artykuły o dramach

Kilka wskazówek do aktywnego binge-watchingu dram

Pierwszy tekst od dawna i co, wciąż odwlekam zaległe recenzje? Korzystając jednak z tej epidemiologicznej atmosfery (zanim ktokolwiek inny mi to wytknie), pomyślałam, że warto rozruszać palce na klawiaturze i napisać coś mniej zobowiązującego – czym się zająć, mając nagle więcej czasu wolnego w domu? Które z dram wybrać, mając przecież tysiące dostępnych opcji?

Moje plany nadrabiania serialowych zaległości legły co prawda w gruzach, kiedy w tym całym zamieszaniu robię nadgodziny w pracy, zamiast leżeć pod kocykiem, bo tym bardziej internety nie śpią… Tak więc będzie to nieco bardziej teoretyczne podejście aniżeli nacechowane moimi ostatnimi doświadczeniami, niemniej jednak już od dłuższego czasu myślałam o tym, żeby napisać „dramową” wersję Jak ugryźć koreańskie kino?.

Innymi słowy miał to być „poradnik” dla nowych fanów koreańskich dram od czego zacząć, czym się kierować, wybierając kolejne pozycje i co zrobić, kiedy traci się zapał. Jednak po tylu latach myślę, że może już dłużej nie jestem najodpowiedniejszą osobą do tego, skoro nie potrafię dogonić nowego pokolenia widzów, którzy teraz sami mi podsuwają swoim entuzjazmem na social media, co takiego obejrzeć dla rozerwania się, odkąd nie oglądam już wszystkich dram, jakie w ogóle wychodzą. Z drugiej strony, binge-watching (czyli kompulsywne połykanie sezonów, a w tym przypadku całych dram na raz) zdecydowanie stało się moim głównym sposobem na oglądanie koreańskich seriali! Łatwo z takimi nawykami nadrobić wielką ilość materiału w krótkim czasie, wybierając na zasadzie skojarzeń, ale co kiedy staniemy pod przysłowiową ścianą? Albo inaczej – od czego w ogóle zacząć, kiedy mamy mnóstwo czasu na spożytkowanie go na dramy, ale wszystkie współczesne hity zostały już z grubsza zaliczone?

1. „KLASYGI”

Z własnego doświadczenia mogę dowieść, że współczesne hity współczesnymi hitami, zawsze jest jakiś powód, dla którego nimi zostały, ale dla mnie „najłatwiejsze” w binge-watchingu są te stare, kiczowate wobec współczesnych standardów dramy, które właśnie tym mnie obecnie ujmują… Pozycje, nad którymi nie trzeba za bardzo wysilać umysłu, bo chodzi tak naprawdę o piękne twarze popularnych wówczas aktorów oraz kolejne wersje tej samej, melodramatycznej historii miłosnej, dzięki którym wytworzyło się tyle stereotypów dotyczących koreańskich dram ogólnie. Część z nich może być męcząca, jednakże te najbardziej makjangowe dramy uzależniają, jak żadne inne! W szczególności polecam do połknięcia na raz tak hardcorowe, wręcz śmieszne melodramaty, jak „Stairway to Heaven” (SBS 2003-2004) lub „What Happened in Bali” (SBS 2004). W końcu do tej pory są cytowane i parodiowane w koreańskiej telewizji!

2. SAGEUKI

Z gatunkiem historycznym mieliście do czynienia tyle co z paroma współczesnymi romansami, takimi jak „The Moon That Embraces The Sun” lub „Moonlight Drawn by the Clouds”? A może warto przełamać się i porwać się w wolnej chwili na kilkudziesięcioodcinkową kobyłę? Zapewne nie wszystkim do gustu przypadną długie pałacowe intrygi, niemniej jednak w latach dwutysięcznych największe triumfy święcił PD Lee Byung Hun, reżyser kilku jak najbardziej przystępnych, wielce popularnych dram historycznych, które de facto nie były tak „historyczne” jak daeha drama produkcji KBSu. Sama mam wiecznie na liście obejrzeć w końcu „Heo Joon” (MBC 1999-2000) i „Dae Jang Geum” (MBC 2003-2004)! Takie tasiemce, podobnie jak familijne dramy weekendowe, najlepiej właśnie połykać jednym ciągiem po kilka, kilkanaście odcinków na raz, skoro intrygi są dużo bardziej rozciągnięte niż w przypadku mini-serii.

3. ODA DO DANEGO AKTORA

Oczywista oczywistość, o której pisałam już w przypadku filmów – nie ma niczego bardziej pobudzającego binge-watching niż nagła, bardzo intensywna sympatia do danego aktora/aktorki, która sprawia, że chcesz obejrzeć z nim/nią wszystko! Jest to co prawda krótkotrwała taktyka, szczególnie jeśli twoje oczy padną na jakąś dopiero wschodzącą gwiazdę, niemniej polecam zapoznać się z poprzednim pokoleniem śmietanki gwiazd Hallyu, które zaczynały krótko po 2000 roku i wciąż cieszą się mainstreamową popularnością. Oglądaliście ostatnio „Crash Landing on You”? A wiecie, ile kryje się w karierze Hyun Bina poza tym ostatnim hitem lub „Memories of the Alhambra”? Aż mi się łezka w oku kręci, kiedy pomyślę, że „Secret Garden” (SBS 2010-2011) przechodzi już obecnie do grupy dram „starych” i „klasycznych”…

4. TE KILKA PEREŁEK, KTÓRE ZAWSZE POŁYKA SIĘ NA RAZ…

Fabuły koreańskich dram są wtórne, jednakże póki bawią, ogląda się je naprawdę szybko i przyjemnie. Każdy z pewnością ma swoją własną słabość, czy to chodzi o konkretną osobę na ekranie, gatunek, motyw, czy majstersztyki mainstreamu spod pióra Kim Eun Sook lub Park Ji Eun. Z doświadczenia wiem, że mi osobiście najprzyjemniej czas mija na binge-watchingu dram szkolnych, przy których wciąż się upieram, że jestem na nie za stara oraz tych z gatunku coming-of-age„Third-Rate My Way” (KBS 2017)? „Age of Youth” (jTBC 2016)? „Weightlifting Fairy Kim Bok Joo” (MBC 2016-2017)? To kilka tytułów, które wciąż bardzo mile wspominam.

5. KRÓTKI FORMAT I KWESTIA DOSTĘPNOŚCI

Na koniec rzecz najpraktyczniejsza – binge-watchingowi mimo wszystko najbardziej sprzyja krótki format seriali. Nigdy nie mogłam się przekonać do fenomenu webdramas, które są właśnie takimi szybkimi, niewymagającymi kąskami dla fanów kpopowych idoli, lecz oryginalne serie Netfliksa odchodzą od standardowych szesnastu godzin dramy o zamkniętej formie. Zresztą co robić w domu podczas choroby, urlopu, wolnego, jak nie przeglądać katalogu właśnie tej platformy? Znajdziecie tam kilka koreańskich pozycji.

2 komentarze dotyczące “Kilka wskazówek do aktywnego binge-watchingu dram

  1. Z tych tych trochę starszych dram poleciłabym Secret Garden (2010/2011), Lie to me (2011), The Greatest Love (2011), The Master’s Sun (2013), Heartless City (2013) . Od nich można zaczynać oglądanie i się nie zrazić do koreańskich dram. Z tym, że 4 pierwsze mają szczęśliwe finały, 4 nie. Z dram sprzed 2010 trochę oglądałam, ale większość nie potrafiłam do końca. Muszę być osobą, której najbardziej pasuje dynamika współczesnych dram, choć wielu na nie narzeka jako bez dawnego klimatu. Nigdy nie oglądam dram tylko dla aktorów, choć patrzę na ich filmografię. Jednak jeśli coś mi nie pasuje pod względem historii dla żadnego aktora/aktorki nie obejrzę serialu. Z drama młodszych jest kilka tytułów, które dobrze wspominam: It’s Okay, That’s Love (2014), Healer (2014/2015), Oh My Ghostess (2015), Kill Me, Heal Me (2015), Something About 1% (2016), The Legend of the Blue Sea (2016/2017), Come and Hug Me (2018), VIP (2019), Welcome 2 life (2019).

    Polubienie

  2. Chociaż uważam się raczej za weterankę, jeżeli chodzi o k- oraz j-dramy to uwielbiam czytać takie teksty i zawsze jestem ciekawa polecajek :) Jesteś chyba jedną z nielicznych osób, które komukolwiek polecają „What Happened in Bali” haha oglądałam to wieki temu a do dziś pamiętam, jak długo nie mogłam się pozbierać po zakończeniu :)))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: