Netflix recenzje dram tvN

Crash Landing on You

Znane też jako: Love’s Emergency Landing, Love’s Crash Landing, Crash Landing of Love, Emergency Love Landing, Emergency Lands of Love, Love Crashes, Breakdown of Love, Unsettling Love, Sarangui Bulsichak, 사랑의 불시착

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komedia romantyczna

Ilość odcinków: 16 x 90 min.

Premiera: 2019-2020

Obsada: Hyun Bin, Son Ye Jin, Seo Ji Hye, Kim Jung Hyun, Oh Man Seok, Kim Young Min, Yang Kyung Won, Lee Shin Young, Yoo Soo Bin, Tang Jun Sang, Kim Sun Young, Kim Jung Nan, Jang So Yeon, Jang Hye Jin, Park Myung Hun, Go Kyu Pil, Nam Kyung Eub, Bang Eun Jin, Choi Dae Hun, Hwangwoo Seul Hye, Park Hyung Soo, Yoon Ji Min

 

Trochę fantazji dla rozerwania się

Po wielu latach oglądania koreańskich dram nieustannie liczy się, że być może tym razem twórcy zaskoczą nas czymś zupełnie nowym i świeżym, jednakże po tylu mniej lub bardziej udanych eksperymentach takie powroty do mainstreamowej perfekcji raz na jakiś czas wciąż okazują się być strzałami w dziesiątkę. „Crash Landing on You” to gotowy przepis na „Hallyu dramę”, co samo w sobie powinno być wyodrębnione jako osobny podgatunek wykreowany przez długi okres twórczości scenopisarskiej Kim Eun Sook lub sióstr Hong. Jak widać, trendy te są kontynuowane przez Park Ji Eun („You Who Came From The Stars”, „Legend of the Blue Sea”), która dorobiła się tytułu kolejnej twórczyni wielkich hitów. Mniejsza już o melodramatyczne stereotypy z początku lat dwutysięcznych – obecnie pojęcie „typowa koreańska drama” scharakteryzowałabym jako komedię romantyczną z elementami fantasy z dwojgiem wielkich gwiazd w rolach głównych.

„Crash Landing on You” jest powrotem do glorii „klasycznego” Hallyu, parując ze sobą Hyun Bina i Son Ye Jin, którzy wcześniej zagrali razem w filmie „The Negotiation” (2018). Pomimo absurdalnie brzmiącej fabuły prezentujących jeden z najbardziej nieprawdopodobnych meet cute, gwiazdy wielkiego formatu nadają nieco ciężkości tej komedii romantycznej, która stała się dzięki nim popkulturowym fenomenem wśród szerokiej grupy odbiorców. Niby powtarzam sobie, aby oglądać tylko „wartościowe” seriale, ale nie będę ukrywać, że właśnie ta drama jest kolejną z nielicznych dla mnie w ostatnich latach, które oglądałam na bieżąco z tygodnia na tydzień. Dlaczego więc tyle zwlekałam z recenzją? Bo tak naprawdę wszystko, co mi pozostało po seansie „Crash Landing on You” opisałam w tych pierwszych dwóch akapitach… Jest to kolejny z jednorazowych seriali dostarczających popcornowej rozrywki, ale takie przecież nigdy nie wyjdą z użycia.

Niczym Alicja wpadająca do króliczej nory

Wszystko można streścić do tego, że dwoje pięknych, bogatych ludzi spotyka się nieprawdopodobnych okolicznościach, zakochuje w sobie, ale należą do różnych światów i to właśnie stoi na przeszkodzie ku szczęśliwemu zakończeniu. Być może zaskoczeniem będzie to, że tym razem zabrakło elementów nadprzyrodzonych, gdyż pojęcie „dramy fantasy” jest w tym przypadku dużo bardziej metaforyczne, niemniej jednak nie obyło się bez innego ważnego trendu ostatnich lat czyli psychopatycznego czarnego charakteru oraz zagrożenia życia.

Dziedziczka bogatego rodu i prezeska firmy Yoon Seri (Son Ye Jin) zostaje złapana przez huragan podczas samotnego lotu paralotnią i ląduje w strefie zdemilitaryzowanej. Odkrywa ją podczas patrolu północnokoreański żołnierz Ri Jung Hyuk (Hyun Bin), ale okoliczności sprawiają, że znajduje schronienie w jego własnym domu z czteroosobowym oddziałem do towarzystwa. Sytuacja jest patowa – każdy we wiosce z łatwością może poznać po jej wyglądzie czy akcencie, że nie pochodzi stąd i wydać ją służbom, a powrót do kraju jest prawie niemożliwy, chyba że jakoś zostałaby przeszmuglowana. Jednak nawet takie warunki nie stoją na przeszkodzie ku rozwijającej się miłości tych dwojga…

„Crash Landing on You” staje się fascynującym oknem na życie codzienne w Korei Północnej, oczywiście tak bardzo odmiennej od dużo bardziej rozwiniętej technologicznie Korei Południowej. Jednakże twórcy od samego początku zaznaczali, że wykreowali „fantastyczny” świat, którego nie należy dokładnie rozliczać z jego prawdopodobieństwa i oparcia na faktach… Uważam to za genialny pomysł – Korea Północna jest tak samo egzotyczna dla nas, zagranicznych widzów, jak i swoich sąsiadów z Południa. Staje się to ciekawym tłem do klasycznej w gruncie rzeczy komedii romantycznej o przyciągających się przeciwieństwa. Tutaj kontrasty są spore – rozpuszczona milionerka trafia do miejsca oddalonego od znanej jej rzeczywistości o lata, gdzie nie może korzystać ze znanych jej przywilejów oraz brakuje jej rzeczy, którymi posługuje się na co dzień. Może stać się to okazją do zatrzymania się i rozmyślań nad swoim dotychczasowym życiem… Slow life jest jednym z wielkich globalnych trendów, co nie?

Niezbędne elementy do kolejnego hitu Hallyu

Nie doszukiwałabym się więcej głębi w „Crash Landing on You”. Jest to po prostu sympatyczna pozycja zarówno dla widzów, porwanych historią zamkniętej księżniczki i chroniącego ją księcia, jak i samych odtwórców głównych ról, dla których to drastyczna zmiana repertuaru w porównaniu do ostatnich filmów, w jakich grali. To właśnie Hyun Bin znany jest głównie z ról aroganckich chaeboli w swoich największych hitach w karierze, dramach „My Name is Kim Sam Soon” (MBC 2005) i „Secret Garden” (SBS 2010-2011), więc lekką „odmianą” było po raz pierwszy zobaczyć Son Ye Jin w takim wydaniu. Abstrahując od tego, że jest to dla niej zaledwie druga telewizyjna komedia romantyczna po dekadzie od czasów „Personal Taste” (MBC 2010), trochę czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do jej nowego wizerunku. Bogata, narcystyczna bohaterka z łatwością może się skojarzyć z Jeon Ji Hyun… ale Son Ye Jin? Oryginalna królowa melodramatów w komediowym wydaniu?

To chyba jedyna „oryginalna” rzecz w „Crash Landing on You” poza oczywiście umiejscowieniem akcji głównie w Korei Północnej. Cała reszta to zbiór wielokrotnie sprawdzonych elementów, które pomimo to wciąż dostarczają rozrywki w iście koreańskim stylu. Second leadami są oficjalna narzeczona Jung Hyuka, należąca do społecznej elity kraju Seo Dan (Seo Ji Hye) oraz były narzeczony Seri, krętacz Goo Seung Jun (Kim Jung Hyun), który zjawia się w Pyeongyang w biznesach. Tacy antagoniści nie tworzą żadnego realnego zagrożenia dla głównej pary, dlatego idąc wraz z duchem czasu, stają się później parą poboczną, której losy emocjonują nie mniej niż Ri Jung Hyuka i Yoon Seri. Ich życiu zagraża bardziej agent tajnych służb Jo Chul Kang (Oh Man Seok) będący nemezis głównego bohatera.

Każdy koreański hit powinien jeszcze zawierać utalentowaną obsadę drugoplanową. Ri Jung Hyuk ma swój czteroosobowy oddział wiernych żołnierzy, a Yoon Seri zdobywa sympatię lokalnego kręgu gospodyń domowych. Dodać do tego jeszcze przekomiczną matkę Seo Dan oraz jej wuja i mamy cały grono zabawnych postaci drugoplanowych, które nie posiadają większej głębi niż posługiwanie się dwoma stronami swoich wizerunków dla jej pozorów, ale więcej nie trzeba, bo jeszcze skradliby uwagę głównej parze bohaterów.

To raczej kwestia dyskusyjna czy „Crash Landing on You” posługuje się tymi wszystkimi stereotypami, bo tak jest łatwo i przyjemnie, czy jednak jest to w pełni przemyślane działanie na zasadzie autoparodii? W końcu wielokrotnie przytaczane są inne wielkie hity koreańskiej telewizji, takie jak „Winter Sonata” czy „Stairway to Heaven”, bo jeden z podwładnych Ri Jung Hyuka jest sekretnym fanem nielegalnych dram, na których komicznie opiera swoją wiedzę o Korei Południowej… Jednak ostatecznie uważam, że nie chodzi w „Crash Landing on You” o nic więcej, jak o bajkową miłość wbrew wszelkim przeciwnościom losu oraz próbę znalezienia wspólnego miejsca dla obojga bohaterów pochodzących z kompletnie różnych światów. Product placement, malownicze widoczki, rzewne ballady i piękni ludzie na ekranie.

Ocena:

Fabuła – 6/10

Kwestie techniczne – 7/10

Aktorstwo – 8/10

Wartość rozrywki – 8/10

Średnia – 7,25/10

4 komentarze dotyczące “Crash Landing on You

  1. Poruszany temat – jeden naród, dwa kraje. Odważne patrząc na tą szerokość geograficzną. A jednak sposób pokazania jest wysmakowany, komediowy nawet. Zatem zjadliwy na tak ciężki obraz faktycznych problemów. Aktorstwo jak zwykle u tej dwójki, na bardzo wysokim poziomie. Na uwagę zwracają postacie drugoplanowe. Bo ważna jest nie tylko główna para i jeden wątek. Fajne. Polecam.

    Polubienie

  2. Zdumiał mnie, ale też i zainteresował, wyidealizowany obraz wioski i życia w Korei Północnej. Znamy tych radosnych, schludnych pionierów i sympatyczne obywatelki, które wbrew trudnościom są silne i lojalne, z radzieckich filmów („Świat się śmieje”, lub nowsze „Bitwa o Sewastopol”), więc tym bardziej zaniepokoił mnie ten motyw w kdramie. Czy to tylko fantazja, czy już propaganda?
    Aktorzy mają nie tylko wielkie nazwiska, ale też umiejętności, więc technicznie wszystko jest na najwyższym poziomie i wszystkie niuanse zostały wygrane. Humor jest kulturalny i wyszukany. Plenery ładnie dobrane. Słodkie wzruszenia umiejętnie rozłożone.
    Tylko brak w tym prawdy, a raczej została ona podana w taki sposób, aby nie zepsuć widzowi ogólnej wszechsympatyczności.

    Polubienie

  3. Nie lubię głównej aktorki jak mało której z koreańskich seriali. Obejrzałam z nią 2 dramy i praktycznie zmuszałam się, bo fabuły były dobre. CLOY nie obejrzałam ze względu na nią, a i przejadły mi się takie przesłodkie słodkości, gdy aktorzy w nich są około 40. W tego typu historiach powinni grać tacy maksymalnie do 30.

    Polubienie

  4. Przez pierwsze 6 odcinków kochałam „Crash” całym sercem. Przeżywałam wszystko, naprawdę wszystko! Tupałam nóżką, czekając na angielskie napisy itp itd…
    A potem musiałam się rozczarować, bo im dalej w las, tym bardziej twórcy chyba nie wiedzieli co robić z bohaterami. Ja rozumiem, że to słodka baśń o przeznaczeniu, ale mogliby trochę dodać takiej pikanterii i trudności bardziej realnych niż po prostu jakiś psychopata. Liczyłam, że twórcy pozwolą nam zobaczyć może i irracjonalne, ale wciąż problemy pary z dwóch światów, bo naprawdę byłam ciekawa, jak połączą ich, skoro nie można pokonywać granicy północno-południowej.
    No ale twórcy to całkowicie zignorowali.
    Jest tak, jak powiedziałaś – to słodka historia, miła, ciepła, taka, przy której można się zakochać.
    Nic więcej.

    Co do wartościowych seriali – ostatnio obejrzałam drugi raz Strangera, a wczoraj dokończyłam Life – obie dramy zostały stworzone przez tę samą scenarzystkę, Lee Soo-Yeon i według mnie są naprawdę wartościowe, ciekawe i takie mimo wszystko nieoczywiste, bo twórcy pozwalają nam decydować,kto jest dobry a kto nie, bo tu świat jest trochę szary. Obie można znaleźć na Netflixie, więc polecam.
    Jedyne co to jestem zdziwiona, że pomimo takiej gwiazdorskiej obsady obie dramy nie są jakoś szczególnie popularne – mąło informacji znalazłam w Internecie.
    Wgl to rzadkość, ale Stranger będzie miał drugi sezon!!! To przecież rzadkość dla kdram, co nie?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: