatyckie, co zresztą jest jednym z wielu działań tej firmy w kwestii zagranicznej współpracy. Można to w sumie zaliczyć do nowych zjawisk fali Hallyu – już nie chodzi tylko o rozprzestrzenianie oryginalnych koreańskich produkcji, ale ogólnie pomysłu, który później dopasowywany jest do konkretnych rynków. Pierwszy pokazał się chiński remake w 2015, zatytułowany „20 Once Again”, następnie wietnamski („Sweet 20”, 2015), japoński („Ayashii Kanojo”, 2016), tajski („Suddenly Twenty”, 2016), indonezyjski („Sweet 20”, 2017) i filipiński („Miss Granny”, 2018). W planach są jeszcze dwie wersje amerykańskie, angielsko- i hiszpańsko-języczna, a także adaptacja indyjska i niemiecka. Chiny nakręciły dodatkowo serial na podstawie tego filmu, natomiast w powietrzu wisi także pomysł koreańskiej dramy.

„Miss Granny” (2014) vs. „20 Once Again” (2015)

Fabuła „Miss Granny” opiera się na uniwersalnej nostalgii – stara, zrzędliwa kobieta w magiczny sposób odzyskuje swój wygląd, kiedy miała dwadzieścia lat i postanawia spróbować sił w showbiznesie, o czym marzyła dawno temu, ale poświęciła się rodzinie. Jej retro styl inspirowany Audrey Hepburn z pewnością znajdzie zastosowanie na całym świecie, z kolei to, co każdy kraj produkcji może dodać od siebie, to rodzaj muzyki, jaki był popularny lata temu oraz umiejscowienie młodości bohaterki w jakiś ramach historycznych odpowiednich dla danego państwa. Jest to gotowy przepis na sukces, co nie?

Raczej nie polecam oglądać tych wszystkich adaptacji, gdyż prędzej czy później następuje zmęczenie materiału – ile razy można oglądać w gruncie rzeczy tę samą historię? Mając za sobą chiński i tajski film, stwierdzam, że zaskakująco nie odchodzą one za bardzo od oryginału, podobnie zresztą jak niezliczone adaptacje włoskiego „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Być może jest to spowodowane nowym zjawiskiem w przemyśle filmowym, kiedy jeden scenariusz sprzedawany jest równocześnie do wielu krajów, aby każdy z nich zrobił z tym coś na swój sposób, zamiast pojedynczo starać się o prawa do adaptacji?

Na fali sukcesu „Miss Granny” CJ E&M zaczęło globalną sprzedaż kolejnego filmu wywołującego silne poczucie nostalgii, „Sunny” (2011). Co za przypadek, że w obu główną rolę odgrywa Shim Eun Kyung… W każdym razie recepta na sukces jest niemalże identyczna – mamy siłę muzyki, wspomnienie młodości oraz umiejscowienie fabuły w przeszłości, która dla różnych państw oznacza inne wydarzenia kształtujące ich teraźniejszość. Oryginalny koreański film opowiada o młodości gangu nastolatek w burzliwych latach 80. oraz jednocześnie pokazuje ich ponowne spotkanie po latach we współczesności. Japoński remake „Sunny: Tsuyoi Kimochi Tsuyoi Ai” (2018) cofa się do lat 90., kiedy rządziły takie gwiazdy j-popu jak Utada Hikaru lub Amuro Namie, natomiast wietnamski pt. „Go-Go Sisters” (2018) umiejscawia swoją fabułą konkretnie w 1974 roku, na chwilę przed zjednoczeniem Północnego i Południowego Wietnamu. Zapowiedziany jest amerykański remake z czarnoskórą obsadą oraz turecki i indonezyjski.

Wszystkiemu przewodzi CJ E&M, studio, które wyprodukowało oryginalny koreański film. Pierwsze eksperymenty spotkały się z sukcesem, jak widać, tak więc można się zastanowić czy tak właśnie ma wyglądać fala Hallyu w kwestii koreańskich filmów? Szaleństwo remake’ów zamiast importu?

Źródło:

  • Na Won-jeong, Go Go Sisters! Go Go Remakes!: The Expansion of Sunny via Remakes, „Korean Cinema Today Vol. 33”, luty 2019, s. 66-67
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.