artykuły o filmach

Odwołana premiera „Time to Hunt” i o innych problemach koreańskich kin

Dzisiaj, 10 kwietnia miała się odbyć międzynarodowa premiera filmu „Time to Hunt” na platformie Netfliksa. Podawałam na bieżąco związane z tym newsy na Facebooku, gdyż wydało mi się to genialnym pomysłem – długo wyczekiwany thriller Yoon Sung Hyuna zdążył być pokazany na tegorocznym festiwalu w Berlinie, ale jego lutowa premiera w rodzimych kinach została odłożona, a ostatecznie odwołana z powodu globalnego zagrożenia epidemią. W takiej sytuacji zawiązanie współpracy z Netfliksem wydało mi się świetnym pomysłem, szczególnie że udostępniłoby to ten film legalnie u nas w kraju, lecz niestety już dwa dni temu przekazałam z pewnym takim niedowierzaniem link do artykułu, informującym o odwołaniu również tej premiery. Musiałam się przekonać dzisiaj na własne oczy, aby uwierzyć.

Sąd w Seulu przyjął wniosek firmy marketingowej Panda Contents, która posądziła Little Big Pictures, dystrybutora „Time to Hunt”, o bezprawne zerwanie z nimi umowy i sprzedanie filmu Netfliksowi. Z tego powodu premiera została „odroczona”, jak to ładnie ujmują media, choć faktem jest, że tytuł ten kompletnie zniknął z katalogu platformy – jest dostępny tylko w koreańskim rejonie.

Gdyby nie uwarzył się ten bigos po drodze, byłabym zachwycona kolejnym koreańskim tytułem w katalogu Netfliksa. Zdążyłam się już rozmarzyć, co jeszcze innego mogłoby się pojawić, zważywszy na to, że praktycznie cały ruch w kinach został zastopowany, ale potem sobie uświadomiłam, że to wszystko pewnie (prawie) doszło do skutku dzięki nowej sławie Choi Woo Shika i „Parasite”… Dla kontrastu, zapowiadany thriller „Call” z Park Shin Hye i Jeon Jong Seo zniknął w nicości.

W każdym razie, tak całkiem hipotetycznie, współpraca z Netfliksem czy jakąkolwiek inną międzynarodową platformą jest idealnym rozwiązaniem z naszego punktu widzenia, natomiast w Korei to nie takie proste, kiedy chaebole posiadają również studia produkcyjne, multipleksy oraz serwisy VOD, monopolizując ten rynek. Wszystko zostaje w rodzinie, że tak to ujmę, a w ostatnich latach te kilka tytułów, które pojawiły się na tej globalnej platformie, przeważnie łatały w ten sposób budżet.

Koreański przemysł wyhamował, ale nie zatrzymał się całkowicie – w kontraście do naszego kraju na przykład wciąż funkcjonują kina niezależne, dlatego co tydzień pojawiają się nowe wyniki box office, choć oczywiście kilkunastokrotnie skromniejsze niż zazwyczaj… Czas wybuchu epidemii zasabotażował zarobki mocno reklamowanego „Beast Clawing at Straws” oraz zastopował właściwie wszystkie większe premiery koreańskich filmów w tym półroczu, ale nieśmiało pojawiają się już pierwsze zapowiedzi blockbusterów na lato, więc pewnie Koreańczycy liczą, że do tego czasu sytuacja się ustabilizuje. Miejmy nadzieję, że i u nas.

2 komentarze dotyczące “Odwołana premiera „Time to Hunt” i o innych problemach koreańskich kin

  1. Ot, dożyliśmy ciekawych czasów.
    Zagrajmy w zgadywanki – ile widowni zdobyłoby Twoim zdaniem Beasts Clawing at Straws gdyby nie wirus? Trzy miliony? Cztery? Mniej? Więcej? :)

    Polubienie

    • No, pewnie gdzieś koło tych liczb – całkiem powierzchownie można „wycenić” Jeon Do Yeon i Jung Woo Sunga na trzy miliony widzów wyciągniętych samym star power, choć nie widzę w tym filmie hitowego blockbustera…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: