KBS recenzje dram

Dan, My Only Love

Znane też jako: Angel’s Last Mission: Love, One and Only Love, Love of My Life, Dan, Hanaui Sarang, 단, 하나의 사랑

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: romans, fantasy

Ilość odcinków: 32 x 70 min.

Premiera: 2019

Obsada: Shin Hye Sun, L (Infinite), Lee Dong Gun, Kim Bomi, Kim In Kwon, Woo Hee Jin, Do Ji Won, Gil Eun Hye

 

Powracamy do sytuacji, w której wystarczy tylko namalować melodramatyczny romans, przystrajając go elementem fantasy dla jeszcze większej stawki o śmierć i życie. „Dan, My Only Love” to gotowy Hallyu produkt, który jednak różni się od seriali według wypróbowanej formuły SBSu tym, że product placement jest tu mniej nachalne i mimo wszystko ma się poczucie pewnej takiej skromności produkcji… Nawet przy nadprzyrodzonym motywie przewodnim, jakim jest główny bohater, który nie jest człowiekiem.

Anioł stróż czuwający nad tragiczną baleriną

Lee Yeon Seo (Shin Hye Sun) była słynną primadonną, ale wypadek podczas występu pozbawił ją kariery i wzroku. Od tamtej pory siedzi zamknięta w wielkiej posiadłości otoczona jedynie służbą, na której wyżywa swoje frustracje.

Dan (L) jest aniołem odsyłającym ludzi na tamten świat, który często wpada w tarapaty pomimo swojego dobrego serca. Nie jest w stanie przymknąć oka na krzywdę innych, mimo że często kłóci się to z poleceniami, jakie ma do wykonania. Kiedy sprzeciwia się przeznaczeniu Yeon Seo i ratuje ją z wypadku samochodowego, w którym miała zginąć, On powierza mu ostatnią misję zamiast kary, jaką jest sprawienie, aby zgorzkniała i choleryczna bohaterka odnalazła wreszcie prawdziwą miłość. Dan przyjmuje zatem ludzką postać i zatrudnia się jako jej sekretarz. Chce ją zeswatać z Ji Kang Woo (Lee Dong Gun), dyrektorem artystycznym fundacji, który upiera się wystawienie „Giselle” z Yeon Seo w roli głównej, co byłoby jej comebackiem z tanecznej emerytury po odzyskaniu wzroku. Co jednak, kiedy anioł złamie tabu i sam się zakocha w ludzkiej kobiecie?

Walka z przeznaczeniem zapisanym w niebiosach

Były już w świecie koreańskich dram duchy, gumiho, wampiry, syreny, kosmici i po prostu nieśmiertelni. Zresztą to nie pierwsza próba z motywem aniołów, gdyż trzeba wymienić „Hi School: Love On” (KBS 2014) i przede wszystkim „Padam Padam” (jTBC 2012-2013), jednakże „Dan, My Only Love” to pierwszy taki pełnoprawny, prime-time’owy romans z niebiańską istotą, który w dodatku jest również pierwszą koreańską dramą z motywem baletu. Zatem nie tylko główny bohater przywdziewa białe piórka…

„Dan, My Only Love” należy do grupy tych dram, które są darzone silnymi uczuciami przez swoich zagorzałych fanów, ale w innym wypadku ich wady są nie do przeoczenia. Chodzi głównie o kwestię scenariusza, który w najbardziej typowy sposób podaje widzowi jakieś pozory fabuły przez pierwszych kilka odcinków, a później te same konflikty kręcą się w kółko, tak jak bohaterowie, którzy raz po raz postanawiają walczyć ze swoim przeznaczeniem lub się poświęcić w jego imię. Konflikt jest przewidywalny – miłość anioła do kobiety jest równoznaczna z postawieniem jej przed Bogiem, a więc grzechem i jedno z nich nie może przeżyć. Scenarzystka Choi Yoon Kyo próbowała napisać paralele do wystawianego przez fundację baletu, co owocuje w sumie satysfakcjonującym przedostatnim odcinkiem, kiedy wreszcie widać rezultat ciężkiej, paromiesięcznej pracy Shin Hye Sun maskującej wszelkie potencjalne braki w umiejętnościach tanecznych naprawdę przejmującą grą aktorską.

Jednakże poza tą kwestią odnosiłam wiecznie wrażenie, że aktorka ta jest zbyt dobra jak na materiał, z którym przyszło jej pracować… „Dan, My Only Love” w największym skrócie jest dramą, w której dwoje bohaterów na początku trochę się czubi, ale wkrótce zaczynają darzyć siebie nawzajem miłością na śmierć i życie niepopartą satysfakcjonującym mnie źródłem, która być może jest im pisana (w końcu znali się w dzieciństwie – to w koreańskich dramach przesądza o wszystkim!), a być może przeczy woli boskiej. Intrygi za bardzo w tym nie ma, poza rywalizacją o główną rolę w balecie. Naprawdę szkoda second leadów, którzy zapowiadali się interesująco – Ji Kang Woo przejawiającego niepokojące oznaki obsesji oraz baleriny Geum Niny (Kim Bomi), tej wiecznie drugiej po Yeon Seo, która sama mocowała się z presją perfekcji. Jak łatwo się domyślić, szybko zostali relegowani do funkcji narzędzi mających wywierać sztuczne napięcie na głównych bohaterów, ale byli w tym kompletnie nieprzekonujący.

Ustalmy po prostu, że „Dan, My Only Love” cierpi na przypadłości wielu innych dram przed nim, które pewnie w przyszłości też nie znikną – samo streszczenie oraz motywy okazują się być ciekawsze niż rzeczywiste wykonanie. Shin Hye Sun właściwie nosi wszystko na swoich barkach, mimo że L z Infinite znacznie się poprawił aktorsko, odkąd go ostatnio widziałam, ale z drugiej strony rola śmiałego, bijącego pozytywnością anioła musiała wręcz wymusić na nim przełamanie tej sztywności i pozy visuala swojego boysbandu… Efekty specjalne trzymają się na całkiem niezłym poziomie i ewidentnie rzuca się w oczy, że dołożono wszelkich starań, aby drama była zachwycającą wizualnie bajką, chociaż przesadzono z dutch angles kamery i czasami nie mogłam się doczekać, kiedy wreszcie zobaczę horyzont ustawiony w poziomie… Lepsze to jednak niż brak jakichkolwiek efektów wizualnych i kręcenie po prostu w czterech ścianach, co nie?

Zdobyte nagrody

2019 KBS Drama Awards:

  • Top Excellence dla Shin Hye Sun
  • najlepszy nowy aktor – L
  • najlepsza para – Shin Hye Sun & L
  • Hallyu Star Award dla L’a

Ocena:

Fabuła – 6/10

Kwestie techniczne – 7/10

Aktorstwo – 8/10

Wartość rozrywki – 6/10

Średnia – 6,75/10

2 komentarze dotyczące “Dan, My Only Love

  1. Fajna, dobra recenzja. Pamiętam, że Dan, Only Love oglądało mi się bardzo przyjemnie, chociaż fajerwerków nie było. Zawiodło mnie trochę przerysowane zakończenie, ale ogólnie – wspominam dobrze ten serial.

    Polubienie

  2. Bardzo dobrze wspominam „Dan, Only Love” i podobała mi się ta bajka. Nie bez znaczenia była rola Shin Hye Sun ( ciągle ją pamiętam z „Death Song”, gdzie cudnie wyglądała jak panienka z epoki ), a i L tutaj bardzo dobrze wypadł. Sądzę, że to właśnie miała być taka słodka bajeczka i moje nastawienie całkowicie się potwierdziło. Myślę, że oczekiwania, bądź ich brak mają tu kluczowe znaczenie. Cenię sobie przypadki gdy spodziewam się czegoś dobrego, a dostaję coś bardzo dobrego. Niestey coraz częściej dzieje się odwrotnie i tak miałam właśnie z ostatnio oglądanym „The Tale of Nokdu”, bo liczyłam ( szczególnie po opiniach widzów ) na poważny temat ( chociaż poster do dramy raczej zdradzał jej komediowy charakter), a dostałam takie kostiumowe, koreańskie „pitu, pitu”. Oczywiście najlepiej podchodzić do dramy czy filmu z czystym umysłem, ale czy czytając różne newsy lub artykuły da się?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: