artykuły o dramach

Parabola zainteresowania dramami szkolnymi

Nim się obejrzysz, a oglądasz jedną szkolną dramę za drugą, mimo że nie ma do kogo przysłowiowo wzdychać – ty się starzejesz, a aktorzy w serialach coraz młodsi… Znalazłam się właśnie w takiej sytuacji i zaczęłam się dzisiaj zastanawiać, w czym tak naprawdę tkwi ten fenomen? Młodziejemy z wiekiem?

Wspominałam o tym przy zeszłorocznej recenzji „Extraordinary You” oraz ostatnio, kiedy polecałam dramy do obejrzenia na szybko – obecnie z większą chęcią sięgam po dramy szkolne (jeśli już w ogóle) niż w porównaniu do na przykład paru lat wstecz. Można dumnie mówić, że nabiera się z czasem dystansu i już nie próbuje się oglądać tylko ambitnych rzeczy albo tych cool przynajmniej. W którymś momencie znajduje się to ognisko paraboli. Myślisz sobie „do diabła!”, od tego momentu przełamujesz się i oglądasz jedno romansidło za drugim. Przynajmniej tak było w moim przypadku, kiedy z wielkim opóźnieniem odkryłam filmy Johna Hughesa.

Natomiast jeśli chodzi o szkolne dramy, żądzą się one swoimi niezmiennymi stereotypami, niemalże jak koreańskie komedie romantyczne (czy poniekąd też nimi nie są, przynajmniej w znanej większości?). Kiedy te ustępują obecnie najróżniejszym intrygom kryminalnym, ostatnia nadzieja spragnionego serca właśnie w szkolnych romansidłach i niezliczonych webdramas. Ech, do czego to doszło…

Ale wiecie co jest jeszcze bardziej paradoksalne niż to, że czasami łapie się na tej samej ekscytacji, co dekadę temu, kiedy jedna nastoletnia postać podkochuje się w drugiej? Że dramy o studentach w ogóle nie oddziałują na mnie w ten sposób! To chyba kwestia tego, że jestem gotowa na przyjąć na klatę kicz dram o high schoolu, natomiast po serialach campusowych spodziewam się większej powagi. Co z tego, że postacie różnią się wiekiem o rok lub dwa? Przecież to przepaść!

W każdym razie sprowadzałam dotąd dramy szkolne do romantycznych stereotypów, ale z tą postępującą „gatunkowością” koreańskich dram (hehe) powstają później takie seriale jak „Extracurricular” czy „Class of Lies”, które właściwie nie mają zdefiniowanej grupy odbiorców… Mają nimi być rówieśnicy postaci czy nieco starsi widzowie doceniający intrygę? Przynajmniej odejmuje to nieco „wstydu” od oglądania „nastoletnich” seriali – jeśli potraktować szkolne tło jako mikrokosmos danej grupy społecznej rozpatrywanej pod jakimś względem… Zainteresowanie dramami szkolnymi może się rozniecić na nowo i tworzy się parabola.

1 komentarz dotyczący “Parabola zainteresowania dramami szkolnymi

  1. Poczekaj kilka lat. Jak będziesz w moim wieku, to i dramy o studentach będą Cię brać.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: