artykuły o dramach

Nowe fantastyczne światy i zmiana pokolenia aktorów – podsumowanie koreańskich dram minionej dekady

Co przykuło moją uwagę w medialnych podsumowaniach roku na przełomie grudnia i stycznia to prosty fakt, iż dobiegło końca kolejne dziesięciolecie… W latach dziesiątych XXI wieku (wciąż nie mogę się przyzwyczaić do tego nazewnictwa…) elementy fantasy przetarły na dobre szlaki w świecie koreańskich dram – to pierwszy z wyznaczników minionej dekady, którą stworzyły i później wpływały na nią takie hity jak „Boys Over Flowers”, „Iris”, „Chuno” i „Secret Garden”.

Za niespełna miesiąc minie również okrągła rocznica dziesięciu lat, odkąd zaczęłam recenzować najpierw koreańskie dramy, będąc jeszcze w liceum, tak więc idealnie się to zbiega z początkiem poprzedniej dekady. Jeśli chodzi ogólnie o blogowanie, kompletnie nie pamiętam, kiedy był ten właściwy początek… Czasem trochę żałuję, że nie mam żadnych punktów odniesienia, ponieważ nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć, co było moją pierwszą dramą w ogóle – „Nodame Cantabile” czy „Liar Game”? W każdym razie niniejszy tekst będzie po części typowo dramowym podsumowaniem, jakie piszę mniej więcej co roku, a po części okazją do wspominek oraz streszczenia działalności How Gee.

Rozwój nowych mediów oraz sposobów oglądania dram

Pierwszą rzeczą, jaka na zawsze zmieniła nasz sposób oglądania dram jest samo poszerzenie źródeł. Mowa nie tylko o pojawieniu się szerzej dostępnego Netfliksa, ale to właśnie w ostatnich latach gwałtownie wzrosło zainteresowanie koreańskimi dramami dzięki łatwiejszemu dostępowi w internecie. Nie ciągnie się za mną aż długa historia, aby dawać świadectwo, jak to musiało być na początku XXI wieku, ale wyobrażam sobie, że koreańskie dramy musiały być sekretnym hobby przede wszystkim ludzi azjatyckiego pochodzenia, którzy pamiętali je z dzieciństwa… Jakby nie patrzeć, autorzy najpopularniejszych wówczas blogów, które formowały kolejne pokolenie fanów, byli co najmniej dwujęzyczni i to oni rozpropagowali  dramy do spółki z innymi autorami fansubów.

Załapałam się na zmierzch tej ery. Koreańskie dramy, jak i wszystkie inne, były dostępne głównie online na siostrzanych stronach tych, na których można było oglądać anime. Tak na marginesie, kiedyś te dwie sfery wydawały się być nierozłączne… Sama zresztą zaczynałam od adaptacji live-action ulubionych mang, kiedy było mi mało, lecz obecnie ścieżek prowadzących do koreańskich dram jest znacznie więcej – kpop, filmy… tureckie telenowele?

W każdym razie, wracając do tematu. To rankingi popularności na nieistniejących już stronach MySoju lub DramaCrazy podsuwały mi kolejne tytuły do obejrzenia, kiedy jeszcze nie ogarniałam całej tej showbiznesowej machiny i charakterystyki produkcji koreańskich dram.

Blast from the past, czyli moje szkolne uzależnienie od tych dwóch stron. Pamiętam, że był okres, w którym za najlepsze dramy ever uznawałam właśnie „Tokyo Dogs” i „You’re Beautiful”… ;)

Jeśli ktoś cenił sobie lepszą rozdzielczość obrazu i ogólnie jakość, na forach internetowych działały grupy fansuberskie robiące napisy, które później można dodać do ściągniętych plików wideo z dramami. Wielu tłumaczy miało też swoje blogi, tak więc to właśnie dzięki nim wkręciłam się w ten świat, poznając go od podszewki. Niestety takie fantastyczne strony jak WithS2 zostały zepchnięte na dalszy plan i ostatecznie zduszone przez pojawienie się platform internetowych – Viki oraz Dramafever.

To chyba największy wyznacznik zeszłej dekady ogólnie – odejście od telewizji na rzecz platform, YouTube’a i ogólnie oglądania programów w internecie. Współpraca koreańskich producentów z wybranymi stronami poskutkowała tym, że angielskie napisy pojawiały się na nich szybciej niż swoje projekty mogli skończyć fansuberzy, więc to właśnie doprowadziło do ich wyginięcia. Wadą była regionalna dostępność do tych stron, tak więc nigdy w Polsce nie doczekaliśmy się oglądania seriali za pośrednictwem Dramafever. Natomiast jak sięgam pamięcią, „Mischievous Kiss” (MBC 2010) oglądałam na bieżąco na stronie Viki, gdzie miało swoją huczną, mocno reklamowaną premierę, lecz w przypadku „God’s Quiz” (OCN 2010) kombinowałam już jak wół pod górkę, jak obejść ograniczenia. Najprościej było w sumie łapać transmisję na kanale KBS World dostępnej na Cyfrze+… W ten sposób zaraz po powrocie ze szkoły obejrzałam „God of Study” (KBS 2010), „Sungkyunkwan Scandal” (KBS 2010), „Gumiho: Tale of the Fox’s Child” (KBS 2010), „King of Baking, Kim Tak Goo” (KBS 2010) i drugą połowę wraz z zakończeniem niezrecenzowanego przeze mnie „Cinderella’s Sister” (KBS 2010)… Jak się kłóciłam z ojcem, która aktorka jest ładniejsza – Moon Geun Young czy Seo Woo… Poza tym już całkiem świadomie wyczekiwałam premier w telewizji „Mary Stayed Out All Night” (KBS 2010) i „Fugitive: Plan B” (KBS 2010).

Jednak nawet te czasy szybko się skończyły w dekadzie, w której cierpimy aż na nadmiar wszystkiego… Wraz ze wzrostem popularności koreańskich dram dołączyły one do katalogów większych międzynarodowych platform, takich jak na przykład Neftlix lub Hulu. Zamknięcie Dramafever w 2018 roku (link do artykułu Variety) wprowadziło trochę strachu, skąd w takim razie będą wycinane napisy do najnowszych dram, jednakże nikt ostatecznie nie zauważył jakiejś znaczącej różnicy po upadku tej platformy, co nie?

Różnice w sposobie „konsumowania” produktów telewizyjnych wywarły jednak zupełnie inny wpływ… Wspominałam dotąd, co kiedyś musiał przechodzić zagraniczny fan dram, lecz jeśli spojrzeć na to wszystko od drugiej strony, czyli koreańskiej, odejście od telewizorów szczególnie widzów młodszego pokolenia już na zawsze zmieniło to, jak można zmierzyć rzeczywistą popularność produktu. Oglądalność koreańskich dram po prostu kolektywnie spadła. Niestety jedna rzecz wciąż się nie zmieniła, a jest nią zarabianie głównie na reklamach wyświetlanych podczas emisji serialu. Im większa oglądalność, tym większą cenę można negocjować – proste. Próbowano różnych sposób łatania dziur w budżecie – kręcenia dram w całości przed premierą, aby móc od razu sprzedać gotowy produkt za granicę, opierając się czysto na popularności aktorów (patrz: Co doprowadziło do mody na pre-produced dramas i co czeka je w przyszłości?), rezygnowano wielokrotnie z mniej rentownych slotów telewizyjnych i samych dram, głównie tych weekendowych i codziennych (patrz: [1], [2], [3], [4], [5]), a ostatecznie zaczęto po prostu dzielić odcinki dram na więcej części, przetykając je reklamami (patrz: Nagle dramy mają kilkadziesiąt odcinków? Nowe zmiany, które wcale nimi nie są). W 2019 roku nawet doszło do tego, że SBS zaczął dzielić każdy odcinek „Vagabond” na trzy, powtarzając to później w przypadku zyskującego popularność „Stove League”… i jak tu teraz liczyć ich metraż?

Zróżnicowanie gatunkowe oraz większa personalizacja grup odbiorców

Zmiana nawyków oraz częstsze oglądanie dram w internecie niż na ekranie telewizora podzieliło młodsze i starsze pokolenia widzów. Osobiście odbieram to jako jeden z głównych czynników, dla których koreańskie dramy zaczęły odznaczać się większą „gatunkowością”, do spółki z pojawieniem się nowych rywali – na początku dekady stacje kablowe tvN i OCN zaczęły regularnie już emitować swoje własne produkcje, a w grudniu 2011 roku wystartowały równocześnie cztery nowe „ogólne” kanały koreańskiej kablówki: jTBC, Channel A, MBN i CSTV (patrz: [1], [2], [3]).

Z tych obaw o monopol Big 3 (KBS, SBS, MBC) wyszło tylko tyle, że nowe kanały szybko zniechęciły się brakiem znaczących sukcesów i odpuściły produkcję dram. Właściwie tylko tvN, OCN (oba należące do grupy CJ E&M) oraz jTBC wytrwały w swoich postanowieniach pomimo gór i dolin. Teraz zbierają tego owoce – poprzednia dekada skończyła się na ich nucie i historycznemu upadku „granicy” między koreańską telewizją publiczną a kablówką. Ta druga nie jest już uznawana za „coś gorszego”, bo właściwie większość największych gwiazd wśród aktorów, reżyserów i scenarzystów tam uciekła, szukając nowych wyzwań.

Co do tej gatunkowości, to przede wszystkim na kablówce rozpoczęto produkcję na przykład kryminałów (kłaniam się OCNowi) albo mogłabym przytoczyć przykład „Joseon X-Files” (tvN 2010). Tradycyjnie koreańskie dramy idzie z grubsza podzielić na współczesne melodramaty, komedie romantyczne, kostiumowe sageuki (również z elementami melodramatu) i serie familijne, w których znajdzie się po trochu wszystkiego. Przez wiele lat jedynym bardziej konkretnym „gatunkiem”, jaki można było zobaczyć w koreańskiej dramie, były seriale medyczne, które odzyskały popularność w latach 2007-2012 (patrz: Te same motywy, niezmienna fascynacja – o dramach medycznych). Obecnie jest ich cały wachlarz…

Wydaje mi się, że pierwszą taką dramą proceduralną emitowaną na antenie jednego z trzech głównych kanałów jest „Sign” (SBS 2011). Scenarzystka Kim Eun Hee kultywowała swoją kryminalną niszę, osiągając wreszcie życiowy sukces wraz z „Signal” (tvN 2016), ale istnieje jeszcze parę innych, iście koreańskich zjawisk, które w pełni wykształtowały się w latach 2010-2019…

Po pierwsze, jest to era komedii romantycznych! Takie oczywiście pojawiały się wcześniej, głównie za sprawą sióstr Hong, które zadebiutowały z hukiem wraz z „Delightful Girl Chun Hyang” (KBS 2005), ale czy pamiętacie, że w 2010 roku SBS emitował przez rok po dwie dramy w slocie poniedziałkowo-wtorkowym, aby sprostać temu popytowi na romans? „Tradycyjne” komedie romantyczne mogły się szybko przejeść, zważywszy na powtarzalność schematów, ale scenarzystka Kim Eun Sook otworzyła zupełnie nową erę koreańskich dram dzięki popkulturowemu fenomenowi „Secret Garden” (SBS 2010-2011). Pojęcie „koreański blockbuster” nabrało więcej znaczeń. Oczywiście jeśli rozpatruje się je w kwestiach „hollywodzkich”, to znaczy skali produkcji i efektów specjalnych, wyjątkową pozycją w historii koreańskich dram jest niepodważalnie „Iris” (KBS 2009), które wyprzedziło inne takie sensacyjne seriale o co najmniej kilka lat. Początek omawianej dekady upłynął niestety na odcinaniu kuponów od tego hitu… Mówię konkretnie o jego sequelu i spin-offie czyli „Iris 2” (KBS 2013) i „Athena” (SBS 2010-2011), ale przez długi czas każda kolejna zapowiedź sensacyjnego serialu porównywała się do tamtej dramy już w przedbiegach, a co z tego wyszło… Nie mam pojęcia czy ktoś pamięta jeszcze to paskudztwo, jakim jest „Poseidon” (KBS 2011)…? Aż się wzdrygnęłam, kiedy jakiś czas temu przypominała sobie jego fragmenty na YouTubie…

Jeśli z kolei nazywać „blockbusterem” każdą większą produkcję, przez lata właśnie takimi były długie dramy historyczne i kostiumowe, które niestety w ostatniej dekadzie ujrzały swój upadek, a przynajmniej w tej klasycznej, podręcznikowej formie. PD Lee Byung Hun (m.in. „Heo Joon”, „Dae Jang Geum”, „Yi San”, „Dong Yi”) odszedł do lamusa ze swoimi „sympatycznymi” sageukami, a KBS zaprzestało produkcji daeha drama, jednakże w ostatniej dekadzie można było być świadkiem coraz odważniejszych eksperymentów gatunkowych, również w historycznych kostiumach. To głównie MBC parło na fusion sageuki z elementami fantasy, ale to nie wszystko (patrz: Kiedyś Gumiho i duchy, teraz jak na Zachodzie wampiry – przegląd dram fantasy).

Zataczamy tutaj koło z powrotem do Kim Eun Sook. Autorka „epickich”, ale staroświeckich romansów takich jak „Lovers in Paris” (SBS 2004) poszła z duchem czasu i za pomocą „Secret Garden” na nowo zdefiniowała pojęcie koreańskiego blockbustera, jakim jest hitowa komedia romantyczna, najlepiej przystrojona jakimiś elementami nadprzyrodzonymi, które stałyby na przeszkodzie przeznaczonym sobie kochankom – szczytowym osiągnięciem jest w tym przypadku „Goblin” (tvN 2016-2017). To w sumie zabawne, że przy równoległym rozwoju tzw. dram o miejscu pracy i/lub zaangażowanych społecznie, co zapoczątkowało „Misaeng” (tvN 2014), równie popularne są wciąż te odrealnione bajki o miłości ku rozrywce mas… Tę dekadę zamyka w końcu „Crash Landing on You” (tvN 2019-2010). Kim Eun Sook doczekała się zresztą swojej godnej następczyni w osobie scenarzystki Park Ji Eun, bo jednym z najwyższych punktów poprzedniego dziesięciolecia był komercyjny sukces i popkulturowy, pan-azjatycki fenomen „You Who Came From The Stars” (SBS 2013-2014).

To wszystko to są „modne” dramy dla nieco odmłodzonego widza, w kontraście do tradycyjnych melodramatów z początku wieku, w których tylko obsada była młoda. Zauważcie jednak ile czynników złożyło się na większe zróżnicowanie gatunkowe koreańskich dram – lepsze możliwości techniczne i rozwój efektów specjalnych, „odważniejsze” scenariusze, dołączenie kablówki do stacji, po prostu większa ilość slotów i tym samym produkcji w ciągu roku, co w końcu musiało doprowadzić do specyfikacji grupy odbiorców. Poprzednia dekada charakteryzowała się wyspecjalizowaniem zawodowym serialowych bohaterów (stąd ten boom na dramy prawnicze?) i lepszymi pozorami rzeczywistości, aby widz nie tylko uciekał od swojej rzeczywistości, ale również przerabiał ją satyryczne dzięki oglądanej dramie. Do głosu doszła też liczna, wcześniej raczej nierozważana grupa odbiorców – nastolatkowie I w ten sposób poprzednia dekada to nie tylko mocny kontrast między „romantycznymi blockbusterami”, dramami zaangażowanymi społecznie i tymi „gatunkowymi”, konkretnie thrillerami i kryminałami, ale również jest to okres rozwoju teen dramas!

Nastolatkowie pozostają główną grupą konsumencką niewymagających webdramas, ale zanim doszło do tego podziału na krótkie formy filmowe i „poważne” dramy, szczególnie początek lat dziesiątych upłynął pod znakiem kpopowych idoli próbujących aktorstwa, odrodzenia dram szkolnych i ogólnie popłuczyn po kolejnym definiującym dekadę hicie, jakim stało się akurat „Dream High” (KBS 2011). To przecież początek sławy Kim Soo Hyuna! Oczywiście większym hitem jest kiczowate, ale niezapomniane „Boys Over Flowers” (KBS 2009), w którym z kolei zaczynał Lee Min Ho (widzicie zależność?), ale adaptacje mang rządzą się innymi prawami niż „oryginalne” scenariusze, które posługują się uniwersalnymi wartościami, mającymi wzbudzać empatię nastolatków. W każdym razie właśnie poczynając od tamtego tytułu mowa o zjawisku high teen drama, jak to sobie nazwali Koreańczycy. Przełożyło się to również na pojawienie się tzw. youth sageuków, bo przecież wszystko można zrobić w „wersji Joseon”, co nie?

Nowe pokolenie gwiazd i nowe oblicze samego Hallyu

Młodsze pokolenie widzów naturalnie pokochało nowych aktorów, najczęściej zaczynających właśnie w tych dramach dla nastolatków, jak wspomniani wyżej Lee Min Ho i Kim Soo Hyun. Zresztą każda dekada w koreańskim showzbinesie przynosi nowe gwiazdy, szczególnie kiedy cykle sławy są coraz krótsze, a dwie lub trzy gorzej notowane dramy mogą już skreślić czyjeś szanse w tym niezwykle szybko zmieniającym się świecie…

Początek fali Hallyu, czyli zagranicznej popularności koreańskich dram i w konsekwencji innych produktów, datuje się co prawda już na koniec lat 90., ale dopiero w nowym millenium wybuchła ona z największą siłą i przez dłuższy czas koreańscy producenci pracowali dalej, napędzani tymi obietnicami i nadziejami. Całe szczęście, że doszło wreszcie do jakiś znaczących zmian, bo ile można jeszcze wspominać Bae Yong Juna w „Winter Sonacie” (KBS 2002) (patrz: NHK nie emituje już koreańskich dram – koniec Hallyu w Japonii?)? Główną pałeczkę dowodzącą Hallyu przejęli Lee Min Ho, Kim Soo Hyun i Lee Jong Seok. Z początku dostawał do nich również Kim Woo Bin, ale kiedy jego kariera wyhamowała z powodu choroby, do stawki dołączył Park Seo Joon, a obecnie najnowszą wschodzącą gwiazdą Hallyu zdaje się być Jung Hae In.

Oczywiście takich nazwisk można wymieniać bez liku. Szczególnie Ji Chang Wook cieszy się zagraniczną popularnością, kiedy w rodzimym kraju jego największym hitem chyba wciąż pozostaje „Empress Ki” (MBC 2013-2014). Jang Geun Seok jakoś tak wypadł z łask… Kwestia jednak tkwi w tym, że dziesięć lat to za mało na całkowitą wymianę pokolenia aktorów, dlatego ci młodsi aktorzy mieszają się ze starszymi gwiazdami, dla których kolejna dekada to szansa na odświeżenie wizerunku lub popadnięcie w miłe wspomnienia o byłej glorii (patrz: Nowe twarze, nowe gwiazdy, nowe adaptacje – o różnych tendencjach nowego Hallyu). Hyun Binowi czy Gong Yoo udało się przykryć wspomnienia o ich pierwszych hitach (odpowiednio: „My Name is Kim Sam Soon” i „Coffee Prince”), a Ji Sung, Jang Hyuk czy So Ji Sub wręcz osiągnęli jeszcze większe uznanie w późniejszych latach kariery… Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o aktorkach. Jakoś tak po prostu nie ma równie popularnych dwudziestoletnich dziewczyn poza IU lub Bae Suzy… Wspomniani w akapicie wyżej nowi amanci pracowali najczęściej ze starszymi od siebie partnerkami albo nowa generacja aktorek niegdyś dziecięcych zdominowała ten segment, mając za sobą więcej doświadczenia na planie niż jakakolwiek kpopowa idolka (patrz: Wielkie życzenia, aby już dorosnąć – o nastoletnich aktorach w dojrzałych rolach).

Ogólnie rzecz biorąc, poprzednia dekada jest gwałtownym okresem przejściowym. Produkcja dram uległa jeszcze większej komercjalizacji i systematyzacji, aby osiągać jak największe dochody, ale jak niejednokrotnie można było się przekonać, takie produkty z góry jasnym przeznaczeniem często nie wzbudzają w widzach tego samego uwielbienia, co niespodziewane hity. Stąd ten szybki upadek kariery Jang Geun Seoka…? Dla mnie ubiegła dekada charakteryzuje się po prostu większą i szybszą konsumpcją. Nowe gwiazdy pojawiają się i znikają, podobnie jak telewizyjne hity, o których zapomina się już w przeciągu kilku miesięcy. Koniec końców zobaczyłam w przeciągu ostatnich dziesięciu lat tyle „pierwszych razy” w historii koreańskich dram, że czasem właśnie wolę powrócić do tych „prostszych” czasów. Koreańczycy chyba podobnie – w końcu ile razy się irytowałam, że pomimo tylu ciekawych eksperymentów gatunkowych w końcu się poddają i wracają do zagrywek rodem z makjangów, aby zyskać popularność?

Główna inspiracja:
2010년대를 빛낸 최고의 한국 드라마는? (@OhmyStar)

4 komentarze dotyczące “Nowe fantastyczne światy i zmiana pokolenia aktorów – podsumowanie koreańskich dram minionej dekady

  1. Fantastyczny wpis i świetne podsumowanie! Dziękuję Ci bardzo, czytałam z dużym zainteresowaniem i przyjemnością. Ciekawa jestem co nam przyniosą lata 20.

    Polubienie

  2. Jeśli o aktorki chodzi to rzeczywiście, nie jest o nich tak szumnie, jak o aktorach, ale myślę, że Kim Soo Hyun ma duże predyspozycje :)

    Polubienie

  3. Dziękuję Ci za ten post – przeczytałam go z przyjemność i z ogromnym zainteresowaniem. Przy Tobie jestem zaledwie laikiem, ponieważ k-dramy świadomie oglądam od 2012 roku co prawda… ale z długą przerwą. Wtedy wystarczył mi jeden tytuł na miesiąc/dwa miesiące i nie przejmowałam się za bardzo nazwiskami aktorów/reżyserów. Teraz staję się bardziej tego świadoma (chociaż też kiedyś uważałam, że You’re beautiful to najlepsza drama ever).

    Z przyjemnością też przeskoczę do proponowanych artykułów, ale zanim to zrobię – gratuluję dyszki na koncie i życzę Ci kolejnej! Uwielbiam Twoje teksty, Twoje przemyślenia, Twoje recenzje i podsumowania! Naprawdę.

    Wiesz, co bym bardzo chciała jeszcze przeczytać? To, co mnie tak bardzo interesuje, to co się dzieje z Jang Geun Seokiem? Ja rozumiem zmianę gwiazd, ale on naprawdę był kiedyś KIMŚ, a teraz mam wrażenie, że został całkowicie zapomniany i wyparty przez gwiazdy nowego formatu (które wszystkie znam).

    Och! I jeszcze z przyjemnością przeczytałabym Twoją opinię nt takich dzieł jak Boys Over Flowers – oczywiście z perspektywy czasu, czyli co kiedyś był normą w świecie k-dram, a co teraz przyprawia o mdłości :D

    Polubienie

    • Hm, jeśli chodzi o „Boys Over Flowers”, od samego początku nie miałam o tym dobrego zdania, chociaż jak czasem wracam do tej recenzji i widzę mój zachwyt nad Kim Bumem, to chce mi się śmiać…

      Raczej w inną stronę – pierwsze takie dramy jak Iris lub Athena zostawiłam na blogu ocenione na wyrost. W tamtych latach naprawdę wyróżniały się na tle innych… a ja leciałam wtedy na akcję, elementy kryminalne, jakiekolwiek większe zróżnicowanie niż trzy ujęcia na krzyż na zamkniętym planie ;)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: